Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x
Szkoła bez zadań domowych. Czy to możliwe?

Szkoła bez zadań domowych. Czy to możliwe?

23.09.2013

Moskiewscy uczniowie wkrótce będą mogli odetchnąć z ulgą. Ich nauczyciele zwrócili się do Władimira Putina z propozycją przeprowadzenia rewolucji w moskiewskich szkołach. Chcą, by uczniowie nie musieli odrabiać zadań domowych, bo - jak uznali - ich podopieczni już i tak są bardzo zapracowani. Pomysł tak spodobał się rosyjskiemu prezydentowi, że wydał polecenie przygotowania odpowiedniego rozporządzenia. "To będzie nasze zadanie domowe" - żartował Putin. 

Na razie ta rewolucja ma dotyczyć starszych klas. Nauczyciele przekonują, że likwidacja zadań domowych pozwoli uczniom rozwijać własne zainteresowania, odwiedzać muzea i teatry, których w Moskwie jest bardzo dużo. Ich zdaniem przyniesie to lepsze efekty niż ślęczenie nad podręcznikami w domu. Są jednak tacy, którzy przewidują, że zamiast w muzeach młodzież będzie spędzać czas w klubach, na dyskotekach lub przed komputerem.

Zadania niezgodne z prawem?

Likwidacja zadań domowych była postulowana również w Polsce. Kilka lat temu wprowadzenia podobnego rozwiązania chciał Krzysztof Olędzki, który mianował się rzecznikiem praw ucznia i rodzica. Uznał, że zadawanie zadań domowych jest niezgodne z prawem, bo żaden nauczyciel nie może rozporządzać wolnym czasem uczniów. Skierował on nawet wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o zakazanie zlecania uczniom zadań domowych.

Jakiś czas później Olędzki zaapelował do polityków, by w ogóle znieśli obowiązek chodzenia do szkoły. - Ludzie oglądają telewizję nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że emitowane programy wydają im się atrakcyjne. A szkoła dobrowolna będzie atrakcyjniejsza - argumentował.

Proponowane przez niego rozwiązania nie spotkały się z szerokim odzewem. Dziś po Olędzkim, jako rzeczniku praw ucznia i jego pomysłach na szkołę, słuch zaginął. Teraz zamiast walczyć z obowiązkiem szkolnym, sam postanowił założyć szkołę.

Z jego inicjatywy w Warszawie powstała Nowoursynowska Szkoła Demokratyczna, w której – jak można przeczytać na stronie internetowej – „dzwonki, lekcje, dzienniki przestają mieć rację bytu, a nauczyciele przychodzą tylko i wyłącznie na zaproszenie uczniów”.

(AK, RMF)

O tym, czy szkoła bez zadań domowych to dobry pomysł i jak pomagać dziecku w lekcjach, by mu nie zaszkodzić rozmawiamy z  
Marią Pabiańczyk,
nauczycielem konsultantem ds. wychowania przedszkolnego i edukacji wczesnoszkolnej w Małopolskim Centrum
 Doskonalenia Nauczycieli.


- Czy rezygnacja z zadań domowych byłaby korzystana dla uczniów? Są tacy, którzy twierdzą, że dziecko powinno uczyć się w szkole, a nie w domu. Czy mają rację?

- Nie tylko szkoła jest odpowiedzialna za efekty edukacyjne uczniów, jest to również obowiązek rodziców. Praca domowa jest kontynuacją działań podjętych w szkole. Nie jest ona zadawana po to, by zagospodarować młodemu człowiekowi czas wolny, ale ma służyć doskonaleniu nabytych umiejętności, rozwijać ainteresowania, poszerzać wiedzę. Takie ćwiczenia wpływają na to, że efekty pracy szkolnej ucznia są zdecydowanie lepsze. Czasem tempo narzucone w klasie, brak indywidualizacji w nauczaniu powodują, że dziecko zniechęca się do nauki, traci wiarę w swoje możliwości. W domu nie jest ograniczone czasem, może skorzystać z różnych materiałów dostępnych w domowej biblioteczce oraz z pomocy domowników. Pracuje w naturalnych warunkach.

- Problem w tym, że nad zadaniami często zamiast dziecka ślęczą jego rodzice. Czy taka praca domowa ma sens?

- Rodzic absolutnie nie może wyręczać dziecka w odrabianiu zadań domowych, co jednak wcale nie oznacza, że nie powinien mu w tym pomóc. Wręcz przeciwnie, bezwzględnie powinien wykazać zainteresowanie tym, co pociecha robi i jak przygotowuje się do zajęć. Jest to szczególnie ważne na pierwszym etapie edukacyjnym, kiedy u dziecka kształtują się pewne nawyki - uczy się planowania, gospodarowania czasem, odpowiedzialności, dyscypliny wewnętrznej itp. Warto również zastanowić się nad tym, dlaczego nad pracą domową „ślęczą rodzice”? Być może, zadanie jest za trudne. W takiej sytuacji konieczna jest rozmowa z nauczycielem. Doświadczenie uczy, że rodzice nie tyle "ślęczą nad zadaniem", ale odrabiają go za dziecko sądząc, że zrobią to lepiej i szybciej.

- Jak mądrze pomagać w lekcjach?

- Rodzic powinien przede wszystkim zapytać dziecko, czy rozumie zadany temat i czy sobie z nim poradzi. Jeśli uczeń odpowiada, że tak, wówczas trzeba mu pozwolić samemu robić zadanie, zachęcić go do pracy. Jeśli twierdzi, że czegoś nie rozumie, wówczas należy zapytać, co konkretnie jest dla niego trudne i skupić się na wspólnym wyjaśnieniu tego zagadnienia. Warto odwołać się do tego, co dziecko zapamiętało z zajęć. Bardzo często jest to wystarczająca pomoc. Czasem rola rodzica może polegać jedynie na podsumowaniu pracy domowej.

- Z własnego doświadczenia wiem, że zwykle to nie wystarczy, a nie wszyscy rodzice mają czas, by siedzieć z dzieckiem nad lekcjami. Nie wszyscy też czują się na siłach, by mu pomóc. Coraz popularniejsze staje się zatrudnianie korepetytorów, którzy pomagają w odrabianiu prac domowych.

- Uczniowi wcale nie musi pomagać wyłącznie rodzic. Równie dobrze może to być starsze rodzeństwo, które niejednokrotnie lepiej potrafi wytłumaczyć dane zagadnienie. Wielu uczniów odrabia część prac domowych w świetlicy szkolnej. Odradzam natomiast zatrudnianie korepetytorów. Najwartościowszy jest kontakt dziecka z rodzicami. Wspólne odrabianie zadań i rozmowa przy tej okazji wzmacnia więzi rodzinne, pozwala rodzicom lepiej poznać dziecko oraz bardziej utożsamić się ze szkołą, której powierzyli syna czy córkę.

- Jednak taka nauka trwa czasem godzinami i jest męczarnią dla rodzica i dziecka. Czasem zdarza się, że rodzice się niecierpliwią. Tracą panowanie nad sobą, podnoszą głos.

- Tak być nie powinno. Propozycje prac domowych na pierwszym etapie edukacyjnym nie wymagają tego, by przeznaczać na nie wiele godzin w ciągu dnia. Przedstawiona sytuacja może mieć miejsce wtedy, gdy prace domowe nie są systematycznie odrabiane („to nie jest na jutro, więc odrobisz później”) lub gdy odrabiane są późnym popołudniem, czy wieczorem, kiedy dziecko i wszyscy domownicy są zmęczeni. Rodzice są odpowiedzialni za dobre zaplanowanie pracy, muszą wykazać się konsekwencją, rozliczać z czasu przeznaczonego na odrobienie zadania. Bardzo często bowiem zdarza się, że dzieci zajmują się zupełnie czym innym, licząc na to, że w końcu ktoś im pomoże lub je wyręczy.

- Na co rodzice powinni zwrócić uwagę, by stworzyć dziecku dobre warunki do nauki w domu?

- Dziecko powinno mieć wyznaczone miejsce do pracy odpowiednio oświetlone i wyposażone w dostosowane do wzrostu meble, pomoce naukowe oraz niezbędne materiały. W zasięgu wzroku nie powinny znajdować się żadne urządzenia rozpraszające jego uwagę. Radio, telewizor, komputer koniecznie muszą być wyłączone. Należy przestrzegać tego, by w trakcie odrabiania pracy domowej nie angażować dziecka do innych zadań. Lekcje powinny być – w miarę możliwości - odrabiane o stałej porze dnia, ale nie bezpośrednio po powrocie ze szkoły. Niezwykle ważną sprawą jest zapewnienie bezpieczeństwa wewnętrznego: dziecko wie, że może zapytać, poprosić o pomoc, nikt nie będzie na nie krzyczał, drwił, odsyłał z „kwitkiem”.

ROZMAWIAŁA AGNIESZKA KARSKA

made in osostudio