Dlaczego od 2002 roku nie udało się uruchomić w Krakowie ani jednego samorządowego żłobka?
To nieprawda, że się nie udało. W 2011 r. gmina wybudowała od podstaw żłobek przy ul. Majora 18, w którym jest 100 miejsc dla dzieci.
Nie było wyjścia. Ten żłobek został wcześniej zniszczony przez wybuch gazu.
Trzy lata temu miasto uruchomiło też żłobek na os. Złocień. W zakupionej przez gminę nieruchomości powstał żłobek dla 60 dzieci, w tym dla dzieci niepełnosprawnych. Organizację tego żłobka w drodze konkursu powierzono przedsiębiorcy prywatnemu. Od 2002 roku zwiększyła się też o ponad 660 liczba miejsc w 22 żłobkach samorządowych. To tak jakby uruchomić 7 dużych żłobków. Obecnie w Krakowie jest prawie 4000 miejsc w żłobkach, z czego ponad 2600 w placówkach gminnych.
Mimo to od lat nie zmniejsza się kolejka do żłobków samorządowych. Obecnie na przyjęcie czeka tam ok. 2000 dzieci. Co by Pan poradził ich rodzicom?
Pewną naiwnością jest oczekiwanie, że rozwiązaniem wszystkich problemów związanych z zapewnieniem miejsc opieki nad dziećmi do lat 3 w mieście jest budowa żłobków samorządowych. Obecnie w Krakowie mieszka ok. 30 tys. dzieci uprawnionych do tzw. opieki żłobkowej, z czego ponad 4500 korzysta z opieki instytucjonalnej typu żłobek, klub dziecięcy, niania. Według ostatnio pozyskanych danych z ZUS ponad 13 900 rodziców korzysta z możliwości jakie dają przepisy dotyczące urlopów: rodzicielskiego, macierzyńskiego i wychowawczego. Część rodziców sama wychowuje swoje pociechy, niestety nie wszyscy mają takie możliwości i nie mogą korzystać z przychylności pracodawców, czy pomocy rodziny. Dlatego w latach 2014–2018 zamierzam kontynuować działania związane ze zwiększaniem liczby miejsc opieki nad dziećmi do lat 3, zarówno w zakresie rozbudowy bazy placówek samorządowych, jak i tworzenia bazy lokalowej w zasobie komunalnym, która pozwoli na zlecanie organizacji żłobków podmiotom prywatnym. Kontynuowana będzie również współpraca z podmiotami prywatnymi polegająca na współfinansowaniu miejsc dla dzieci.
Jak obecnie wygląda ta współpraca?
W roku bieżącym dotujemy ok. 1000 miejsc. Dotowanie miejsc u prywatnych przedsiębiorców przyczynia się realnie do obniżenia opłaty za opiekę w tych żłobkach. Zdarza się, że przy uwzględnieniu dotacji (ok. 320 zł miesięcznie) opłata ta jest niższa niż w żłobkach samorządowych.
Częściej jednak zdarza się, że ta opłata trzykrotnie przewyższa tę wnoszoną przez rodziców w żłobkach samorządowych. Czy rodzice mogą liczyć na zwiększenie kwoty dofinansowania do pobytu dzieci w prywatnych placówkach, tak by czesne było na poziomie tego w żłobkach samorządowych.
Jeśli chodzi o wysokość opłat za pobyt dziecka w żłobkach prywatnych, to decyduje o niej wyłącznie przedsiębiorca, który prowadzi daną placówkę. Liczę tu, jak zawsze, na zdrowy rozsądek sektora prywatnego, bez którego rozwój opieki żłobkowej w mieście byłby niemożliwy. W ostatnich 3 latach opłata w żłobkach prywatnych była obniżana o kwotę otrzymanej od Gminy dotacji. Jestem pewien, że tak będzie również w przyszłym roku. W związku z tym planuję zwiększenie kwoty miesięcznej dotacji na każde dziecko objęte opieką do średnio 450 zł.
Na więcej pieniędzy czekają też rodzice przedszkolaków. Chodzi o kwotę przeznaczaną na organizację zajęć dodatkowych w przedszkolach samorządowych. Obecnie miasto przekazuje na ten cel ok. 30 zł na jedno dziecko miesięcznie. To za mało, by zorganizować ciekawe i różnorodne zajęcia. Pieniędzy brakuje zwłaszcza na wyjścia przedszkolaków do teatru, kina czy muzeum.
W tej chwili nie przewidujemy zwiększania tej kwoty. Efekt, o który Pani pyta, próbujemy od dłuższego czasu osiągnąć inną drogą – doskonalenia nauczycieli przedszkoli. Uznając tę kwestię za priorytetową Kraków dofinansowuje doskonalenie nauczycieli również w zakresie uzyskiwania dodatkowych kwalifikacji, a zwłaszcza kwalifikacji do nauczania języków obcych. Na ten cel można uzyskać dofinansowanie w wysokości do 95 proc. Zachęcamy dyrektorów, by mobilizowali swoich nauczycieli do skorzystania z tej atrakcyjnej oferty. Wówczas nie będzie konieczności korzystania z usług firm zewnętrznych, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, będzie można wykorzystać na sfinansowanie wyjść do teatru czy muzeum, o które Pani pyta lub inne potrzeby.
Jak miasto przygotowuje się na 2017 rok, kiedy będzie musiało zapewnić miejsca w samorządowych przedszkolach wszystkim dzieciom mieszkającym na terenie gminy?
Zanim odpowiedź, małe sprostowanie do samego pytania. W roku 2017 miasto będzie musiało zapewnić miejsca w przedszkolach samorządowych, ale też w publicznych prowadzonych przez inne podmioty oraz w niepublicznych wyłonionych w konkursie ofert (obecnie trwają właśnie prace związane z przeprowadzeniem tego konkursu). Niezależnie od tego sukcesywnie prowadzone są działania związane ze zwiększaniem liczby miejsc w przedszkolach m.in. przez tworzenie nowych oddziałów w istniejących placówkach oraz tworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych. Od września tego roku uruchomiono aż 11 nowych oddziałów przedszkolnych w różnych częściach Krakowa, a od stycznia 2015 r. planowane jest także otwarcie trzech dodatkowych oddziałów w Przedszkolu nr 175, które będą zlokalizowane w Szkole Podstawowej nr 109 przy ul. Mackiewicza 15.
To nadal mało. Z wyliczeń krakowskich urzędników wynika, że potrzeba dodatkowo 2000 nowych miejsc.
Obligatoryjne zapewnienie miejsc w przedszkolach dla wszystkich dzieci będzie dla miasta z pewnością dużym wyzwaniem. Nie należy jednak zapominać, że od września 2015 wszystkie sześciolatki będą już w szkołach podstawowych, zwalniając miejsca w przedszkolach, co spowoduje, że w ofercie przedszkoli samorządowych od przyszłego roku szkolnego zwolni się z tego powodu ok. 3,5 tys. miejsc. W najbliższych latach planowana jest także budowa przedszkoli na osiedlach: Rżąka, Ruczaj, Gotyk, Kurdwanów, Rybitwy, Kliny oraz przy ul. Dekerta.
A co dalej z likwidacją szkół? Czy w przyszłej kadencji zamierza Pan dokończyć proces „restrukturyzacji”, który rozpoczęła Anna Okońska-Walkowicz?
W ostatnim czasie można usłyszeć różne deklaracje wyborcze dotyczące tej kwestii – od zapowiedzi szerokiej fali likwidacji do stwierdzenia: nie zamknę żadnej szkoły. Jedno jest pewne, cztery lata kadencji, to zbyt długi okres, by móc powiedzieć – nic w tej kwestii nie zrobię. Trudno sobie wyobrazić odpowiedzialnego włodarza miasta, który pozostaje głuchy na zmieniające się niezwykle dynamicznie w edukacji realia, w tym na bezlitosną demografię.
Restrukturyzacja krakowskiej oświaty praktycznie trwa już od lat. W roku 2008/2009 liczba samorządowych szkół i placówek w Krakowie wynosiła 351, a w poprzednim roku szkolnym było ich 326.
Według jakiego klucza będzie w przyszłości przebiegać restrukturyzacja?
Trwa proces obserwacji, ale też wspierania szkół, które osiągają najniższe wyniki nauczania. Istnieją też szkoły, w których coroczny nabór pokazuje, że uczniowie nie są nimi zainteresowani.
Bardzo często pojęcie restrukturyzacji utożsamia się z likwidacją, a to z kolei powoduje niepokoje środowiska. Proszę zauważyć, że bardzo często szkoła nie znika z mapy miasta, ale zmienia się jej organ prowadzący i doskonale w nowej formule realizuje się w środowisku. Wystarczy podać przykłady szkół prowadzonych przez zgromadzenia zakonne czy fundacje, które mają większą możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych.
Decyzje o zamknięciu czy przekazaniu szkoły zwykle budzą jednak opór rodziców i nauczycieli.
Czasami myślę, że gdyby rodzice, ale też nauczyciele mogli zobaczyć dwa obrazy PRZED I PO – to sami inicjowaliby przeprowadzenie zmian. Ciągle też zapominamy, albo nie chcemy przyjąć do wiadomości, że restrukturyzacja w oświacie, to nie są zaoszczędzone pieniądze, które są przekazywane na realizację innych zadań, ale to pieniądze, które pozostają w oświacie, po to by móc stwarzać coraz lepsze warunki kształcenia – dla uczniów i dla nauczycieli.
Czy jest Pan zadowolony z wyników, jakie osiągają uczniowie krakowskich szkół samorządowych? Ostatnie rankingi pokazują, że nasze miasto traci pozycję lidera, jeśli chodzi o kształcenie.
Jestem zadowolony z wyników naszych uczniów. Proszę nie zapominać, że krakowskie szkoły cały czas wysoko plasują się w rankingach ogólnopolskich, a ich uczniowie zdobywają liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach i olimpiadach przedmiotowych. W ubiegłym roku szkolnym nagrodzono ponad 330 olimpijczyków.
Proszę także pamiętać, że jakość nauczania ocenia się nie tylko po tym ilu szkoły mają olimpijczyków i maturzystów z najwyższymi ocenami, ale także jakie wyniki osiągają w pracy ze słabszymi uczniami, którzy często wymagają dużo więcej uwagi. Tego rankingi często nie pokazują.
ROZMAWIAŁA ANNA KOLET-ICIEK
Fot. Wiesław Majka, www.krakow.pl
W swoim programie wyborczym Jacek Majchrowski zapowiedział też, że znajdą się pieniądze na realizację w szkołach programu pięciu godzin języka angielskiego w tygodniu, którego nie da się sfinansować z budżetu obywatelskiego. Dodatkowo uczniowie klas czwartych szkół podstawowych i klas I gimnazjum mają korzystać z programu "Zamiast korepetycji" czyli z kursu, jak się uczyć i zapamiętywać.