Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Edukacja domowa: prezydent Duda i posłowie PiS chcą zmieniać przepisy, które wprowadził rząd PiS

16.07.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Edukacja domowa: prezydent Duda i posłowie PiS chcą zmieniać przepisy, które wprowadził rząd PiS
Grupa posłów PiS, wspierana przez prezydenta Andrzeja Dudę, przygotowała projekt ustawy dotyczący edukacji domowej. Chcą zniesienia ograniczeń prawnych i finansowych, które kilka lat temu wprowadził sam... rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Projekt trafił do Sejmu w połowie czerwca, tuż po podpisaniu przez prezydenta Andrzeja Dudę tzw. Karty Rodziny. W swojej Karcie prezydent zapowiada “ułatwienia dla rodziców, którzy chcą prowadzić edukację domową”. Ten punkt znalazł się w rozdziale dotyczącym “ochrony dzieci przed ideologią LGBT” razem z zakazem” propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych” oraz “prawem rodziców do decydowania w jakim duchu są kształcone ich dzieci”.

Posłowie PiS, którzy przygotowali projekt ustawy w sprawie edukacji domowej nie kryją, że ma on związek właśnie z Kartą Rodziny. Z kolei prezydent Andrzej Duda jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej wyraził nadzieję, że projekt zostanie szybko rozpatrzony w parlamencie. - Trzeba sobie jasno powiedzieć, edukacja domowa odbywała się w praktyce, w ostatnim czasie, właściwie we wszystkich domach w Polsce (...). Uważam, że się to sprawdziło, że to dobrze działa i nie mam wątpliwości, że rodzice powinni mieć możliwość realizowania edukacji domowej w formule ustawowej zaproponowanej przez posłów - mówił Duda na jednym z przedwyborczych spotkań.

Co proponują posłowie?

Koniec z rejonizacją wprowadzoną przez Annę Zalewską

Po pierwsze rezygnację z obowiązku rejonizacji dzieci uczących się w edukacji domowej (mogą one zostać zapisane tylko do szkoły działającej na terenie województwa, w którym mieszkają).

Co ciekawe, taką rejonizację wprowadził w 2017 roku resort edukacji, na czele którego stała minister Anna Zalewska z PiS.

Wcześniej rodzice mogli sami decydować, do której szkoły formalnie zapiszą swoją pociechę (zgodnie z przepisami dziecko, które jest uczone w domu musi być zapisane do zwykłej systemowej szkoły, która cyklicznie kontroluje m.in. jego postępy w nauce). Teraz posłowie PiS doszli do wniosku, że “sprawą kluczową dla rodziców jest, kwestia by szkoła, do której przypisane jest ich dziecko, rozumiała specyfikę edukacji domowej i dzięki temu tworzyła sprzyjające warunki dla tej formy edukacji. Dlatego nie powinno się ograniczać rodzicom prawa do wybrania najlepszej oferty dla ich dzieci”.

Bez opinii poradni


Kolejna propozycja zapisana w przygotowanym właśnie projekcie dotyczy zniesienia konieczności uzyskania opinii z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Posłowie doszli do wniosku - jak czytamy w uzasadnieniu do projektu - że bezzasadne jest przeprowadzanie badań w poradni zwłaszcza, że nie ma ono “żadnego wpływu na zgodę dyrektora szkoły na edukację domową, gdyż może on wyrazić taką zgodę nawet w przypadku negatywnej opinii poradni”.

"A ponadto - dodają posłowie w uzasadnieniu - finansowanie takich badań ze środków publicznych, wobec braku ich przydatności w procesie decyzyjnym, jest niegospodarnością".

Parlamentarzyści PiS zwracają też uwagę na wyjątkowo długi czas oczekiwania na opinię poradni. “Jest to szczególnie problematyczne w sytuacji, gdy sytuacja w szkole lub stan zdrowia dziecka, zmusza rodziców do pilnego zastąpienia edukacji w szkole, edukacją w domu” - zauważają posłowie.

Jednak nie kto inny, jak rząd Prawa i Sprawiedliwości sam przyczynił się do wydłużenia kolejek i niegospodarności w tym zakresie. W 2017 roku uniemożliwiono bowiem rodzicom uzyskanie opinii z prywatnej poradni za ich własne pieniądze, wprowadzając zasadę, że taki dokument może wystawić tylko placówka publiczna i to taka, która działa w rejonie zamieszkania dziecka. Po tej zmianie proces uzyskania opinii wydłużył się do kilku miesięcy.

Więcej pieniędzy na homeschoolersów

Ostatnią zmianą zaproponowaną przez posłów jest zwiększenie subwencji oświatowej przekazywanej szkołom na dzieci z edukacji domowej. W uproszczeniu otrzymują one obecnie 60 procent tego, co idzie na “zwykłego ucznia”, posłowie chcą, by ta kwota wzrosła do 80 proc., co - przy ponad 12 tysiącach homeschoolersów - zwiększy wydatki z budżetu państwa o niemal 15 mln zł rocznie. Posłowie tłumaczą jednak, że gdyby te wszystkie dzieci uczęszczały do szkół, na ich edukację trzeba by przeznaczać ponad 73 mln złotych rocznie.

Jeszcze kilka lat temu subwencja oświatowa przekazywana na dzieci pozostające w edukacji domowej była taka sama, jak w przypadku wszystkich pozostałych uczniów. Jednak jedną z pierwszych decyzji minister Anny Zalewskie było … obcęcie finansowania o 40 proc., a w niektórych przypadkach (szkół na wsiach i w małych miejscowościach) nawet o 57 proc.

Poselski projekt ustawy o edukacji domowej został już skierowany do pierwszego czytania w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Fot. pixabay.com

Dodaj komentarz

made in osostudio