Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Dyscyplinarka za czarną sukienkę, pomarańczowy wykrzyknik i problem z organizacją egzaminu

12.03.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Dyscyplinarka za czarną sukienkę, pomarańczowy wykrzyknik i problem z organizacją egzaminu

Fot. ZNP

Z powodu nauczycielskiego strajku dyrektorka krakowskiej podstawówki miała problem ze zorganizowaniem egzaminu, a wspierając nauczycieli przyszła do szkoły ubrana na czarno i z plakietką pomarańczowego wykrzyknika. Stanęła za to przed komisją dyscyplinarną dla nauczycieli. Sprawą rosnącej liczby postępowań dyscyplinarnych w Małopolsce zajął się właśnie poseł KO Aleksander Miszalski.

- Dla mnie to klasyczny mobbing, który przypłaciłam zdrowiem - mówi Małgorzata Dobrucka, dyrektorka SP nr 126 w Krakowie, która w ubiegłym roku musiała stanąć przed komisją dyscyplinarną dla nauczycieli.

Powód? “Nie dochowała należytej staranności w organizacji egzaminu ósmoklasisty”, “wyrażała swoje indywidualne opinie dotyczące strajku nauczycieli i organizacji egzaminów”, a na dodatek w dniu sprawdzianu przyszła do szkoły ubrana w “czarną sukienkę z plakietką czarnego wykrzyknika na pomarańczowym tle”.

Problem ze skompletowaniem zespołów

Sprawa ma swój początek w kwietniu 2019 roku. W całym kraju trwa największy w historii nauczycielski protest. Strajkuje większość uczących i pod znakiem zapytania stoi organizacja zbliżających się egzaminów: gimnazjalnego i ósmoklasisty.

Na pierwszy ogień idą gimnazjaliści. Ich egzaminy rozpoczynają się 10 kwietnia. Dyrektorzy mają problem ze skompletowaniem zespołów egzaminacyjnych.

Alicja Kapcia, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 56 na dzień przed egzaminem na naszych łamach mówi wprost: - Jeśli do środy nic się nie zmieni, egzamin w naszej szkole nie zostanie przeprowadzony.

Magdalena Mazur, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 12 w Krakowie kilka dni przed egzaminem wysyła list do dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie, że może mieć problem z organizacją sprawdzianu. Nie dostaje żadnej odpowiedzi. Na wszelki wypadek informuje więc rodziców gimnazjalistów, że egzamin może zostać odwołany, a następnie składa w OKE kolejne pismo w tej sprawie. Zamiast odpowiedzi zostaje wezwana w trybie pilnym do kuratorium oświaty, gdzie otrzymuje listę z nazwiskami 12 osób, głównie emerytowanych nauczycieli, którzy zgłosili do kuratorium chęć pomocy przy egzaminach.

Taką możliwość daje rozporządzenie podpisane w trybie nagłym 2 kwietnia przez minister edukacji. Mówi ono, że do komisji egzaminacyjnej można powołać dowolną osobę z wykształceniem pedagogicznym, nawet taką, która nie pracuje w żadnej szkole. - To czysta fikcja - twierdzą jednak dyrektorzy szkół i zaznaczają, że chcąc zatrudnić kogoś takiego, trzeba najpierw sprawdzić go w rejestrze przestępców seksualnych, wyciągnąć zaświadczenie o niekaralności, wysłać na badania lekarskie, przeszkolić z BHP oraz z bycia członkiem komisji egzaminacyjnej. Dyrektorzy niechętnie korzystają więc z kuratoryjnych list.

Zagrożony egzamin

Kilka dni później do egzaminu mają przystąpić uczniowie ósmych klas. Podobny problem mają więc kolejni dyrektorzy. Wśród nich Małgorzata Dobrucka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 126.

- Do obsadzenia czterech komisji egzaminacyjnych potrzebowałam dwunastu nauczycieli, a nie miałam żadnego, bo wszyscy strajkowali - mówi Dobrucka.

Dyrektorka już w marcu, po przeprowadzonym referendum strajkowym, sygnalizowała w kuratorium, że jeśli dojdzie do protestu może mieć problem z organizacją egzaminu. Wówczas nikt nie zareagował. Na kilka dni przed planowanym sprawdzianem, Dobrucka za pośrednictwem e-dziennika wysłała do rodziców informację, że egzamin jest zagrożony i nie wiadomo czy w ogóle się odbędzie. Zaniepokojeni rodzice zgłosili sprawę do kuratorium. Dobrucka, podobnie jak wcześniej Magdalena Mazur z SP nr 12, została wezwana w trybie pilnym do KO. Miała się tam stawić jeszcze tego samego dnia, czyli 11 kwietnia.

- Nie byłam w stanie pojechać do kuratorium, bo w tym dniu w związku ze strajkiem nauczycieli opiekowałam się dziećmi na świetlicy, brałam udział w komisji do sprawy założenia niebieskiej karty dla rodziny jednego z moich uczniów, a potem musiałam zawieźć do OKE dyplom laureatki konkursu i faktury do MCOO, bo mijał termin, a sekretarka również strajkowała. Poinformowałam, że mogę przyjechać następnego dnia i przypomniałam, że już wcześniej prosiłam o pomoc w rozwiązaniu problemu - opowiada Małgorzata Dobrucka.

W trybie pilnym bez żadnego trybu

Te wyjaśnienia okazują się jednak niewystarczające dla kuratorium i jeszcze tego samego dnia rusza urzędnicza machina przeciwko dyrektorce.

Kurator Barbara Nowak wysyła pismo do prezydenta Jacka Majchrowskiego z żądaniem odwołania dyrektorki z funkcji w trybie pilnym zarzucając jej “działanie na szkodę uczniów i rozpowszechnianie kłamliwych informacji (...) wśród rodziców uczniów ukierunkowanych na wzbudzenie niepokojów”.

W piśmie do prezydenta Nowak twierdzi, że Małgorzata Dobrucka poinformowała rodziców, że “nie będzie organizować egzaminu dla uczniów” i tym samym przyznała się do “zaprzestania wykonywania zadań dyrektora szkoły”.

Prezydent nie przychylił się jednak do prośby kurator Nowak.

- Pani Barbara Nowak w piśmie z 11 kwietnia 2019 r. w sprawie odwołania w trybie pilnym z funkcji dyrektora Szkoły Podstawowej nr 126 pani Małgorzaty Dobruckiej nie wskazała trybu odwołania. Prezydent Miasta Krakowa pismem z 12 kwietnia 2019 r. zwrócił się z prośbą do Pani Barbary Nowak o wskazanie stosownego trybu, w jakim Pani Kurator wnioskuje o odwołanie dyrektora SP nr 126 w Krakowie. Pismo Prezydenta Miasta Krakowa skierowane do Małopolskiego Kuratora Oświaty do dnia dzisiejszego pozostało bez odpowiedzi - poinformowało nas biuro prasowe UMK.

Ostatecznie egzamin w SP nr 126 został przeprowadzony. W komisji zasiadły osoby przysłane przez kuratorium.

Ośmieliła się oceniać rząd i podważać reformę oświaty

Na tym jednak sprawa się nie skończyła. Miesiąc później Dorota Skwarek, dyrektorka Wydziału Nadzoru Pedagogicznego KO i “prawa ręka” Barbary Nowak, a jednocześnie rzecznik dyscyplinarny dla nauczycieli skierowała do kuratorium wniosek o wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec Małgorzaty Dobruckiej. Jednym z poważniejszych zarzutów jaki sformułowała Skwarek jest fakt, że dyrektorka nie tylko poinformowała rodziców, że egzamin ich dzieci jest zagrożony, ale - jak wynika z anonimowego listu przesłanego do kuratorium - “podjęła się oceny działań Rządu, podważeniu reformy oświaty oraz działań podjętych przez organ sprawujący nadzór pedagogiczny w sprawie organizacji egzaminu”. Na dodatek pod koniec kwietnia dyrektor “przesłała do nauczycieli informację dotyczącą kontynuacji strajku we wrześniu oraz podziękowania za trzy tygodnie strajku”.

Czarna sukienka i pomarańczowy wykrzyknik

W uzasadnieniu do wniosku można przeczytać m.in. że Dobrucka w korespondencji z rodzicami napisała: “sytuacja zmienia się dynamicznie, a rząd nie chce się ugiąć (...) Wasze dzieci stały się zakładnikami nie nauczycieli lecz rządu. Uczniowie klas ósmych są podwójnie poszkodowani, ponieważ przychodząc do sześcioletniej szkoły podstawowej, musieli w niej pozostać niespodziewanie do klasy ósmej. Dodatkowo na progu szkoły średniej zderzą się z kumulacją roczników i będą musieli walczyć z gimnazjalistami o miejsca. Nam bardzo zależy, aby ci młodzi, wspaniale zapowiadający się ludzie, wasze dzieci nie poniosły szkody moralnej z powodu błędów reformy”.

Kolejnym argumentem przeciwko Dobruckiej miał być fakt, że w dniu egzaminu ósmoklasisty przyszła do szkoły ubrana w “czarną sukienkę z plakietką czarnego wykrzyknika na pomarańczowym tle” (symbolem strajkujących nauczycieli - red.).

- Sprawa wytoczona mi przez kuratorium miała podłoże polityczne - mówi Małgorzata Dobrucka. - Była karą za to, że mówiłam rodzicom, jaka jest sytuacja w kraju, że wskazywałam niedociągnięcia reformy oraz, że wspierałam strajkujących nauczycieli. Dla mnie to klasyczny mobbing. A egzamin w naszej szkole i tak by się odbył, bo nauczyciele obiecali mi, że w ostateczności zasiądą w komisjach. Do końca jednak nie mogłam być pewna na sto procent, że dotrzymają słowa - dodaje Dobrucka.


Ostatecznie komisja dyscyplinarna uchyliła zarzut dotyczący “oceny działań rządu”, a drugi - w sprawie braku odpowiedniej organizacji egzaminu - utrzymała. Dyrektorka nie dała jednak za wygraną i odwołała się do ministra edukacji. Komisja odwoławcza przy ministrze pod koniec ubiegłego roku oczyściła ją z zarzutów i postępowanie zostało umorzone.

Coraz więcej dyscyplinarek

To nie jedyna taka sprawa w Małopolsce. Nauczyciele i dyrektorzy szkół coraz głośniej mówią, że są nękani i zastraszani przez Małopolskie Kuratorium Oświaty, które wszczyna przeciwko nim kilkadziesiąt postępowań dyscyplinarnych rocznie nierzadko wytaczając najcięższe działa (formalnie komisja dyscyplinarna działa przy wojewodzie, ale na mocy specjalnego porozumienia wszystkim steruje małopolska kurator oświaty).

Tak było w przypadku Urszuli Mroczek-Guli, dyrektorki, którą kuratorium oskarżyło o przyczynienie się do śmierci ucznia i chciało wyrzucić z zawodu. Ostatecznie dyrektorka odwołała się do komisji przy ministrze edukacji i została uniewinniona. Ministerstwo stwierdziło nawet, że postępowanie przeciwko niej nigdy nie powinno zostać wszczęte.

Sprawą małopolskich dyscyplinarek zainteresował się poseł Koalicji Obywatelskiej Aleksander Miszalski.

Jak informowaliśmy wczoraj, poseł odwiedził małopolską kurator oświaty Barbarę Nowak zaniepokojony sygnałami dotyczącymi wzrostu liczby postępowań dyscyplinarnych w Małopolsce. - Chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście tych postępowań jest więcej niż w innych województwach - mówi Aleksander Miszalski. - Z informacji przekazanych mi przez kurator Nowak wynika, że rocznie w Małopolsce prowadzonych jest ok. 50-60 postępowań dyscyplinarnych. Tymczasem w całym kraju w ubiegłym roku takich postępowań było 121. To oznacza, że niemal połowa tych spraw wszczynana jest w Małopolsce, a to bardzo niepokojące - dodaje poseł Miszalski. - Czy małopolscy nauczyciele mają niższy poziom etyczny i moralny? - pyta retorycznie poseł Miszalski.

Obrzydliwa manipulacja

Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty nie zdecydowała się na rozmowę z nami na ten temat. Sprawę skomentowała za to w Radio Kraków. - Faktycznie stwierdzam, że tych postępowań dyscyplinarnych jest u nas sporo - przyznała. - Podchodzę do tego poważnie i rozpatruję wszystkie zgłoszenia o nieprawidłowościach - dodała.

Miszalski podejrzewa jednak, że duża liczba postępowań ma związek z tym, że wysokość wynagrodzenia członków komisji dyscyplinarnej i samego rzecznika ma związek z liczbą wszczynanych postępowań i wagą zarzutów stawianych nauczycielom (im są one poważniejsze, tym wyższe wynagrodzenie mogą otrzymać skarżący).

Barbara Nowak odpiera te zarzuty. - Wzrost wynagrodzeń nastąpił przez zwiększenie się liczby postępowań dyscyplinarnych - mówi kuratorka w rozmowie z Radiem Kraków. - Myślę, że taka jest zależność i tylko taka. Natomiast, jeśli chodzi o wypłacanie wynagrodzeń osobom pracującym w komisjach, to są to małe kwoty. Mówiłam panu posłowi, że najczęściej podpisuję wypłaty w wysokości 100-120 złotych. Tak więc jest to obrzydliwa manipulacja.

Komentarze (4)

koło różańcowe
15.03.2021 07:52
Jedno słowo ciśnie się na usta NOWAKOWA WYP...Ć! Co ten dulski kołtun robi w kuratorium jeszcze? Ano tak, to przecież ulubienica terleckiego, onoć mieli nawet romans.
ZNPeowiec
12.03.2021 19:48
Sekretarka strajkowała? Jakim prawem, przecież to był strajk nauczycieli. Powinna być zwolniona i to natychmiast.
elefantka
12.03.2021 19:46
Nic dziwnego, że takie maszkary z kuratorium zazdroszczą fajnym dyrektorkom, choćby tego, że są atrakcyjne i potrafią postawić na swoim. Brawo pani Dobrucka!
Bartosz Z.
12.03.2021 16:01
Team nowak-skwarek działa wg zasady, że niszczy najlepszych dyrektorów. Zwłaszcza tych, którzy mają swój pogląd na debilne sprawy, typu reforma=deforma.

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio