Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Szkoła na kwarantannie: uczniowie mieli wysyłać zdjęcia z lekcji nieobecnym kolegom

19.11.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Szkoła na kwarantannie: uczniowie mieli wysyłać zdjęcia z lekcji nieobecnym kolegom

fot. pexels.com

W jednej ze szkół podstawowych zarządzono kwarantannę. Do domu odesłano część uczniów, pozostali mieli robić zdjęcia tablicy swoimi smartfonami i przesyłać kolegom, bo dyrekcja nie wyraziła zgody na prowadzenie lekcji z użyciem kamery i internetu. Podobnych absurdów jest więcej.

Dziś 20 proc. szkół pracuje zdalnie lub hybrydowo. W ciągu jednego dnia liczba placówek, w których pojawił się Covid wzrosła o ponad 800. Problemy z normalną nauką ma obecnie 4780 szkół i przedszkoli (dzień wcześniej resort edukacji raportował o 3971 takich przypadkach). Lawinowo rośnie też liczba nowych zakażeń. Dziś jest ich ponad 23 tys. Ostatniej doby zmarły 403 osoby.

Choć jednym z głównych ognisk COVID-19 w Polsce są szkoły rząd nie planuje kolejnego szkolnego lockdownu. - Nie zamkniemy szkół, musimy brać na siebie ryzyko zakażeń, które występuje w szkołach, to ryzyko biorą na siebie również nauczyciele – przyznał w tym tygodniu Wojciech Andrusiewicz, rzecznik MZ.

Przemysław Czarnek: Nie jestem wróżką

Wcześniej szef resortu zdrowia Adam Niedzielski zapewniał, że szkoły muszą być otwarte za wszelką cenę. A minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek wczoraj na antenie Polskiego Radia przekonywał: - Zdalny tryb edukacji wyrządził sporo szkód uczniom zarówno jeśli chodzi o wiedzę, jak i kondycję fizyczną i psychiczną.

Jednocześnie minister odmówił złożenia deklaracji, że odejście od nauczania stacjonarnego w tym roku szkolnym jest wykluczone. – Absolutnie takiej deklaracji nigdy nie składałem i złożyć nie mogę, bo nie jestem wróżką i nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie za miesiąc, dwa czy trzy. Na ten moment nie przewidujemy systemowego przejścia na tryb zdalny we wszystkich szkołach – zapowiedział minister.

Zdjęcia z lekcji

Problem w tym, że uczniów lądujących na zdalnym nauczaniu z dnia na dzień jest coraz więcej. Często dochodzi też do absurdalnych sytuacji, jak chociażby w niewielkiej szkole podstawowej w powiecie mińskim (woj. mazowieckie). Kilka dni temu w klasie 8a stwierdzono przypadek koronawirusa i cała klasa została skierowana na kwarantannę. Wraz z 8a do domu zostali odesłani wszyscy chłopcy z klasy 8b, bo razem z chłopcami z 8a ćwiczyli na wuefie. W szkole zostały tylko dziewczynki z 8b. Dyrekcja zarządziła, by to one robiły zdjęcia tablicy i przesyłały je chłopcom. Zbuntowali się rodzice.

- Wysłałem do szkoły prośbę o to, aby lekcje odbywały się z użyciem kamerki internetowej. Po dwóch latach edukacji zdalnej mamy odpowiedni sprzęt, umiemy to robić i nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy przerzucać odpowiedzialność za realizację materiału na uczennice, które miały wysyłać kolegom lekcje - mówi pan Michał, tata jednego z chłopców skierowanych na kwarantannę.

Dyrektorka szkoły, bez podania powodu, nie zgodziła się jednak na taką formę prowadzenia zajęć. - A przecież w szkole są już podobno warunki do prowadzenia lekcji zdalnych. Minister edukacji również zapewnia o stuprocentowym przygotowaniu na każdą ewentualność - denerwuje się pan Michał.

Rodzic przyznaje, że jeden z nauczycieli - w trosce o dzieci, które za kilka miesięcy przystąpią do egzaminu końcowego - wyłamał się i włączył kamerkę w czasie zajęć, by chłopcy również mogli śledzić lekcję.

- Skończyło się tym, że dostał reprymendę od dyrekcji i więcej takich lekcji nie poprowadził - mówi pan Michał.

- W efekcie - dodaje tata ósmoklasisty - dziewczynki miały normalne zajęcia, a chłopcy dostali dodatkowe dni wolnego na granie w gry internetowe.

Zdaniem pana Michała w ten sposób odebrano im prawo do edukacji.

- Skoro cała klasa 8a ma zapewnione lekcje zdalne i normalne zajęcia, to dlaczego cała klasa 8b nie może być również na zdalnym? Co to za sztuczny podział? Jakie przepisy prawa oświatowego pozwalają na dzielenie klasy na dzieci z zapewnioną edukacją i dzieci pozostające w domu bez możliwości uczestniczenia w lekcjach? - zastanawia się tata ucznia i dodaje: - Odbieram to jako swoistego rodzaju segregację sanitarną.

Praca zdalna w czasie kwarantanny?

To nie koniec absurdów. W tym tygodniu na kwarantannę trafiły kolejne klasy z tej podstawówki, a wraz z nimi niezaszczepieni nauczyciele. Jeden z nich chciał normalnie pracować. - Nie jestem chory, czuję się bardzo dobrze i bez problemu mógłbym prowadzić lekcje online z domu - mówi w rozmowie z nami. - Zgłosiłem to w szkole, ale usłyszałem, że nie mogę pracować. Przez to cierpią moi uczniowie, którzy przez cały tydzień nie będą mieć lekcji. Po co wydano grube miliony na szkolenia i doposażenie szkół, skoro w czasie kryzysu nie możemy z tego korzystać?

Ministerstwo edukacji tłumaczy jednak, że praca zdalna w czasie kwarantanny jest możliwa.

Jak podkreśla MEiN, pracodawca - w porozumieniu z nauczycielem - powinien ustalić, czy nauczyciel będący na kwarantannie może kontynuować wykonywanie nauczania w formie pracy zdalnej i zachować prawo do 100 procent wynagrodzenia, czy też nie może wykonywać pracy i wówczas otrzymywać 80 procent wynagrodzenia.

Zaszczepieni uczniowie na zdalnym nauczaniu

Podobnych absurdalnych sytuacji jest coraz więcej w całym kraju, ale wciąż brakuje przepisów, które w racjonalny sposób pozwalałyby zarządzać kwarantannami.

Kilka dni temu pisaliśmy o zaszczepionych uczniach, którzy lądują na zdalnym nauczaniu razem ze swoimi niezaszczepionymi kolegami.

Rodzicom to się nie podoba; denerwują się, że ich zaszczepione pociechy stają się zakładnikami nieszczepionej grupy. - Nie po to biegaliśmy z dziećmi na szczepienia, żeby teraz znów musiały uczyć się zdalnie - mówią.

Stanowisko Ministerstwa Edukacji i Nauki w tej sprawie jest jednak twarde i niezmienne. "Przejście na nauczanie zdalne po zawieszeniu zajęć nie może dzielić oddziału lub grupy wychowawczej na uczniów zaszczepionych pracujących stacjonarnie i niezaszczepionych pracujących zdalnie (...) Szkoła jest miejscem przeciwdziałania stygmatyzacji i dyskryminacji oraz eliminowania krzywdzących stereotypów, żadne dziecko nie może zostać wykluczone z przysługującego mu prawa do nauki".

Uczniowie na kwarantannie - nauczyciele w szkole

O tym, że przepisy dotyczące szkolnej kwarantanny są absurdalne pisze również łódzki nauczyciel Dariusz Chętkowski na swoim Belfer Blogu. Zwraca on uwagę, na to, że w przypadku zdalnego nauczania do domu odsyłani są zaszczepieni uczniowie, a zaszczepieni nauczyciele, którzy też mieli kontakt z zakażoną osobą bez przeszkód mogą chodzić do szkoły (bo przepisy o kwarantannie nie dotyczą zaszczepionych).

“Jeśli mamy przestrzegać prawa, musi być ono sensowne - pisze nauczyciel. - Trudno pojąć, jaka jest różnica między jedną grupą zaszczepionych a drugą. Między zaszczepionymi uczniami a zaszczepionymi nauczycielami. Raczej nie ma żadnej, więc objęcie zakazem tylko uczniów to po prostu bubel prawny. Kolejna bezsensowna decyzja władzy. Nic dziwnego, że Polacy mają prawo w nosie".

Weź udział w sondzie!

Czy szkoły i przedszkola powinny przejść w tryb pracy zdalnej

Komentarze (3)

Gabi
27.11.2021 23:56
Zarządzenie dla szkół powinno być. Niech siedzą w miseczkach i już. Rodzice mają pilnować żeby mieli. Mój syn ma reszta klasy nie i p..ni rodzice że dzieci nie będą nosić. Niech sobie teraz podziekują
Zapraszający
21.11.2021 14:12
Serdecznie zapraszam chętnych rodziców do tego aby spróbowali poprowadzić lekcję w liceum w taki sposób, że 16 osób jest w sali lekcyjnej a kolejne 16 jest w domach. Obiecuję, że taką lekcję sfilmujemy i opublikujemy jako wzorcową. Oczywiście czasem jest to możliwe. Można usiąść za biurkiem i przez 45 minut gadać. Wtedy nie ma znaczenia, że część uczniów jest w sali a część zdalnie. Tylko, że tak to lekcje prowadziło się kilkadziesiąt lat temu. Zajęcia zdalne to inna metodyka pracy. Po prostu to się inaczej robi. Ale jest na to sposób. Można zatrudnić dodatkowych nauczycieli, do prowadzenia zajęć dla nieobecnych - tu także zapraszam rodziców, którzy chcieliby podjąć taką pracę. Stawki wg MEN. Od ręki praca dla fizyka, informatyka, matematyka i chemika. Acha... jak już popracują, to będą musieli sami sfinansować swoje wynagrodzenie, bo to teraz jest takie trendy. A mówiąc na poważnie - w artykule jest duża nieścisłość - na kwarantannę nie skierowano połowy klasy!!!! Skierowano tylko tych (z tej połowy), którzy nie zostali zaszczepieni. Mowa jest o klasie ósmej a więc od dobrych kilku miesięcy był czas aby to zrobić. Rodzicu, podjąłeś decyzję o tym aby nie szczepić swojego nastolatka - nie zarzucaj teraz innych swoimi pretensjami.
Nauczycielka
20.11.2021 11:51
A mnie już cholera bierze od tych artykułów. Wszystkiemu wina szkoła, nieudolni nauczyciele. A ja właśnie jestem w trakcie izolacji. Covid przyniosłam do domu właśnie ze szkoły, do której chodzą chorzy uczniowie, nie mają maseczek, bo mama nie dała. Zaraziłam wszystkich domowników. Tak, jesteśmy zaszczepieni. Może dlatego przechodzimy łagodniej.

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio