Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Idealna Martynka

02.10.2015

Idealna Martynka
Niewiele jest książek z tak pięknymi i charakterystycznymi ilustracjami. „Martynkę” rozpoznać można z daleka właśnie dzięki stworzonej przez Marcela Maliera szacie graficznej. Seria opowiadań o pogodnej dziewczynce skradła serca dzieci na całym świecie - sprzedano już ponad 100 milionów książeczek, a zainteresowanie nie maleje. I, jak to często w przypadku kultowych bohaterów bywa, produkcja kubeczków, breloczków i innych gadżetów, a nawet i wideogier (w USA) ruszyła pełną parą.


Historie Martynki nie są skomplikowane. Czasem może wydawać się, że jest postacią nierealistyczną - zawsze uśmiechnięta, energiczna, pomocna, mądra, dobra, ciekawa świata, cierpliwa, na dodatek podróżuje, chodzi na balet, potrafi pracować na farmie, lubi sprzątać (!), generalnie wciąż ma coś do zrobienia i chyba nie ma wad, a nawet jak się zirytuje, to za chwilę mądrzeje i znów jest wspaniała. Ale za to właśnie Martynkę lubimy i argument, że takie dzieci nie istnieją, absolutnie do mnie nie przemawia. Myśląc w ten sposób, pozbawilibyśmy się przyjemności z czytania chociażby baśni o księżniczkach i książętach. Taka Martynka jest w swojej idealności w ogóle nieszkodliwa. Bije z opowiadań o niej ciepło, historie dziewczynki są optymistyczne, wesołe. Duża w tym zasługa Wandy Chotomskiej – popularna autorka tekst Gilberta Delahaye’a uczyniła możliwym do przeczytania przez polskich czytelników, którzy, jak pokochali bohaterkę, odkąd książki o niej zaczęły pojawiać się w księgarniach, tak kochają ją do dziś.

Seria jest bogato ilustrowana i głównie dla obrazków właśnie książki o Martynce warto kupić. Każda strona jest właściwie małym dziełem sztuki. Ilustracje są bardzo szczegółowe, pełne kolorów, zupełnie inne niż np. (czasem „nad”)naturalistyczne rysunki Bohdana Butenki, o których pisałam, polecając „Wesołą gromadkę”. „Martynka” prócz ciekawych historii gwarantuje też więc doznania estetyczne. Wspomniany przeze mnie we wstępie Marcel Malier  doskonale oddał charakter opowiadań - jego rysunki są równie ciepłe i przyjemne w odbiorze. Warstwa graficzna serii jest ważna, bez niej Martynka straciłaby swój urok - po śmierci Maliera przestały się ukazywać kolejne przygody dziewczynki, co nie nastąpiło chociażby, gdy w 1997 zmarł autor opowiadań (Delahaye) - wtedy pisać zaczął syn ilustratora. Do 2011 roku wydano 60 książeczek (nie liczyłam wszystkich serii  z cyklu: Licz z Martynką, Czytaj z Martynką itd. ), z których większość ukazała się już w Polsce.

W tym roku mija 60 lat od ukazania się pierwszego opowiadania. Z tej okazji w paryskim muzeum Le Musee en Herbe  oglądać można było wystawę z ilustracjami Maliera. My w Polsce zadowolić się musimy książkowymi wersjami obrazków belgijskiego artysty. Podziwiajmy je i niech się wszystkim czytelnikom udzielą ciepłe kochane kolory i optymizm tytułowej bohaterki. Tego Wam życzę na nadchodzącą wiosnę.

Maja Skowron

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

RANKINGI szkół

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022

RANKINGI szkół

Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022

Ukraińscy uczniowie w Polsce

Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio