Drogi sprzęt gratis lub za grosze
W Małopolsce kontrole przeprowadzono w stu szkołach. – Nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości – zapewnia Wanda Brześcińska, zastępca dyrektora Wydziału Nadzoru Pedagogicznego i Rozwoju Edukacji do Spraw Kontroli w Małopolskim Kuratorium Oświaty. - Były co prawda przypadki, że szkoły otrzymywały od wydawców sprzęt multimedialny po bardzo promocyjnych cenach, ale nie ma podstaw by twierdzić, że w związku z tym dokonano wyboru książek niezgodnie z prawem. We wszystkich kontrolowanych szkołach, wyboru podręczników dokonywali nauczyciele kierując się gównie względami merytorycznymi.
Fakt, że szkoła dosłownie za grosze otrzymywała od wydawców drogi sprzęt elektroniczny – zdaniem KO – nie miał wpływu na wybór podręczników przez nauczycieli. Resort edukacji przestrzega szkoły przed uleganiem presji wydawców.
- Wybór podręcznika nie może być uzależniony od otrzymania jakichkolwiek dóbr materialnych oferowanych przez wydawnictwa. Tego typu praktyki są niezgodne z prawem. Przy wyborze podręcznika nauczyciel musi kierować się wyłącznie przesłankami dydaktycznymi oraz potrzebami i możliwościami uczniów, którzy będą z tego podręcznika korzystać – zaznacza MEN.
Zdaniem resortu również zawieranie umów, w których nie ma mowy o zobowiązaniach szkoły dotyczących wyboru i korzystania z konkretnych podręczników może „nasuwać wątpliwości co do rzeczywistych przesłanek wyboru podręczników przez nauczycieli”.
Reklama ważniejsza od ceny
A czym wobec tego najczęściej kierują się nauczyciele przy wyborze książek? Przy okazji kuratoryjnych kontroli wyszło na jaw, że bardzo rzadko zwracają oni uwagę na ich cenę. Bardziej istotne jest dla nich na przykład to, czy wydawca dołączył do nich dodatkowe materiały ułatwiające pracę; takie jak propozycje scenariuszy lekcji, czy płyty DVD z materiałami filmowymi.
Równie istotne dla nauczycieli jest to, czy książka zawiera dodatkowe materiały dydaktyczne w formie elektronicznej i czy ma zamieszczone testy do samokontroli.
Podczas kuratoryjnych kontroli nauczyciele przyznali również, że wybierając podręczniki czasem kierują się prowadzoną przez wydawców promocją.
Podręczniki drogie, ale nieobowiązkowe
Tymczasem to w dużej mierze od nauczycieli zależy, jak dużo rodzice wydadzą na książki dla swoich pociech. Sprawdziliśmy ile kosztują szkolne zestawy obowiązkowych podręczników dla klasy III ułożone przez nauczycieli z kilku małopolskich gimnazjów.Najdroższy zestaw znaleźliśmy w Gimnazjum w Gdowie. Tu za wymagane przez nauczycieli książki rodzice musieli zapłacić 469,35 zł. W dwóch krakowskich gimnazjach (nr 2 i 6) komplet można było kupić już za 442 zł. W Gimnazjum w Nowym Sączu wystarczyło wydać 375 zł, a w Gimnazjum w Ropie nauczycielom udało się ułożyć zestaw za 341 zł. To o ponad 128 zł taniej niż w Gdowie.
Wpływ na koszt całego kompletu mają oczywiście ceny poszczególnych egzemplarzy; tu różnice mogą sięgać nawet 10 zł, ale także liczba wymaganych przez nauczycieli książek.
W niektórych szkołach uczący nie chcą, by dzieci korzystały z dodatkowych pomocy, takich jak zeszyty ćwiczeń, w innych z kolei niemal do każdego przedmiotu uczeń musi mieć ćwiczeniówkę.
Jedni nauczyciele chcą uczyć muzyki z podręcznika inni takich wymagań nie mają. Nie wszystkie szkoły wymagają też podręczników do informatyki czy techniki. W efekcie w jednej szkole uczeń musi mieć 18 różnych książek, w innej wystarczy 12.
- To nie nauczyciele ustalają ceny podręczników – broni pedagogów Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego; zaraz jednak dodaje: - Prawdą jest, że mogą oni znacznie przyczynić się do zmniejszenia wydatków na książki. Potrzeba jednak większej empatii z ich strony i zrozumienia dla rodziców uczniów oraz nieulegania lobbingowi wydawców. Są też szkoły, które dokonują zbiorowych zakupów książek dla swoich uczniów i dzięki temu mogą negocjować ceny.
Tymczasem resort oświaty przypomina, że uczniowie wcale nie muszą korzystać na lekcjach z podręczników. Żadne przepisy tego nie nakazują. Podręcznik jest po prostu jedną z wielu pomocy dydaktycznych, po które nauczyciel może, ale nie musi sięgnąć. - Obecnie jest mnóstwo innych metod przekazywania uczniom wiedzy – podkreślają w ministerstwie. – Materiały pomocnicze do prowadzenia lekcji można znaleźć w internecie, nauczyciel może też sam opracować takie pomoce, a w wielu szkołach są już tablice interaktywne, które z powodzeniem zastępują tradycyjne książki.
Wydawcy: prezenty są nieetyczne
W sprawie głos zabrali również wydawcy podręczników. Ci zrzeszeni w Polskiej Izbie Książki w specjalnym oświadczeniu przyznali, że już kilka lat temu zdali sobie sprawę, że wyposażanie na preferencyjnych warunkach szkół w nowoczesny sprzęt elektroniczny może budzić wątpliwości z etycznego punktu widzenia. Dlatego w marcu ubiegłego roku grupa wydawców edukacyjnych skupionych w PIK podjęła decyzję o dobrowolnym wycofaniu się z tego rodzaju wspierania szkół. Odpowiednie postanowienie zawarto w Kodeksie Dobrych Praktyk. Zabrania on wpływania na decyzje nauczycieli w sposób pozamerytoryczny.
Jednak nie wszystkie wydawnictwa podpisały Kodeks, dlatego pod koniec kwietnia tego roku członkowie sekcji wydawców edukacyjnych PIK podjęli decyzję o jego obowiązkowym przyjęciu przez wszystkich członków SWE PIK. Tym wydawnictwom, które nadal nie będą go przestrzegać grozi wykluczenie z PIK.