Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

MEN szuka pomysłów na zdalne nauczanie. Nauczyciel: ma nas za naiwnych, czy także za idiotów?

17.06.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

MEN szuka pomysłów na zdalne nauczanie. Nauczyciel: ma nas za naiwnych, czy także za idiotów?
Ministerstwo edukacji przygotowuje się do kontynuowania zdalnej edukacji po wakacjach. Resort chce, by to nauczyciele nieodpłatnie dzielili się swoimi pomysłami na e-lekcje.


Wydział Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych Ośrodka Rozwoju Edukacji, na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej, przygotowuje się do stworzenia banku dobrych praktyk dotyczących zdalnego nauczania. Bank może się przydać, kiedy okaże się, że po wakacjach dzieci i nauczyciele nie wrócą przed tablicę.

Honorarium nie będzie

Kilka dni temu ORE za pośrednictwem kuratorów oświaty rozesłał do szkół list, w którym zachęca nauczycieli, by przesyłali swoje doświadczenia i wypracowane przez ostatnie tygodnie rozwiązania dotyczące pracy zdalnej.

- Jesteśmy przekonani, że w Polsce funkcjonuje szereg szkół i placówek, których doświadczenia i działania mogą stać się inspiracją dla innych - zachęcają przedstawiciele ORE.

Dalej podają link do kilkustronicowej ankiety, którą należy wypełnić do końca roku szkolnego i zastrzegają, że za publikację “dobrych praktyk" nie będą pobierać od nauczycieli żadnych opłat, jak również nie będą wypłacać im honorariów za zgłoszone materiały. To ostatnie mocno oburzyło uczących.

Naiwni czy idioci?

- A może teraz tak będzie: artyści, naukowcy, wynalazcy – ślijcie wspaniałomyślnie do ministerstw Wasze dzieła, abyśmy mogli je poznać! Tymczasem państwo zaoszczędzi i znajdzie środki na produkcję kolejnych kiełbas wyborczych - denerwują się nauczyciele.

Sprawę postanowił skomentować na swoim blogu “Wokół szkoły” Jarosław Pytlak, dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie.

- Nie wiem, czy MEN ma nas za naiwnych, czy także za idiotów - zastanawia się Pytlak. - Ministerstwo oferuje nam społeczny udział w dziele, które powinno być przygotowane i profesjonalnie przeprowadzone w ramach funduszy posiadanych przez tę instytucję - dodaje nauczycieli i apeluje do swoich koleżanek i kolegów “o niepodejmowanie tej inicjatywy”.

- W internecie jest wiele miejsc, gdzie można dzielić się pro bono swoimi pomysłami. Jest jeszcze więcej takich, z których można czerpać. Nie warto pomagać ludziom, którzy nas lekceważą, i którzy komunikują się ze środowiskiem oświatowym wyłącznie jednostronnie - zaznacza Jarosław Pytlak.

Wszystkie lekcje on-line?

Jak informuje dzisiejszy “Dziennik” MEN planuje, że po wakacjach (jeśli sytuacja epidemiologiczna pozostawi dzieci w domach) kształcenie na odległość będzie przebiegać według jednolitych zasad w całej Polsce. Niewykluczone, że nauczyciele będą zobowiązani do prowadzenia wszystkich zajęć on-line według planu lekcji, który obowiązywałby przy kształceniu stacjonarnym.

Jak podaje “Dziennik” MEN wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji pracuje nad opracowaniem jednolitej platformy edukacyjnej do zdalnego nauczania dla wszystkich szkół.

Rodzice chcą strajkować

Tymczasem wśród rodziców rośnie opór przeciwko kontynuacji zdalnego nauczania. Wielu z nich zapowiada, że jeśli rząd nie otworzy szkół od września oni wyjdą protestować na ulice. Rodzice zaznaczają, że resort edukacji zamiast tworzyć rozwiązania prawne do nauczania zdalnego powinien poszukać rozwiązań, jak otworzyć szkoły.

Uczniowie i nauczyciele muszą wyjść z domów

Podobnego zdania jest część nauczycieli. Paweł Lęcki, polonista z II LO w Sopocie, którego wpisy na facebooku obserwuje ponad 20 tys. osób pisze: “Edukacja zdalna może być świetnym uzupełnieniem normalnej edukacji, ale nie może stać się jej istotą. Uczniowie i nauczyciele muszą wyjść z domów i uczyć się w innej przestrzeni. Rodzice potrzebują czasu bez dzieci. Dzieci potrzebują czasu bez rodziców, wśród swoich rówieśników. Prace Ministerstwa Edukacji nad zdalną edukacją to czas w większości zmarnotrawiony. Zamiast skupić się na tym, jak przywrócić naukę do i tak chwiejnej polskiej normy w budynkach szkolnych, urzędnicy snują opowieści oderwane od rzeczywistości”.

“Na pewno dla niektórych edukacja zdalna miała swoje zalety, ale chodzi o większość - zauważa nauczyciel. - Zmęczenie barierą ekranu bardzo wpływa na edukacyjną relację. Ktoś powie, że teraz żyjemy w ekranach. Owszem, co nie znaczy, że to jest dobrze.

Do tej naszej ekranowej egzystencji dołożyliśmy ekranową edukację. W ten sposób sami staliśmy się ekranem, a to już prosta droga do edukacyjnego fałszu.

Nauczyciele często patrzą na ścianę złożoną z ikonek i wcale nie mają pewności, czy ktoś jest po drugiej stronie. Nie da się wymusić od każdego łączności widzialnej. Jeśli ktoś wierzy w takie rozporządzenia, to znowuż wierzy w bajki.

Większość nauczycieli musiała zaobserwować nieustanny spadek efektywności. O ile na początku był pewien entuzjazm, później było coraz gorzej. Dobrze to wiedzą ci, którzy uczyli maturzystów, gdy ci już skończyli szkołę. Dobrze to wiedzą sami maturzyści, którzy wskazywali, że często mają wrażenie, jakby się cofali”.

Komentarze (1)

nauczycielka z Lubelszczyzny
22.06.2020 18:55
Wiedzę, pomysły, know-how trzeba cenić i dobrze opłacać. Przeciętny nauczyciel ma 200 uczniów do edukowania. Może Szanowni Państwo z ministerstwa, z kuratoriów, z ośrodków doskonalenia nauczycieli zabiorą się za stworzenie idealnych lekcji z super materiałami a my po prostu te lekcje zrealizujemy. Tamte osoby nie "obrabiają" 200 uczniów w ciągu każdych dwóch dni, nie użerają się, nie są tak zmęczeni "czynnikiem ludzkim".

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio