Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nikt nie zmuszał uczniów do oglądania filmu o aborcji, mogli zamknąć oczy - tłumaczy dyrektor liceum

30.09.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Nikt nie zmuszał uczniów do oglądania filmu o aborcji, mogli zamknąć oczy - tłumaczy dyrektor liceum
Działacz prolife puścił uczniom w szkole drastyczny film o aborcji. Dyrektor liceum twierdzi, że prelekcja wpisuje się w plan pracy szkoły, który zakłada omówienie dorobku Jana Pawła II, a uczniowie wcale nie musieli oglądać filmu, bo ... mogli zamknąć oczy.

Dziś rano w XLIV LO w Krakowie odbyła się kontrola kuratorium oświaty. Wizytatorzy przyszli po tym, jak na jaw wyszło, że szkoła zorganizowała spotkanie z Bawerem Aondo-Akaa działaczem prolife, który znany jest m.in. z wywieszania w Krakowie billboardów antyaborcyjnych przedstawiających zakrwawione płody. W poniedziałek miał okazję podzielić się swoimi poglądami z uczniami szkoły.

Działacz mówił głównie o aborcji i homoseksualizmie. Twierdził, że ciąża nigdy nie zagraża życiu matki i nic - nawet gwałt - nie usprawiedliwia aborcji. Dzieci usłyszały również, że homoseksualizm jest chorobą, którą można leczyć.

Jedna z grup obejrzała też film przedstawiający zdjęcia abortowanych płodów. Film był na tyle drastyczny, że dyrektor szkoły poprosił, by nie puszczać go kolejnym grupom. 

Tematyka spotkania nie spodobała się rodzicom uczniów, którzy twierdzą, że wcześniej nikt nie pytał ich o zgodę na przeprowadzenie takiej prelekcji. Dziś kuratorium oświaty przeprowadziło w szkole kontrolę.

- Wizytatorzy, którzy przyszli na kontrolę pytali, jak spotkanie zostało zorganizowane i jak jego tematyka wiązała się z planem pracy naszej szkoły - mówi w rozmowie z nami Mariusz Graniczka, dyrektor XLIV LO.

Jego zdaniem antyaborcyjna prelekcja wpisuje się w plan pracy szkoły, ponieważ zakłada on m.in. zagadnienia dotyczące … omówienia dorobku Jana Pawła II. - Jak wiadomo, zawsze występował on w obronie życia poczętego - tłumaczy dyrektor.

Zaraz jednak dodaje, że zapraszając niepełnosprawnego Bawara Aondo-Akaa chciał, by uczniowie poznali człowieka, który choć jest tak bardzo doświadczony przez los, to jednak nie poddał się, skończył studia, obronił doktorat i prowadzi aktywną działalność publiczną.

Problem w tym, że zamiast mówić właśnie o tym, gość skupił się na potępieniu aborcji i homoseksualizmu.

Dyrektor przyznaje, że nie zapoznał się wcześniej dokładnie z treścią prelekcji. Gdyby to zrobił, na pewno nie dopuściłby do projekcji filmu z drastycznymi obrazami przedstawiającymi skutki aborcji.

- To były obrazy, którymi nie należy epatować na terenie szkoły, wywołują mocne wrażenie, dlatego poprosiłem gościa, by kolejnym grupom uczniów oszczędzić tego widoku, choć osobiście uważam, że w tym temacie nie wolno chować głowy w piasek i udawać, że problemu nie ma - mówi dyrektor Graniczka.

- Co pan powie tym uczniom, którzy musieli oglądać te zdjęcia? - dopytujemy.

- Nikt ich nie zmuszał do oglądania. Nasz gość przed projekcją poinformował uczniów, że jeśli uznają, że sceny są dla ich zbyt drastyczne mogą zamknąć oczy - mówi dyrektor.

Jednocześnie przyznaje, że podobne obrazy jego uczniowie już wcześniej widzieli podczas … lekcji katechezy.

- Nauczyciel religii pokazywał im to w kwietniu, w czasie zdalnych lekcji. Wówczas zaprotestowali rodzice dwojga uczniów, którzy zakwestionowali potrzebę pokazywania dzieciom takich treści - mówi Mariusz Graniczka.

Komentarze

emka
30.09.2020 23:08
Jakim prawem szkoła wpuszcza na lekcje jakichś edukatorów bez zgody rodziców!!!! Mówienie o antykoncepcji i tolerancji jest Be, a drastyczne filmy i jakieś tam prelekkcje katolickie cacy? Niech rodzice protestują póki czas. To nie jest prywatny biznes dyrektora , a partia rzadzaca podkreśla , że żadnych edukatorów w szkole bez pisemnej zgody rodziców.

Dodaj komentarz

made in osostudio