Na drewnianych półkach i kredensikach „MOTYLOWA” pełno jest przedmiotów wykonanych z naturalnych materiałów, które wraz z różowymi i zielonymi kolorami ścian przedszkola tworzą przyjemny, ciepły klimat. Tu dziecko czuje się jak w domu.
- To najlepsze miejsce, jakie mogłam wybrać. Opiekowałam się córką przez pierwsze trzy lata i chciałam, żeby trafiła do przedszkola z domową atmosferą. Pewnego dnia wybrałam się do „Motylowa” i zakręciła mi się łza w oku. Te sale były tak ciepłe, jak domowe pokoje, a panie przyjaźnie nastawione do dzieci. Atmosfera, jak w rodzinie – mówi Monika Michalik, mama 3,5-letniej Igi.
Poczucie spokoju i bezpieczeństwa zyskuje się też poprzez powtarzanie pewnych czynności. Dlatego w „MOTYLOWIE” rozkład zajęć jest ułożony rytmicznie. Są dni, w których przedszkolaki malują farbami mineralnymi, pieką bułeczki albo lepią różne przedmioty z wosku. W innych mają zajęcia rytmiczno–ruchowe, dogoterapię i eurytmię. Nigdy nie brakuje też czasu na swobodną zabawę.
- Dzieci nie potrzebują wielu przedmiotów, żeby dobrze się bawić, ale te, które im oferujemy powinny być dobierane w sposób przemyślany. Dom wyczarowany z kilku płacht materiału, paru klamerek do bielizny, dwóch garnków i drewnianych klocków za każdym razem będzie inny. I za każdym razem „swój” własny – opowiada Joanna Kalus, właścicielka przedszkola „MOTYLOWO”.
Takie podejście do zabawy charakterystyczne jest dla pedagogiki waldorfskiej. Przedszkole „MOTYLOWO” wiele z niej czerpie, ale program dostosowuje do potrzeb współczesnego dziecka, jednocześnie realizując podstawę programową MEN. Praca z przedszkolakiem opiera się na jego indywidualnym prowadzeniu. Bardzo istotne jest twórcze pobudzenie wyobraźni, aktywności plastycznej i muzycznej malucha.
- Rudolf Steiner, twórca pedagogiki waldorfskiej uważał, że najważniejszy jest szacunek do dziecka, jego indywidualności i wolności. My tego przestrzegamy. Wsłuchujemy się w potrzeby każdego przedszkolaka. Wszystko co robimy służy wzmacnianiu w dziecku postawy otwartości na świat. Dzięki temu dzieci rozwijają w sobie kreatywność, szacunek dla siebie i innych oraz tolerancję. Stają się wrażliwe, odpowiedzialne i samodzielne –mówi Joanna Kalus.
Monika Michalik, podkreśla kompetencje pań nauczycielek, które choć mają pod opieką dwudziestu przedszkolaków są uśmiechnięte, życzliwe, pomocne i koncentrują się na problemach każdego z nich. Przez to, że są uważne i reagują na potrzeby swoich podopiecznych, dzieci wychodzą z przedszkola radosne i spokojne.
W Motylowie nie ma podziału na grupy wiekowe. Ten fakt był bardzo ważny dla Moniki Michalik, której córka jest jedynaczką. Dzięki temu dziewczynka ma wokół siebie starsze i młodsze dzieci. Na takim rozwiązaniu korzystają wszyscy. Starsze przedszkolaki pomagają młodszym. Zawiązują buty, podają zabawki z wyższych półek, wykonują trudniejsze czynności i dzięki temu czują się potrzebne. Mają też swoje przywileje. Mogą zapalać świecę przed baśnią czy rozdawać jedzenie podczas obiadu. Radości wtedy nie ma końca.
Młodsze dzieci z kolei są „rozpieszczane”, traktowane ulgowo. To dla nich zarezerwowane są kolana pań nauczycielek. Pani Joanna zauważa, że w podobny sposób dzieci funkcjonują w rodzinie, gdzie siostry i bracia w różnym wieku wychowuje się razem. Młodsze zawsze są zafascynowane starszymi, obserwują je i naśladują. Dzięki temu szybciej się uczą. Z kolei starsze dzieci zauważają, że potrafią więcej i że są otaczane podziwem i uwielbieniem maluchów.
W „MOTYLOWIE” jest własna kuchnia. Zdrowe, nieprzetworzone jedzenie, bez konserwantów i barwników z pewnością pomaga też rodzicom w wyborze przedszkola, do którego przez pięć dni w tygodniu oddają swoje pociechy pod opiekę pań nauczycielek. Nie bez znaczenia jest też ogród, miejsce na zimowe i letnie szaleństwa.
- Przywiązujemy też ogromną wagę do tego, by dzieci przebywały na świeżym powietrzu. Dzięki temu, że jest ogród, można być w nim codziennie. Dzieci ubrane w odpowiednią odzież wychodzą na zewnątrz niezależnie od pogody. - No, chyba, że jest burza gradowa albo czterdziestostopniowy mróz - żartuje pani Joanna. Poza tym, jeśli dziecko spędza w przedszkolu tak dużo czasu, to musi to być miejsce, w którym panuje atmosfera rodzinna, miejsce bezpieczne, pełne ciepła i miłości.
Monika Michalak nie ma wątpliwości, że Iga dzięki pobytowi w MOTYLOWIE ma szanse być w przyszłości dobrym człowiekiem. Tu wyrastają szczęśliwi, wolni, mądrzy i świadomymi swoich wyborów ludzie.
- Przedszkole nie zastąpi rodzinnego domu, ale jest miejscem, w którym dzieci mogą czuć się bezpieczne i szczęśliwe, a także wiele się nauczyć. Jeśli jest jeszcze stała współpraca z rodzicami, to nasza praca na pewno przyniesie dobre rezultaty – dodaje Joanna Kalus.
Prywatne Przedszkole MOTYLOWO, ul. Dekarzy 17, Tel.608 512 584, www.motylowo.pl, własna kuchnia, własny ogródek, czynne.7-17
(M.S)