Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Dagmara Rucińska: Nie nazywajmy tego, co proponuje minister podwyżkami [ROZMOWA]

14.05.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Dagmara Rucińska: Nie nazywajmy tego, co proponuje minister podwyżkami [ROZMOWA]
Rozmowa z Dagmarą Rucińską, prezeską Niezależnego Związku Zawodowego OŚWIATA POLSKA, który powstał w listopadzie 2020 roku “na fali niezgody i niezadowolenia pracowników oświaty i samorządowców z powodu degradacji profesji nauczyciela, pogarszających się warunków pracy i płacy pracowników oświaty, a tym samym degradacji oświaty”.


Anna Kolet-Iciek: Dlaczego, Pani zdaniem, minister edukacji chce podnieść nauczycielskie pensum o dwie godziny lekcyjne tygodniowo?

Dagmara Rucińska: Nasz związek zawodowy widzi dwa powody i oba dotyczą kwestii finansowych. Po pierwsze dzięki takiemu zabiegowi w perspektywie wieloletniej zmniejszą się koszty utrzymania edukacji poprzez zmniejszenie liczby pracowników. Po drugie odebranie świadczeń, które obecnie gwarantuje Karta nauczyciela będzie wymagało zmian w tej ustawie, a w dłuższej perspektywie może stanowić pretekst do jej całkowitej likwidacji, na co w tej chwili nie ma zgody w środowisku oświatowym.

Na konferencji prasowej minister podkreślał, że żadnych oszczędności nie będzie. Wręcz przeciwnie, zapewniał, że zwiększy się subwencja oświatowa, bo nauczyciele dostaną podwyżki.

Nie nazywajmy tego, co proponuje minister Czarnek podwyżkami.

Dlaczego?

Dlatego, że z definicji podwyżka to podniesienie uposażenia bez zwiększania obowiązków. A tu jest mowa o dołożeniu nam pracy w zamian za większe wynagrodzenie. To się nazywa zmiana zasad finansowania.

Spotkałam się ze stwierdzenie, że to co proponuje MEiN to poniżka.

W propozycjach ministerstwa mowa jest przede wszystkim o zwiększeniu dotychczasowych obowiązków, czy też zobligowaniu niektórych nauczycieli do prowadzenia za darmo dodatkowych zajęć z uczniami.

Minister Czarnek twierdzi, że jego propozycje mają uatrakcyjnić zawód nauczyciela, podnieść jego prestiż i etos. W jaki sposób podniesienie pensum miałoby to sprawić?

W żaden sposób. Wręcz przeciwnie, będzie prowadziło do negatywnej selekcji do tego zawodu.

Dlaczego?

Bo wielu nauczycieli odejdzie; ci którzy będą mogli przejść na emeryturę zrobią to, a młodych nic nie zachęci do tego, żeby przyjść do szkoły.

A może przynajmniej uczniowie na tym skorzystają?

Nie. Przypomnijmy, że nauczycieli, tak jak wszystkich innych pracowników, obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy. Samo pensum to praca bezpośrednio z uczniami. Podwyższenie go o dwie godziny tygodniowo automatycznie spowoduje, że nauczyciel będzie miał mniej czasu na przygotowanie się do lekcji, doskonalenie zawodowe lub na inne czynności wynikające z Karty nauczyciela. Praca może być mniej efektywna, a co za tym idzie obniży się jakość kształcenia. Po podniesieniu pensum jeszcze więcej nauczycieli będzie musiało pracować w kilku szkołach, żeby uzbierać etat, co praktycznie wyklucza nawiązanie relacji z uczniami lub uczestnictwo w życiu szkoły. Jak fizyk czy chemik uczący w czterech różnych szkołach ma poznać swoich uczniów i stworzyć z nimi więź, skoro większość czasu zajmuje mu przemieszczanie się między szkołami? Ministerstwo zdaje się nie pamiętać, że edukacja to relacja, a na zbudowanie relacji potrzeba czasu i odpowiednich warunków.

Ministerstwo proponuje, by nauczyciele muzyki, plastyki czy wuefu dodatkowo przez dwie godziny w tygodniu organizowali zajęcia rozwijające zainteresowania. Na tym to już uczniowie na pewno skorzystają.

Minister mówiąc, że niektórzy nauczyciele mają mniej obowiązków więc trzeba im dołożyć godzin, daje sygnał, że jego zdaniem nie przepracowują się, a to nieprawda, bo przecież wszystkich nauczycieli obowiązuje taki sam 40-godzinny tydzień pracy. Powstaje też pytanie według jakich kryteriów oceniać to, czy oni rzeczywiście mają więcej czasu i co mieliby robić w ramach tych dodatkowych zajęć. W praktyce byłaby to praca wolontariacka i powrót do starego systemu tzw. godzin karcianych, w ramach których każdy nauczyciel miał obowiązek prowadzenia zajęć dodatkowych w ramach swojego wynagrodzenia. Rząd PiS zlikwidował godziny karciane w 2016 roku.

Była to zresztą jedna z obietnic premier Beaty Szydło wygłoszona w expose. Pamiętam też, co wtedy mówiła minister edukacji Anna Zalewska: “Kończymy z fikcją i upokorzeniem nauczycieli”, a na spotkaniach z nauczycielami dodawała, że jeśli ktoś zmusza ich do dodatkowych godzin pracy bez wynagrodzenia, powinni zawiadomić o tym kuratorium, albo Państwową Inspekcję Pracy.

A teraz mamy powrót do tego, co było. Naszym zdaniem to wprowadza niepotrzebny chaos i prowadzi do dalszego skłócenia środowiska nauczycielskiego.

Minister mówi, że to tylko propozycje do dyskusji.

Żeby móc się do czegoś odnieść i dyskutować przydałoby się więcej konkretów.

Rzucając pomysł podniesienie pensum Przemysław Czarnek musiał chyba liczyć się z tym, że wywoła konflikt?

To już pytanie do ministra. Kwestia podniesienia nauczycielskiego pensum jest drażliwym tematem. Nie rozumiemy dlaczego akurat teraz i dlaczego w takiej formie prezentowane są te pomysły. Na pewno nie sprzyja to budowaniu prestiżu czy etosu zawodu nauczyciela, jak twierdzi minister, bo nie można zaczynać tego od zmian, które odbierają nam poczucie godności i bezpieczeństwa.

Jednak jeśli ktoś słyszy, że nauczyciele marudzą, choć mają dostać nawet 550 zł podwyżki, to zastanawia się, o co im znowu chodzi.

Dokładnie tak. Dlatego ważny jest przekaz medialny, jaki za tym idzie. Nie możemy mówić o podwyżce, ale o zmianie zasad finansowania. Chcielibyśmy, żeby dyskusja nad tym odbyła się w duchu dialogu, żeby każda ze stron przedstawiła swoje propozycje, żebyśmy rozmawiali nawet o tych najtrudniejszych rzeczach, jakim jest pensum, ale doszli do porozumienia, które byłoby w miarę satysfakcjonujące dla każdej ze stron.

Czy Pani zdaniem w ogóle należy rozpoczynać dyskusję o pensum? Czy ta kwestia wymaga zmian?

Skoro taki temat się pojawił, to znaczy, że warto się nad nim pochylić i rozpocząć rozmowę. To znaczy, że gdzieś ktoś z osób zaangażowanych w system oświaty dostrzega potrzebę przyjrzenia się temu. Czy to coś do zmiany? Usiądźmy i porozmawiajmy, spróbujmy się na początek usłyszeć.

Co dla Pani mogłoby oznaczać podniesienie pensum?

Cokolwiek oznaczałoby to bezpośrednio dla mnie, w Polsce mamy ok. 700 tysięcy nauczycieli. I może nie 700 tysięcy różnych sytuacji, ale będzie ich wiele. I warto postarać się je dostrzec, rozważyć jakie mamy możliwości zmiany tak, aby odbyła się ona rzeczywiście z pożytkiem dla uczestników systemu. Zastanowić się, które rozwiązanie zbliży nas do edukacji marzeń.

Wśród propozycji znalazła się i taka, która daje nauczycielom 50 dniu urlopu w roku. Tu nie powinni mieć powodów do narzekania.

50 dni roboczych to dokładnie 10 tygodni, a 10 tygodni to 2 miesiące wakacji plus dwa tygodnie ferii. Co ma zrobić dyrektor, który w tym czasie musi przeprowadzić rekrutację, egzaminy poprawkowe czy inne czynności, a nie może, bo musi udzielić urlopu wszystkim nauczycielom? To skomplikuje organizację pracy szkoły. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, dyrektor może zobowiązać nauczyciela do udziału w tych pracach, ale te czynności nie mogą łącznie zająć nauczycielowi więcej niż 7 dni.

Jest jeszcze pomysł przyznania dodatkowych dni wolnych w zamian za udział w dłuższych wycieczkach szkolnych. To chyba dobra propozycja?

Nie z punktu widzenia uczniów i procesu dydaktycznego. Jeśli nauczyciel będzie chciał sobie odebrać wolne za wycieczkę, to znów skomplikuje to pracę szkoły, bo w tym czasie nie będą mogły się odbyć zaplanowane zajęcia. Ten pomysł, choć brzmi fajnie, jest w praktyce trudny do zrealizowania. Wszelkie zagadnienia związane z tematem oświaty trzeba rozpatrywać ze wszystkich stron i rozmawiać ze wszystkimi tak, żeby system w Polsce w końcu zaczął działać dla dobra uczniów przy poszanowaniu interesów pozostałych zaangażowanych grup, a każda zmiana proponowana przez MEiN jest dobra lub pozornie dobra tylko z jednej perspektywy.

Komentarze (3)

Nauczyciel
23.05.2021 10:23
Jeżeli nauczyciel wf, muzyki czy plastyki ma realizować dodatkowo obowiązkowe zajęcia rozwijające zainteresowania uczniów, to ja się pytam czy to jest zgodne z Kartą Nauczyciela. Nie ma w Karcie takiego rozróżnienia. Nie ma podziału na nauczycieli matematyki, polskiego, biologii, wf czy muzyki. Wprowadzenie takich dodatkowych obowiązkowych godzin będzie niezgodne z ustawą i myślę też że z Konstytucją. Poza tym inaczej też wygląda sprawa np. czasu poświęcanego na poprawę prac u nauczyciela w szkole podstawowej a inaczej w liceum. Czas poświęcony na poprawę w czwartej klasie podstawówki na pewno jest inny niż w liceum. Takie różnicowanie nauczycieli jest po prostu niesprawiedliwe. Każdy przedmiot ma swoją specyfikę. Przecież wielu z nauczycieli muzyki, wf , plastyki wykonuje inne czynności nie rejestrowalne czasem. Wielu z tych nauczycieli jest zaangażowanych w różne projekty, organizację życia szkolnego, uroczystości, zawodów. Poświęcają czas na te czynności i co i mają teraz być w jakiś sposób za to ukarani! To oni też mogą dawać uczniom referaty do napisania i będą poprawiać po lekcjach jak polonista. Wymyślić to mógł tylko ktoś kto nie zna realiów szkoły, urzędas z ministerstwa. Niech wcieli się chociażby w rolę nauczyciela plastyki w czasie zdalnego nauczania i spróbuję ocenić tysiące nadsyłanych prac na maila. Doby mu nie starczy.... Pozdrawiam wszystkich nauczycieli bez względu na nauczany przedmiot.
Agata Z.
15.05.2021 18:49
Czy te zmiany planowane są także dla nauczycieli nieferyjnych placówek zajęć pozaszkolnych? Wielu z nas chcąc prowadzić zajęcia "rozwijające zainteresowania, pasje młodych ludzi, wyrównujące szanse rozwoju" na dobrym poziomie, zbliżonym do placówek komercyjnych, musi poświęcać bardzo dużo energii i czasu, poza zajęciami i papierologią na prace kreatywne, organizacyjne, wyjazdy na festiwale i turnieje, obozy sportowe i artystyczne,doskonalenie (często w wakacje). Godzin co roku mniej, bo subwencja mniejsza, więc zabiera się przede wszystkim takim placówkom jak nasze, lub nawet się je likwiduje. Nadgodziny do wybrania są często liczone w setkach. Ale sezonu nie możesz zakończyć w maju... O jakich dodatkowych godzinach do pensum mowa...
jotka
14.05.2021 10:25
Więcej szczegółów: Za Głos Nauczycielski przedstawiamy szczegóły przesłanych przez MEiN do ZNP propozycji. Dokument ma sześć stron i jest zatytułowany “Propozycje zmian statusu zawodowego nauczycieli”. Co proponuje MEiN? Jeśli chodzi o czas pracy nauczycieli: * podwyższenie pensum o 2 godziny. Jednak nie wszystkim nauczycielom. Propozycja nie dotyczy bowiem nauczycieli przedszkoli, w przypadku których pensum ma pozostać na obecnym poziomie. Podwyżka pensum ma się natomiast wiązać z “ruchami kadrowymi” (zwolnieniami?). Ministerstwo planuje też wprowadzenie 3-letniego okresu przejściowego i “działania osłonowe dla nauczycieli” * podwyższenie pensum ma być związane ze wzrostem wynagrodzenia. Zachowanie dotychczasowego pensum ma oznaczać “ustalenie proporcjonalnego wynagrodzenia zasadniczego” * określenie wymiaru zajęć dodatkowych poza pensum do obowiązkowej realizacji przez nauczycieli przedmiotów, które – zdaniem MEiN – “wymagają mniej czasu na przygotowanie się do zajęć lub sprawdzanie prac pisemnych”. Chodzi o nauczycieli WF, plastyki i muzyki, którzy musieliby zrealizować dodatkowo 2 godziny takich zajęć Jeśli chodzi o system wynagradzania nauczycieli i “uprawnienia o charakterze socjalnym”: * likwidację tzw. średnich wynagrodzeń nauczycieli. Przypomnijmy – zapisane w Karcie Nauczyciela średnie wynagrodzenie jest bezpiecznikiem chroniącym nauczycieli przed stosowaną przez niektóre samorządy praktyką obcinania pensji i różnego rodzaju dodatków. Likwidacja średnich oznacza likwidację dodatku uzupełniającego * podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego w zamian za likwidację dodatku uzupełniającego w wysokości średniej kwoty wypłaty takiego dodatku z ostatnich 3 lat * uzależnienie wynagrodzenia zasadniczego od poziomu wykształcenia oraz “etapu rozwoju zawodowego nauczyciela” * uzależnienie wysokości wynagrodzenia zasadniczego od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nauczyciel rozpoczynający pracę w zawodzie otrzymywałby wynagrodzenie w wysokości 125 proc. minimalnego wynagrodzenia. Przypomnijmy – ZNP od dłuższego czasu proponuje powiązać wynagrodzenie zasadnicze ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Wynagrodzenie minimalne jest bowiem uzależnione od arbitralnej decyzji rządu, a nie od obiektywnych wskaźników gospodarczych * zwiększenie wynagrodzenia poprzez włączenie do niego części środków z odpisu na ZFŚS * ograniczenie dodatkowych składników wynagrodzenia do: dodatku za wysługę lat, wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe i doraźnych zastępstw, wynagrodzenia za pełnienie powierzonych funkcji, dodatku za specjalizacje zawodowe, dodatku za warunki pracy, dodatku motywacyjnego, innych składników wynikających ze stosunku pracy (nagród, odpraw, “trzynastki”, dodatku za pracę w nocy). * określenie, w drodze rozporządzenia, kwotowych minimalnych stawek dodatków do wynagrodzenia zasadniczego * wprowadzenie dodatku za specjalizacje zawodowe. Nauczyciel dyplomowany mógłby go otrzymać za uzyskanie dwóch specjalizacji * likwidację wprowadzonego przez Annę Zalewską dodatku “na start” i jednoczesne zwiększenie wynagrodzenia nauczycieli rozpoczynających pracę * zmianę sposobu obliczania dodatku wiejskiego. Obecnie dodatek wiejski wynosi 10 proc. wynagrodzenia zasadniczego nauczyciela. MEiN chce zastąpić go stałą kwotą. Nie podano, jak wysoką MEiN policzyło, że wszystkie te zmiany oznaczałyby dla nauczycieli wzrost wynagrodzenia zasadniczego w wysokości (w porównaniu do obecnych stawek): * stażysta – 551 zł brutto * kontraktowy – 466 zł * mianowany – 455 zł * dyplomowany – 454 zł Należy jednak pamiętać, że podwyżka ta wiązałaby się z pensum większym o 2 godziny tygodniowo. Co z kolei oznaczałoby, że nauczyciele otrzymujący wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe albo straciliby ten składnik pensji albo uległby on zmniejszeniu (bo ich godziny ponadwymiarowe “weszłyby” do pensum). Nauczyciele straciliby też prawo do dodatku uzupełniającego. Nie mogliby ponadto korzystać w takim stopniu, jak obecnie, z ZFŚS. Młodzi nauczyciele dodatkowo straciliby dodatek “na start”. Nauczyciele WF, plastyki i muzyki musieliby zaś zrealizować 2 godziny zajęć dodatkowych. Proponowana przez MEiN podwyżka w rzeczywistości zostałaby w dużej mierze (jeżeli nie w całości) sfinansowana z kieszeni samych nauczycieli – poprzez ograniczenie innych uprawnień i składników wynagrodzenia. Co jeszcze proponuje ministerstwo edukacji? Jeśli chodzi o awans zawodowy: * zmniejszenie liczby stopni awansu zawodowego i likwidację stopnia nauczyciela kontraktowego * wprowadzenie trwającego minimum 4 lata “okresu wprowadzenia do zawodu” * zobowiązanie młodego nauczyciela do przystąpienia do “wystandaryzowanego egzaminu zewnętrznego” obejmującego część teoretyczną i praktyczną. Dopiero po takim egzaminie nauczyciel uzyskałby mianowanie * odejście od staży i “odbiurokratyzowanie ścieżki awansu” * umożliwienie nauczycielom dyplomowanym zdobycie dwóch specjalizacji zawodowych Jeśli chodzi o ocenę pracy nauczyciela: * likwidację obligatoryjnych terminów dokonywania oceny pracy. Ocenę pracy wymagano by przed uzyskaniem każdego stopnia awansu zawodowego oraz stopnia specjalizacji zawodowej, a także przy ubieganiu się o pełnienie określonych funkcji * określenie w rozporządzeniu szczegółowych kryteriów oceny pracy nauczyciela, odnoszących się do kryteriów głównych określonych w ustawie Jeśli chodzi o urlopy wypoczynkowe: * ustalenie urlopu wypoczynkowego nauczycieli szkół feryjnych na poziomie 50 dni roboczych. Urlopu udzielano by zgodnie z planem urlopów, we wszystkie dni wolne od zająć dydaktyczno–wychowawczych * przyznanie prawa do dodatkowych dni urlopu wypoczynkowego za dłuższe wycieczki szkolne (oraz dodanie przepisów o delegacjach za podróże służbowe dla nauczycieli opiekujących się uczniami na wycieczkach szkolnych)

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

Weź udział w sondzie!

Gdzie i ile powinien pracować nauczyciel?

Szkoły

Open Future. Nowe LO z międzynarodową maturą

Przedszkola

Kraina Uśmiechu: pełni pasji nauczyciele i kreatywni absolwenci

Szkoły podstawowe i ponadpodstawowe

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2020

Szkoły podstawowe i ponadpodstawowe

Ranking szkół Warszawa

Województwo małopolskie

Ranking małopolskich liceów ogólnokształcących

Szkoły podstawowe i ponadpodstawowe

Ile kosztuje nauka w najlepszych podstawówkach?

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio