Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Kim jest Barbara Nowak i dlaczego nie powinna być dłużej kuratorem oświaty (5 powodów)

26.11.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Kim jest Barbara Nowak i dlaczego nie powinna być dłużej kuratorem oświaty (5 powodów)

Fot. Twitter B. Nowak

Powiedzieć o niej, że jest najbardziej kontrowersyjną kuratorką w Polsce to nic nie powiedzieć. Barbara Nowak szokuje i budzi skrajne emocje, a niemal każdy jej tweet trafia na pierwsze strony gazet i portali internetowych.

Jeśli ktoś nie słyszał dotąd o małopolskiej kurator oświaty, to w ostatnich dniach z pewnością nadrobił zaległości. Głośno było bowiem o jej recenzji przedstawienia “Dziady” wystawianego na deskach Teatru im. Słowackiego w Krakowie. Nowak, choć sama spektaklu nie widziała, to odradziła szkołom wyjścia do teatru z uczniami. W wydanym “stanowisku” napisała, że “Dziady” w reżyserii Mai Kleczewskiej zawierają “interpretacje nieadekwatne i szkodliwe dla dzieci i uczniów”, dodała, że jest to “swobodną emanacją poglądów środowiska, które pragnie kształtować spojrzenie społeczne na współczesną Polskę nie z troską, miłością należną Ojczyźnie, lecz z nienawiścią do jej rodowodu historycznego, do tożsamości narodu ugruntowanego na fundamencie tradycji cywilizacji łacińskiej. Ten spektakl zawiera i promuje treści, które pozostają w jawnej sprzeczności z celami wychowania młodych Polaków określonych w preambule Prawa Oświatowego”.

W efekcie bilety na spektakl rozeszły się w mgnieniu oka, a zainteresowanie widzów było tak duże, że w teatrze padł system internetowy do rezerwacji biletów.

Kim jest Barbara Nowak, najbardziej znana kurator oświaty w Polsce i dlaczego już dawno powinna pożegnać się ze swoim stanowiskiem?

Nowak urodziła się 5 września 1959 roku w Krakowie. Skończyła nowohuckie XII Liceum Ogólnokształcące, to samo, w którym od niemal 30 lat dyrektorem jest jej mąż Ryszard Nowak i to samo, w którym jeszcze do niedawna oboje mieszkali (ale o tym później).

Po maturze trafiła na studia historyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1982 roku jako świeżo upieczony nauczyciel zaczęła pracę w Szkole Podstawowej nr 85 w Krakowie. Po 10 latach wygrała konkurs na dyrektora tej podstawówki. W 2010 roku wkroczyła w świat polityki zostając radną miejską z ramienia PiS, a sześć lat później wystartowała w konkursie na małopolskiego kuratora oświaty. Była jedyną kandydatką. Wszyscy pozostali zostali bowiem odrzuceni przez komisję z przyczyn formalnych. Prywatnie Nowak ma dwie córki. Jedna z nich - jak podają media - zaszła w ciążę jeszcze jako nastolatka, a że była niepełnoletnia Nowak wspólnie z mężem pomagali w wychowaniu wnuczki.

- Barbara Nowak jest jednym z najlepszych kuratorów w Polsce, nie tylko dzisiaj, ale w ogóle w historii - przekonuje Przemysław Czarnek, minister edukacji i już wiadomo, że małopolska urzędniczka - mimo wszystkich swoich szaleństw - może czuć się bezpiecznie na fotelu kuratora.

A oto pięć powodów, dla których Nowak mimo wszystko nie powinna piastować tego stanowiska:

1. Wszystkie tweety kuratorki z Krakowa… i jej męża Ryszarda

Barbara Nowak, jako jedyny kurator w Polsce jest niezwykle aktywna w mediach społecznościowych. Ma dwa profile na Facebooku, ale to Twitterem posługuje się z największym upodobaniem. Śledzi ją tam ponad 10 tysięcy osób. Każdy jej wpis jest szeroko komentowany i podawany dalej przez setki internautów.

Luty 2018 roku: "Zawalczmy o Prawdę wśród młodych Żydów! - pisze Nowak na Twitterze. - Po pierwsze: po obozie Auschwitz powinni odprowadzać TYLKO POLSCY LICENCJONOWANI przez IPN Przewodnicy! Dziś obca, a nie Polska narracja króluje w Auschwitz! Czas z tym skończyć!". I dalej: "Przekaz jaki wynoszą Żydzi po wyjściu z obozu, to informacja, że to Polacy są winni Holokaustowi. Nienawidzą Polaków, demolują pole hotelowe, autobusy itd.".

Kilka dni po zamieszczeniu tego wpisu zaatakowany został mieszkający w Krakowie włoski przewodnik po obozie. Z wnioskiem o postawienie małopolskiej kurator oświaty przed komisją dyscyplinarną dla nauczycieli wystąpili do wojewody politycy PO.

Wojewoda Piotr Ćwik odpowiedział im, że Nowak jako kurator nie jest nauczycielką i nie można stawiać jej zarzutów dyscyplinarnych. Dodał też, że (cyt.) “wypowiedzi zamieszczane na prywatnych kontach internetowych niezwiązane z obowiązkami służbowymi nie podlegają relewantnym ocenom z punktu oceny stosunku pracy”.

Maj 2018 r. W Sejmie trwa protest osób niepełnosprawnych i ich rodziców. Nowak zarzuca matkom i ojcom, że wykorzystują swoje niepełnosprawne dzieci do walki politycznej. W sieci zamieszcza rysunek przedstawiający kobietę z nożem w ręce pchającą wózek inwalidzki, napis umieszczony w dużym czerwonym sercu głosi: "Moje kochane dziecko". Po jakimś czasie Nowak usuwa wpis ze względu na - jak sama mówi - “hejt i groźby karalne” kierowane pod jej adresem.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy jej kariera zawisła wówczas na włosku. Ze swojej wypowiedzi musiała się tłumaczyć w ministerstwie edukacji, ale udało jej się wyjść cało z opresji.

Niespełna miesiąc później Nowak zamieszcza na Twitterze życzenia urodzinowe dla Jarosława Kaczyńskiego: “Panu Prezesowi Prawa i Sprawiedliwości #JarosławKaczyński w Dniu Urodzin życzę nieustającej Opieki Boga. Niech jedynego polskiego Męża Stanu chroni, żeby jak najdłużej dla Polski pracował. Dzięki JK - My Polacy, Europa i Świat widzimy Polskę dumną i silną. Dziękuję!
Wpis opatrzyła hasztagiem #Chwała.



- Gdybym ja złożyła podobne życzenia na przykład Donaldowi Tuskowi od razu miałabym kontrolę z kuratorium i postępowanie dyscyplinarne - oburza się dyrektorka jednej z krakowskich szkół. Przypomina, że rok wcześniej Nowak sama wysłała do wszystkich dyrektorów szkół w regionie list, w którym przypomniała, że szkoła powinna być apolityczna. Zaznaczyła, że ta zasada zobowiązuje w pierwszej kolejności dyrektora, ale także całą społeczność szkoły do stania na straży prawa.

W lutym 2019 r. Nowak krytykuje na Twitterze fakt podpisania przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Deklaracji LGBT+. "Czy Rafał Trzaskowski poinformował czym lgbt jest naprawdę? CZY WSPOMNIAŁ, ŻE TO PROPAGOWANIE MIĘDZY INNYMI PEDOFILII?" - napisała kurator.

Za ten wpis Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych złożył wniosek do minister edukacji o odwołanie kuratorki. A rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar napisał do MEN, że wypowiedź Nowak ma "wymiar homofobiczny, a użyte przez panią kurator porównania i sugestie są obraźliwe i wymierzone w godność osób LGBT".

“Minister Edukacji Narodowej nie znajduje podstaw do stwierdzenia zaniedbania lub nienależytego wykonywania zadań ustawowych przez Małopolskiego Kuratora Oświaty" - odpisuje Maciej Kopeć, ówczesny wiceminister edukacji.

Kuratorka twittuje bez przeszkód dalej. W czerwcu tego roku pisze: "Szok! Uniwersytet Jagielloński zamienia się w agencję towarzyską! Przygotowuje ofertę wg płci kulturowych”. To jej komentarz do badań, jakie przygotował Dział ds. Bezpieczeństwa i Równego Traktowania Uniwersytetu Jagiellońskiego. Ich celem jest określenie poziomu bezpieczeństwa i równego traktowania społeczności UJ. Jedno z pytań w ankiecie dotyczyło płci osoby odpowiadającej, gdzie studenci i doktoranci mogli zaznaczyć jedną z pięciu odpowiedzi: “kobieta”, “mężczyzna”, “transkobieta”, “transmężczyzna”, “niebinarna” lub “nie chcę odpowiadać na to pytanie”.

Kuratorce odpowiedział sam rektor uczelni: “Nie oczekuję od Pani przeprosin za słowa wymierzone w członków Wspólnoty akademickiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znając Pani poprzednie wypowiedzi nie spodziewam się, żeby pod wpływem mojego listu doszła Pani Kurator do przekonania, że osoba sprawująca funkcję publiczną, związaną z odpowiedzialnością za wychowanie młodego pokolenia, nie ma prawa używać języka, który obraża, narusza godność osób i instytucji - napisał w liście do Nowak prof. Jacek Popiel.

Nowak nie kryje nie tylko swoich sympatii politycznych, ostentacyjnie ujawnia też swoje przekonania religijne. W połowie listopada tego roku pisze: “Zewn. wróg atakuje wsch. granice, grożą nam unijni urzędnicy sankcjami, bo bronimy suwerenności Polski, opozycja usiłuje od wewn. zdemolować Polskę. Czas na szturm do Nieba przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli, podobnie jak w 1920! Polacy, zbudujmy wspólnotę poprzez modlitwę!

- Nie wiem, co mnie bardziej przeraża. To ogłoszenie czy to, że jest pani kuratorem oświaty - komentują internauci.

W mediach społecznościowych aktywny jest też mąż kurator Ryszard Nowak, dyrektor XII LO w Krakowie. On akurat używa głównie Facebooka. W sierpniu 2017 roku w ogólnodostępnym komentarzu do swojego posta napisał o dyrektorze innej krakowskiej szkoły wymieniając go z nazwiska, że jest “pederastą, który w wieku 60+ pozostawił żonę i dwójkę dzieci dla swojego kochasia (...), nie ma uproś. Musi boleć! Mimo że jest członkiem PO i ma 64 lat powinien ustąpić i dać szansę młodszym heteroseksualnym”.

Opisywany przez Nowaka dyrektor rzeczywiście przestał kierować szkołą, o co zadbała Barbara Nowak nie zgadzając się, by prezydent powierzył mu to stanowisko.

Nauczyciele przekonują, że za swoją wypowiedź Nowak powinien trafić przed komisję dyscyplinarną. Jego żona była jednak innego zdania. W rozmowie z nami podkreślała: “mój mąż jest osobą, która jest odpowiedzialna za swoje wypowiedzi i swoje opinie. Poza tym, to była prywatna rozmowa. Usiłowałam znaleźć ten wpis na Facebooku, ale ponieważ mój mąż nie ma mnie wśród swoich znajomych, nie udało mi się to. Z tego wnioskuję, że wypowiedź była dostępna dla wąskiego grona osób. Ta wypowiedź została upubliczniona przez media. Jest mi przykro, że to co było tajemnicą grupy dyrektorów zostało podane do publicznej wiadomości. Wywołało to również wielkie zamieszanie wokół mojej osoby, bo widocznie w tym wszystkim chodziło o to, żeby uderzyć we mnie.

Na nasze pytanie, czy jej mąż powinien ponieść konsekwencje dyscyplinarne za swój wpis odparła: “Prywatne opinie, nawet po nagłośnieniu ich w mediach, nie stają się opiniami skierowanymi do ogółu”.

A oto kolejna prywatna opinia męża pani kurator: „Młodzi Żydzi powinni się wreszcie dowiedzieć, gdzie są nasze polskie niezabliźnione rany - napisał w marcu 2018 roku na FB. - Polskiego wielkiego bohatera gen. Augusta Emila Fieldorfa, ps. Nil sądzili na śmierć przez powieszenie, nie przez rozstrzelanie, jak nakazuje status oficera, następujący sędziowie: prokurator wojskowy Helena Wolińska-Brus, polska działaczka komunistyczna pochodzenia żydowskiego, Beniamin Wajsblech prokurator pochodzenia żydowskiego, Paulina Kern sędzina pochodzenia żydowskiego, Maria Gurowska vel Sand sędzina pochodzenia żydowskiego, adwokat Emil Merz pochodzenia żydowskiego, Gustaw Auscaler polski adwokat pochodzenia żydowskiego i Igor Andrejew. Drodzy moi Żydzi, co to się w polskich sądach po »waszym” Holocauście działo, że w nich zasiadali prawie sami Żydzi. Wszystkich Polaków Niemcy wymordowali? Taka drobna zagadka. Taka nasza polska wrażliwość. Będziemy się do waszych zatwardziałych sumień dobijać. Puk! Puk!”

2. Wycieczka do Japonii za publiczne pieniądze

W 2019 roku głośno było o podróży jaką Barbara Nowak zafundowała sobie na koszt podatnika do Kraju Kwitnącej Wiśni. W kilkudniową podróż wybrała się na początku lipca zabierając ze sobą między innymi Dorotę Skwarek, dyrektorkę Wydziału Nadzoru Pedagogicznego i przy okazji rzeczniczkę dyscyplinarną dla nauczycieli. Pojawiły się zarzuty, że w wycieczce brały udział również córka oraz wnuczka pani kurator. Zapytaliśmy o to Nowak drogą oficjalną. Kuratorka do dziś nie potwierdziła tych informacji, ani im nie zaprzeczyła, twierdząc, że nie są to dane publiczne, które musiałaby udostępniać.

Koszty podróży (przelotu, diet oraz ubezpieczenia) w kwocie 29 603,34 zł zostały pokryte ze środków Kuratorium Oświaty. Pozostałe koszty pobytu (zakwaterowanie, wyżywienie, transport, bilety wstępu m.in. do Muzeum w Hiroszimie) sfinansowała strona japońska.

Nowak zapewniała, że jej podróż ma służyć nawiązaniu współpracy ze stroną japońską w zakresie organizacji wymiany młodzieży”.

- To zwykła wycieczka za publiczne pieniądze. Panie chciały zwiedzić Japonię więc pojechały - komentowała na naszych łamach Teodozja Maliszewska, krakowska radna oraz była wieloletnia dyrektorka szkoły. - Krakowskie szkoły od lat współpracują z zagranicznymi placówkami i do tego pośrednictwo kuratora nie jest im w ogóle potrzebne. Co więcej, kurator nie może w imieniu szkoły podpisać umowy o wymianie uczniów, bo mogą to zrobić jedynie dyrektorzy tych szkół. W tym kontekście wyprawa pani kurator nie miała najmniejszego sensu.

Pierwszym etapem polsko-japońskiej wymiany miał być przyjazd do naszego kraju 20 uczniów z prywatnej katolickiej szkoły z Japonii, prowadzonej przez stowarzyszenie, na zaproszenie którego kurator odbyła swoją podróż. Potem tylu samo uczniów z Polski (również ze szkoły katolickiej) miało odwiedzić Japonię.

Młodzi Japończycy rzeczywiście przyjechali do Krakowa w grudniu 2019 roku. Barbara Nowak towarzyszyła im w zwiedzaniu Małopolski, czym chwaliła się w mediach: - Wesoło upłynął nam czas na rozmowach przy pieczonej nad ogniskiem kiełbasie - mówiła w “Gościu Niedzielnym”. - Stoczyliśmy bitwę na śnieżki. Potem „zapakowaliśmy” się na wozy zaprzęgnięte w konie i zaopatrzeni w pochodnie ruszyliśmy do Lipnicy Wielkiej. Uczestniczyliśmy w wyprawie zorganizowanej na wzór kuligów. Nie było sań, ale z powodzeniem zastąpiły je wozy konne.

Jak udało nam się dowiedzieć, kurator nie tylko towarzyszyła młodym Japończykom, ale również dorzuciła się do sfinansowania ich pobytu w Polsce - oczywiście z publicznych pieniędzy. W sumie polskiego podatnika kosztowało to ok. 50 tys. złotych.

Polscy uczniowie nie zdążyli wybrać się do Japonii. Plany pokrzyżowała pandemia. Porozumienie ze stroną japońską zostało zawarte na trzy lata, wkrótce straci więc swoją ważność.

3. Nowe mieszkanie dla państwa Nowaków

Opinię publiczną zbulwersowała też sprawa mieszkania, jakie kurator Nowak i jej mąż otrzymali od miasta.

Wcześniej przez niemal 30 lat Nowakowie zajmowali 54-metrowe mieszkanie znajdujące się w budynku szkoły, którą kieruje Ryszard Nowak.

W pewnym momencie stwierdzili, że chętnie wyprowadzą się z lokalu i wystąpili do miasta z wnioskiem o przyznanie w zamian innego mieszkania z zasobów gminy, które zgodnie z uchwałą Rady Miasta przysługuje osobie wyprowadzającej się ze szkoły.

Miasto przedstawiło Nowakom trzy propozycje lokalu zamiennego. Wszystkie trzy Nowakowie odrzucili. W piśmie do UMK kurator Nowak stwierdziła, że mają “zaniżony standard”. Nie spodobało im się m.in. mieszkanie w samym centrum Krakowa, położone kilkaset metrów od Rynku Głównego, przy ul. Św. Sebastiana (o pow. ponad 60 m kw.): “bo były to dwa przechodnie pokoje” - mówił Ryszard Nowak w autoryzowanej rozmowie z nami w grudniu 2019 roku.

Odrzucili również 3-pokojowy lokal położony przy ul. Traugutta w Podgórzu (bo pokoje były przechodnie, a balkony zbyt małe).

Zwykły mieszkaniec Krakowa już po drugiej odmowie przyjęcia propozycji najmu lokalu zostałby wykreślony z listy oczekujących na mieszkanie komunalne. Nowaków to jednak nie dotyczy. Jak tłumaczy UMK, nie ma bowiem prawnych możliwości wypowiedzenia im umowy najmu szkolnego mieszkania, która została zawarta na czas nieoznaczony. Innymi słowy, coś trzeba im dać w zamian, żeby zechcieli wyprowadzić się ze szkoły. W tym przypadku nie obowiązuje również kryterium dochodowe.

W rozmowie z nami dyrektor XII LO mówił: - Myślę, że miastu w końcu uda się znaleźć dla mnie mieszkanie o odpowiednim standardzie.

Udało się! Na początku tego roku poinformowaliśmy, że Nowakom została przedstawiona kolejna propozycja najmu lokalu zamiennego, która tym razem została przez nich przyjęta. Urząd miasta nie chce podać lokalizacji ich nowego lokum, ale prawdopodobnie chodzi o mieszkanie na wybudowanym niedawno przez miasto osiedlu komunalnym przy ul. Wańkowicza/Smorawińskiego w Nowej Hucie.

Osiedle zostało oddane do użytku pod koniec ubiegłego roku. Położone jest niedaleko Zalewu Nowohuckiego. I, co rzadko spotykane w Krakowie, niemal połowa terenu inwestycji została przeznaczona na zieleń.

Za nowe mieszkanie Nowakowie mają płacić 12,50 zł za m2, czyli maksymalnie 600 zł miesięcznie, co w porównaniu z wynajmem mieszkania na wolnym rynku wydaje się być śmieszną kwotą. Przykładowo, wynajem jednopokojowego mieszkania na jednym z nowohuckich osiedli to wydatek rzędu 1900 zł.

W całej tej sprawie dyskusyjne jest to, że Nowakowie otrzymali lokal mieszkalny od miasta mając przecież całkiem niezłe dochody.

Małopolska kurator oświaty zarabia miesięcznie ponad 11 tys. zł. Pensja jej męża to ponad 7700 zł miesięcznie. Nie mają też na utrzymaniu małych dzieci. Mimo to w ubiegłym roku na łamach “Dziennika Polskiego” Barbara Nowak, tłumacząc dlaczego zajmuje z mężem szkolny lokal, a w zamian za jego opuszczenie domaga się mieszkania od gminy stwierdziła, że nie stać ich na kupno lub najem innego lokum, bo musieli zainwestować pieniądze w remont szkolnego mieszkania. - Zaciągnięcie kredytu w moim wieku byłoby nieodpowiedzialne - dodała Barbara Nowak. - Nie byłabym w stanie spłacić rat z emerytury. W razie mojej śmierci dług musiałyby spłacać córki. Nie zdecyduję się na takie ryzyko.

Warty odnotowania jest też fakt, że kilka lat temu Ryszard Nowak wraz z bratem odziedziczył mieszkanie w Nowej Hucie po zmarłych rodzicach. Do dziś nie przeprowadził jednak postępowania spadkowego, więc formalnie nie ma on tytułu prawnego do tego lokalu. Faktycznie jednak mieszkanie pozostaje w jego dyspozycji. Nowak wynajmuje je innym osobom.

Nowakowi nie spieszy się z uregulowaniem tej sprawy, zapewne dlatego, że po przeprowadzeniu postępowania spadkowego zyskałby tytuł prawny do lokalu po rodzicach, a tym samym stracił możliwość ubiegania się o lokal zamienny z zasobów gminnych.

Barbara i Ryszard są też właścicielami 60-metrowego domu, którego wartość oszacowali na 20 tys. zł. Mają również 75-arową działkę.

4. Nauczyciele - terroryści

“Przeciwnik rządu zbudował bombę odłamkową. O godzinie 11 nastąpi detonacja. Bomba jest ukryta w sali, w której zdający piszą egzamin. Ratujcie się wszyscy zginą” - takie wiadomości w maju 2019 roku odebrali dyrektorzy kilkuset szkół w całym kraju.

Maile dotarły do szkół w nocy tuż przed egzaminem z języka polskiego. Dyrektorzy placówek, którzy rano znaleźli je w swoich skrzynkach od razu powiadomili policję. Po sprawdzeniu przez pirotechników wszystkie alarmy okazały się fałszywe.

W niektórych szkołach konieczna była jednak ewakuacja uczniów, w kilku egzamin rozpoczął się z opóźnieniem lub został przeniesiony na czerwiec.

Wówczas też Barbara Nowak zamieściła m.in. na portalu wPolityce.pl swój komentarz do tej sprawy. Kuratorka powiązała tam fałszywe alarmy bombowe z kwietniowym strajkiem nauczycieli, o którym napisała, że był jednym z elementów konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji Państwa Polskiego.

„Cynicznie dawkowano efekty specjalne. - oświadczyła wówczas Nowak. - Najpierw reprezentant totalnej opozycji szef ZNP Sławomir Broniarz szantażował uczniów i ich rodziców nieprzeprowadzeniem egzaminów po ostatniej klasie gimnazjum, następnie zablokowaniem egzaminów dla uczniów ostatniej klasy szkół podstawowych. Kolejną odsłoną horroru miało się stać zamknięcie drogi do ukończenia szkół ponadgimnazjalnych, nieklasyfikacja i zmarnowanie roku życia uczniom klas maturalnych, niedopuszczenie ich na studia. Jaki był cel tych wszystkich działań? Tylko jeden – wywołanie chaosu, wrażenia, że Państwo Polskie jest w kryzysie, że bezpieczeństwo obywateli jest zagrożone. Początek egzaminów maturalnych przyniósł kolejną odsłonę determinacji środowisk niszczących Państwo Polskie. Warto jeszcze raz podkreślić, że alarmy bombowe w szkołach, gdzie maturzyści mieli przystąpić do egzaminu dojrzałości, to metody terrorystyczne. Uderzenie w najsłabszych w imię żądzy władzy i nienawiści. Mam nadzieję, że tej lekcji absolwenci szkół ponadgimnazjalnych nie zapomną".

Te słowa oburzyły nauczycieli. Ci z Krakowa wysłali w tej sprawie list do małopolskiej kurator Związek poszedł o krok dalej i skierował sprawę do sądu domagając się przeprosin ze strony kuratorki.

Kilka tygodni temu Sąd Okręgowy w Warszawie uwzględnił powództwo Związku Nauczycielstwa Polskiego przeciwko Barbarze Nowak o ochronę dóbr osobistych i zobowiązał ją do opublikowania na własny koszt na stronie głównej serwisu internetowego wpolityce.pl oraz na profilu FB następującego oświadczenia:

“Niniejszym oświadczam, że moje stwierdzenie jakoby organizowany przez ZNP w kwietniu 2019 roku strajk był jednym z elementów konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji państwa polskiego obejmującego m.in. alarmy bombowe w szkołach jest twierdzeniem nieprawdziwym. Za podanie tej nieprawdziwej i naruszającej dobra osobiste ZNP informacji związek ten przepraszam. ZNP przepraszam także za moje twierdzenie, jakoby organizujący strajk działacze ZNP wzorowali się na totalitarnych systemach takich jak komunizm i faszyzm”.

“Wyrok Sądu nie jest prawomocny, więc NIC NIE MUSZĘ! - odpowiedziała na swoim ulubionym Twitterze Nowak.

5. Złamane kręgosłupy małopolskich dyrektorów

Małopolska pod rządami Barbary Nowak jest województwem w którym wszczyna się najwięcej postępowań dyscyplinarnych w kraju. Ten fakt ujawnił niedawno poseł PO Aleksander Miszalski.

- Z informacji przekazanych mi przez kurator Nowak wynika, że rocznie w Małopolsce prowadzonych jest ok. 50-60 postępowań dyscyplinarnych. Tymczasem w całym kraju w ubiegłym roku takich postępowań było 121. To oznacza, że niemal połowa tych spraw wszczynana jest w Małopolsce, a to bardzo niepokojące - mówi poseł Miszalski.

W Małopolsce od 2016 roku rzecznikiem dyscyplinarnym jest bliska współpracowniczka Barbary Nowak - Dorota Skwarek, dyrektorka kuratoryjnego Wydziału Nadzoru Pedagogicznego (ta sama, z którą Nowak podróżowała po Japonii).

Zdaniem posła, małopolskie kuratorium oświaty zastrasza nauczycieli. Przykładem może być sprawa Urszuli Mroczek-Guli, dyrektorki Zespołu Szkół Zawodowych nr 2 w Krakowie, przeciwko której kuratorium wytoczyło najcięższe działa.

Chodzi o tragedię do jakiej doszło 14 października 2018 roku. Wówczas w szkolnym internacie zmarł uczeń pochodzący z Ukrainy. Nieprzytomnego chłopca znalazł wychowawca, natychmiast wezwał pomoc i przystąpił do reanimacji, ale ucznia nie udało się uratować. Prokuratura ustaliła, że przyczyną śmierci był gaz z zapalniczki, którego nawdychał się chłopak. Śledczy nie znaleźli zaniedbań po stronie szkoły i umorzyli sprawę. Małopolskie Kuratorium Oświaty nie odpuściło.

- Kuratorium nie udzieliło nam po wypadku żadnej pomocy, a mnie urządziło piekło - wspomina Mroczek-Gula, która po tym wydarzeniu została na wniosek kuratorium zawieszona w pełnieniu obowiązków dyrektora, a przeciwko niej wytoczono nie jedną, a dwie sprawy dyscyplinarne - o narażenie bezpieczeństwa uczniów (z wnioskiem o dyscyplinarne zwolnienie z pracy) i o uchybienie godności zawodu nauczyciela (z wnioskiem o wydalenie z zawodu - czyli najwyższą z możliwych kar).

- Z dnia na dzień wyrzucono mnie z pracy z zakazem wstępu do szkoły, przez ponad rok byłam trzymana pod presją wydalenia z zawodu, który wykonuję od 25 lat z wielkim zaangażowaniem - mówi dyrektorka. - W końcu, po odwołaniu się do ministra edukacji narodowej zostałam przywrócona do pracy, a komisja odwoławcza w Ministerstwie Edukacji Narodowej oceniła, że postępowanie przeciwko mnie w ogóle nie powinno być wszczęte - dodaje Urszula Mroczek-Gula.

Dyrektorka jest przekonana, że postępowań by nie było, gdyby nie wymyślona przez nią akcja „Stop hejtowi", w którą zaangażowało się kilkanaście krakowskich szkół. Tego typu inicjatywy nie podobają się Barbarze Nowak.

- Mamy złamane kręgosłupy - mówi Mroczek-Gula. - Niech każdy odpowie sobie na pytanie czy chciałby, żeby jego dziecko było uczone przez zastraszanego i upokarzanego nauczyciela.

Z kurator Nowak wygrała również Gabriela Olszowska, była dyrektorka Gimnazjum nr 2 w Krakowie. Jej problemy zaczęły się w 2016 roku, kiedy po konflikcie z rodzicem ucznia, małopolska kurator oświaty postanowiła o skierowaniu sprawy do rzecznika dyscyplinarnego, a prezydent zawiesił Olszowską w pełnieniu obowiązków.

Pod koniec 2016 roku dyrektorka wróciła na stanowisko, ale wówczas z inicjatywy urzędu miasta rozpoczęło się kolejne postępowanie dyscyplinarne przeciwko niej, tym razem pod zarzutem “uchybienia godności zawodu nauczyciela poprzez kierowanie szkołą z ukrycia w trakcie zawieszenia”. Rzecznik dyscyplinarny wystąpił wówczas o zwolnienie Olszowskiej z pracy, która kilka miesięcy później straciła również posadę nauczycielki języka polskiego w innej szkole.
Olszowska postanowiła iść z tym do sądu pracy. Ten pod koniec 2018 roku uznał, że decyzja komisji dyscyplinarnej dla nauczycieli, która zwolniła ją z pracy, była niezgodna z prawem, bo została podjęta, kiedy sprawa zdążyła się już przedawnić.

Dziś była dyrektorka twierdzi, że padła ofiarą “polowania na czarownice”, a winą obarcza małopolską kurator oświaty Barbarę Nowak oraz ówczesną wiceprezydent ds. edukacji Katarzynę Król.

Niedawno głośno było również o sprawie Aleksandry Sutkowskiej, dyrektorki SP nr 1 w Dobczycach, która za udział uczniów w wydarzeniu o nazwie Tour de Konstytucja została na wniosek kurator Nowak zawieszona przez burmistrza w pełnieniu obowiązków.

Ma stanąć również przed komisją dyscyplinarną. Rzecznik chce, by została ukarana trzyletnim zakazem wykonywania zawodu. Pierwsze posiedzenie komisji dyscyplinarnej zaplanowano na marzec. Na pytanie dziennikarki “Gazety Wyborczej” co zrobi kiedy zapadnie wyrok Sutkowska odpowiada:
- Pójdę na emeryturę. Ale ta emerytura mnie nie cieszy. Jestem kreatywna, pełna energii do pracy, kocham pracować w szkole. Zanim zostałam dyrektorem, byłam nauczycielem przez blisko 30 lat. Mam cztery fakultety, wszystkie związane z edukacją, więc trudno mi będzie wybrać nagle inną ścieżkę zawodową. Choć niewykluczone, że będę musiała. Nie wykluczam, że czeka mnie kasa w Biedronce. Jeśli zostanę uniewinniona, albo dostanę lżejszy wymiar kary, na przykład naganę, będę próbowała znaleźć pracę jako nauczyciel w Krakowie. Tylko czy znajdzie się odważny dyrektor, który zdecyduje się mnie przyjąć z taką przeszłością.

Komentarze (1)

Ta z "gorszego sortu"
26.11.2021 17:59
Pani B. Nowak "NIC NIE MUSI", p. Nowak NIE MUSI postępować jak człowiek, jak przyzwoity człowiek szanujący innych, w tym tych, którzy myślą inaczej, niż ona. Jej i jej pis - mocodawcom wystarczy, że pani Nowak postępuje jak oni - "prawdziwi Polacy - patrioci i katolicy", a że to ani z katolicyzmem, ani tym bardziej z chrześcijaństwem, ani z polskością, ani z patriotyzmem nie ma NIC wspólnego, to dla tych ludzi "lepszego sortu" nie ma znaczenia. Oni znają tylko jedno "prawo i sprawiedliwość" - PRAWO SIŁY.

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio