Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Wuefiści nie prowadzą zdalnych lekcji, bo boją się o bezpieczeństwo uczniów

24.11.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Wuefiści nie prowadzą zdalnych lekcji, bo boją się o bezpieczeństwo uczniów
Konieczność zdalnej nauki rujnuje zdrowie dzieci. Mogłyby pomóc lekcje wychowania fizycznego, ale w wielu szkołach to fikcja. Nauczyciele nie prowadzą zajęć ruchowych, bo … boją się o bezpieczeństwo uczniów.

Tomek, siódmoklasista z Krakowa jest na zdalnym nauczaniu od połowy października. Zanim jeszcze rząd ogłosił zamknięcie szkół, w jego podstawówce wykruszyła się niemal cała kadra i dyrekcja zawiesiła zajęcia stacjonarne. Od tego czasu Tomek siedzi przed komputerem codziennie od 8 do 15.30 z niewielkimi przerwami. Przerwy ma zwykle wtedy, kiedy w planie lekcji wypada w-f. Nauczyciel od początku pandemii nie przeprowadził ani jednej lekcji ruchowej. Jeśli już łączy się z uczniami online, to tylko po to, żeby przetestować ich znajomość zasad gry w siatkówkę, czy koszykówkę. Czasem prześle jakiś filmik z youtube lub wspomni o konieczności wychodzenia na spacery. Problem w tym, że kiedy Tomek i jego koledzy skończą zajęcia i odrobią lekcje na wychodzenie z domu jest już za późno, a do samodzielnego ćwiczenia w pokoju trudno jest się zmobilizować.

I tak, dzień po dniu, uczniowie na zdalnym nauczaniu tracą zdrowie.

Na jednej z rodzicielskich grup facebookowych zrozpaczona matka pisze: “Mój syn ma 13 lat, odkąd przyszła ta cała pandemia i weszło nauczanie zdalne nie radzę sobie z nim, całe dnie spędza przy komputerze lub xboxie, w ogóle się nie rusza. Ma tylko 146 cm wzrostu, a jego waga mnie przeraziła, dziś rano kazałam mu się zważyć. Sama nie mam figury modelki, ale żeby dziecko w tym wieku ważyło prawie 70 kg ?”

Zakaz ćwiczeń na wuefie!

Dlaczego wuefiści nie wywiązują się ze swoich obowiązków?

Jolanta Gajęcka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie: - W mojej szkole pracują wuefiści, którzy łączą się z uczniami i zgodnie z planem prowadzą gimnastykę, zwykle trwa ona 20 minut i zawiera ćwiczenia rozluźniające. Ale są też tacy, którzy zamiast ćwiczyć, wykładają dzieciom teorię. Tłumaczą przy tym, że boją się o bezpieczeństwo uczniów, o to, że odniosą oni podczas ćwiczeń kontuzję, a właściwie nie wiadomo kto miałby za to odpowiadać. Ta kwestia rzeczywiście nie jest uregulowana, ale nie zgadzam się z takim podejściem. Nie mogę zmusić nauczycieli do prowadzenia zajęć ruchowych, ale mogę apelować i zrobię to. Do protokołu najbliższej rady pedagogicznej wpiszę, żeby przygotowali zestawy ćwiczeń rozluźniających i ćwiczyli razem z dziećmi przynajmniej przez 20 minut .

Problem nie jest odosobniony. Jakiś czas temu w mediach społecznościowych nauczycielka zapytała “czy istnieją jakieś regulacje prawne, jeśli dziecku z klasy 3 SP, podczas zajęć zdalnych z w-f coś się stanie?”

Okazało się, że wielu nauczycieli z obawy przed tym po prostu zawiesiło prowadzenie lekcji.

“My wysyłamy propozycje aktywności. W wiadomości dajemy dopisek „Wykonuj ćwiczenia w obecności rodzica, pamiętaj o przygotowaniu bezpiecznej przestrzeni do ćwiczeń”. Tak na wszelki” - odpowiedziała jedna z nauczycielek.

Inna przyznała, że w jej szkole “jest zakaz ćwiczenia na wfie (oczywiście zdalnym). Można zalecić ćwiczenia do wykonania pod opieką osoby dorosłej”.

“Nam nie wolno zlecać ćwiczeń, bo dziecko nie może ich wykonywać bez opieki dorosłego” - dodał ktoś inny.

“Ja robię z dziećmi różne quizy sportowe oglądają razem ze mną na udostępnionym ekranie filmy z przepisami np. piłki siatkowej. Następnie omawiamy itd. Nie ćwiczą na lekcjach” - przyznała kolejna nauczycielka.

Kto odpowiada za bezpieczeństwo uczniów?

Jerzy Kubieniec, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 3 w Krakowie zapewnia, że jego wuefiści zawsze starają się prowadzić online lekcje ruchowe. - Do tej pory tylko dwoje rodziców zgłosiło, że dziecko ma kiepskie warunki do ćwiczeń w domu, więc uczuliłem nauczycieli na kwestie BHP. Nie mieliśmy jeszcze żadnego wypadku na lekcjach online, a od początku września do połowy października, kiedy wf odbywał się na sali gimnastycznej mieliśmy cztery takie przypadki - zaznacza Jerzy Kubieniec.

Dyrektor przyznaje, że nie wie kto ponosi odpowiedzialność, gdyby dziecku coś się stało w czasie zdalnych zajęć i nie dotyczy to tylko wychowania fizycznego, ale każdej innej lekcji. - Tego chyba nikt nie wie, bo nie jest to usankcjonowane żadnymi przepisami - zauważa dyrektor Kubieniec.

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego w rozmowie z nami przyznaje, że do ZNP również docierają sygnały, że lekcje wf nie zawsze wyglądają tak jak powinny, a nauczyciele zamiast ćwiczyć z dziećmi wykładają teorię, ale - jak podkreśla szef związku - odpowiedzialny za to jest dyrektor szkoły. - To on bierze dodatek funkcyjny między innymi po to, żeby zarządzać swoją kadrą i to on wskazuje, jak ma wyglądać zdalna edukacja w jego szkole. Nie widzę przeszkód, żeby lekcje wychowania fizycznego odbywały się on-line w warunkach domowych, sam obserwowałem wczoraj zdalne zajęcia z judo organizowane w jednej z warszawskich podstawówek, dzieci były zachwycone taką formą aktywności - mówi Broniarz.

A co z kwestiami bezpieczeństwa? - To bardzo dobre pytanie, ale powinno na nie odpowiedzieć ministerstwo edukacji lub kuratorium oświaty - zaznacza Broniarz.

Zadaliśmy te pytania zarówno w resorcie edukacji, jak i w małopolskim kuratorium oświaty. Na odpowiedź czekamy.

STANOWISKO MINISTERSTWA EDUKACJI NARODOWEJ W SPRAWIE ZDALNYCH LEKCJI WYCHOWANIA FIZYCZNEGO

Komentarze

Wfmen
25.11.2020 10:52
W wojewodztwie w.m. rodzice załozyli sprawę nauczycielowi wf, bo dziecko podczad ćwiczeń w domu odniosło kontuzję. Dyrektor umył ręce. Nauczyciel został sam.....
Fan BRONOARZA
24.11.2020 23:39
Broniarz "powiedział co widział", już szkoda słuchać tego Pana. Pokazał wszystkim jak mu zależy na nauczycielach... ZNP wystosowało pismo i czeka na odpowiedź, przeważnie tak to funkcjonuje, tak walczy PREZES ZNP. Jak najbardziej zgadzam się z komentarzem "nauczyciela fizycznego", myślę że już zaczyna się nagonka zacnych KARYN
"Też nauczyciel fizyczny"
24.11.2020 23:33
Brawo, to bardzo mądre i przemyślane słowa.
"Nauczyciel fizyczny"
24.11.2020 22:40
Chętnie usłyszę odpowiedź na zadane pytania. Ja próbuję nauczyć dzieciaki żonglowania trzema piłkami. Nie będę rozpisywał się nad celowością (można sprawdzić u wujka G). Spotykam się jednak z problemami. Zakładając, że ćwiczę z uczniami, włączam kamerkę - uczniowie nie są skorzy do włączenia swoich. Na lekcji widzę kilku ćwiczących, pozostali nie pokazują co w tym czasie robią. Nie wspomnę, że zdarzają się sytuacje gdzie uczeń na lekcji jedzie samochodem z rodzicem albo wychodzi z psem, odbiera rodzeństwo z przedszola... Mam też zajęcia o różnych godzinach - i tak: o godzinie 7.05 czy 8.00 część uczniów jest w pidżamach, o godzinie 15.45 czy 16.40 uczniowie zmęczeni całym dniem siedzenia przed komputerem, wiecznym podjadaniem i myślami nad odrabianiem lekcji. Krótko mówiąc - zdaję sobie sprawę, że część klas które uczę nie ma ochoty na jakiekolwiek ćwiczenia. Są na zajęciach (logują się i łączą) ale czy efektywnie? Wątpię coraz bardziej. Zdarza się że lekcja się kończy a uczeń nie opuszcza zajęć. Okazuje się później że nie wiedział że już koniec. Włączył i zajął się zupełnie czymś innym. Niestety prawda też jest taka że jak ktoś w domu jest nauczony to niezależnie czy ma e-WF czy nie to zrobi swoje - pójdzie na zajęcia po godzinie 16.00. I tu nadmienię o sytuacji której zupełnie nie rozumiem. Wyobrażam sobie co mogą czuć właściciele hoteli, restauracji. Co myśleć mogą pracownicy firm które w tym czasie są zamknięte lub mają mocno ograniczone możliwości jak słyszą to co piszę poniżej. Nie rozumiem jak to jest że działają normalnie kluby sportowe w których zajęcia sportowe dla dzieci odbywają się jakby nigdy nic. Działają baseny na których trenują dzieciaki, otwarte są Młodzieżowe Domy Kultury i wszystko odbywa się normalnie (przypominam: szkoły mamy zamknięte). Zakładając że trenowanie w małych grupach jest dopuszczalne w rygorze sanitarnym to może ktoś wytłumaczy mi dlaczego rozgrywki młodzieżowe są możliwe? Rozumiem sport profesjonalny (dopuszczony żeby igrzyska odbywały się dla ludu) a sportowcy jako zawodowcy pracują za grubą kasę. Jak to mówią "jest ryzyko - jest zabawa". Ale sport młodzieżowy? Zawieszony podczas pierwszej fali a teraz nie. Ktoś to rozumie? No chyba, że tu też chodzi tylko o kasę z ministerstwa. Przekazane dotacje na związki sportowe i dotacje miejskie na sport młodzieżowy w klubach. Mówię o abstrakcyjnych sytuacjach. Niestety - sam nie potrafię zrozumieć i tak naprawdę nie wiem - jak powiniem pracować. W tej chwili przygotowanie zajęć jest dla mnie wyzwaniem. Mam doświadczenie zawodowe 20 letnie, a nikt nie przygotował mnie do pracy w szkole podstawowej wg zadań teoretycznych. Więcej powiem, nikt nie opracował programu zawierającego takie zajęcia. Ile można mówić o zdrowiu i zdrowym żywieniu? Omawiać testy sprawnościowe, przepisy gier... itd. Moje lekcje to najczęściej 70 minut. W szkole są zblokowane po dwie godziny więc mam 30minut, przerwa 10 minut i drugie 30 minut). Staram się przygotować tak aby jedną godzinę mieć zajęć typu wykład z testowym pytaniem na zakończenie (staram się w ten sposób zmobilizować do jakiejś koncentracji) + drugie 30 minut na ćwiczenia z załączonym filmem lub "live" ze mną w roli głównej. Po dzisiejszej sytuacji z mamą wyrażającą się "niepoprawnie i niecenzuralnie o swoim sąsiedzie z dołu" w tle to nie wiem jak mamy pracować. Pech chciał, że dziecko włączyło mikrofon (mam dziwne wrażenie że zrobiło to celowo). Dlatego apeluję do nauczycieli wszystkich przedmiotów - sytuacja jaką mamy jest dla wszystkich trudna. Nie przesadzajmy z wymaganiami. Rok i tak mamy stracony. Dzieciaki będzie ciężko przekonać po powrocie do zasad panujących w szkole ale trzeba będzie próbować. Apeluję do nauczycieli WF - nie dajmy się zastraszać zwiększeniem pensum (róbmy swoje - najlepiej jak umiemy). Na zakończenie apeluję również do rodziców (też mam córkę na nauczaniu zdalnym) - drodzy rodzice więcej pokory do swoich wspomnień ze szkoły i zaufania w stosunku do swoich dzieci. Zaufania, ale nie wolności (niestety: ufaj i kontroluj - moje motto) Za chaos w tym co napisałe przepraszam - "Nauczyciel fizyczny" Liczę na dyskusję :)

Dodaj komentarz

made in osostudio