Związek Nauczycielstwa Polskiego ostro protestuje przeciwko planowanej reformie oświaty. „Solidarność” twierdzi, że większość nauczycieli zyska na zmianach, a dla tych którzy mogliby stracić związkowcy chcą wprowadzenia pakietu osłonowego.
ZNP od kilku miesięcy protestuje przeciwko zapowiadanej przez PiS reformie edukacji. Związkowcy twierdzą, że zmiany mogą doprowadzić do gigantycznych zwolnień w szkołach. Obliczyli, że pracę może stracić nawet 34 tys. osób. Do tego dojdzie chaos związany z koniecznością wprowadzenia nowych programów nauczania i podręczników, na przygotowanie których wydawcy dostaną zaledwie kilka miesięcy. Dlatego na 10 października związek zapowiada pikiety w 16 miastach wojewódzkich. Nie wyklucza również podjęcia bardziej radykalnych kroków, by doprowadzić do wycofania się rządu z pomysłu likwidacji gimnazjów.
- Tajfun, który nadciąga wymaga od nas solidarności zawodowej, współpracy z samorządami, mediami lokalnymi, a przede wszystkim rodzicami naszych uczniów. Wspólnie zatrzymamy niedobrą zmianę w edukacji! – czytamy na stronie ZNP.
O solidarność może być jednak trudno. Drugi co do wielkości związek zawodowy zrzeszający nauczycieli właśnie zajął oficjalne stanowisko w sprawie reformy.
- Prawda jest taka, że na tych zmianach większość nauczycieli zyska - mówi Ryszard Proksa, przewodniczący nauczycielskiej „Solidarności”. – Dotyczy to głównie nauczycieli w szkołach podstawowych i liceach, którzy teraz siedzą cicho, bo wiedzą, że po wejściu w życie reformy na pewno nie stracą pracy. Problem dotyczy niewielkiej liczby osób zatrudnionych w samodzielnych gimnazjach, których w całej Polsce jest 1,5 tys. To oni mogą obawiać się o swoją przyszłość.
Szef nauczycielskiej „Solidarności” nie wie jednak, ile osób może to dotyczyć, czeka na . – Czekamy na dokładne szacunki, o które poprosiliśmy w MEN – mówi Proksa.
„Solidarność” nie zamierza przyłączać się do protestów organizowanych przez ZNP. – Uważam, że ich działania są polityczne, a nie związkowe. My chcemy negocjować z MEN, bo widzimy, że determinacja rządzących, aby ta reforma weszła w życie jest tak duża, że na pewno nie odpuszczą. W tej sytuacji, chcemy ochronić jak największą liczbę nauczycieli.
W ubiegłym tygodniu związkowcy z „Solidarności” spotkali się z minister Anną Zalewską i przedstawili jej swoje stanowisko. Zgodzą się na wejście w życie reformy i nie wyprowadzą nauczycieli na ulice, ale pod warunkiem wprowadzenia „pakietu osłonowego”. – Po pierwsze chcemy przywrócenia prawa nauczycieli do przechodzenia na wcześniejsze emerytury bez względu na wiek – mówi Ryszard Proksa.
Dotyczyłoby to osób, które przepracowały 30 lat, z czego 20 przy tablicy. Zdaniem Proksy takie rozwiązanie pomogłoby również młodym nauczycielom, którzy teraz mają małe szanse na znalezienie pracy w szkole, bo etaty blokują starsi pedagodzy.
„Solidarność” proponuje też wprowadzenie programu rekompensat finansowych dla nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi dobrowolnie odchodzących z zawodu lub na emeryturę. – Takie rozwiązanie było stosowane w innych branżach. My proponujemy, aby pracownikom szkół przysługiwała w takim wypadku roczna odprawa – mówi Proksa.
Do roku miałoby też ulec wydłużenie okresu stanu nieczynnego nauczycieli. W skrócie polega to na tym, że nauczyciel, dla którego w danym momencie nie ma pracy w szkole przestaje uczyć, ale cały czas pobiera wynagrodzenie. Obecnie stan nieczynny może trwać maksymalnie 6 miesięcy.
Kolejny warunek, jaki stawia „Solidarność”, to ustalenie maksymalnej liczby uczniów w klasach, bo im mniej są one liczne, tym więcej pracy dla nauczycieli. Teraz o liczebności klas decydują samorządy. – Dlatego mamy w szkołach ponadgimnazjalnych klasy liczące nawet 42 uczniów. To nonsens, w takich warunkach nie da się pracować. My proponujemy maksymalnie 20 w szkole podstawowej, 25 w liceum i 28 w szkole zawodowej – wylicza Proksa.
„Solidarnosć” czeka teraz na ruch ze strony MEN. – na ostatnim spotkaniu z minister Zalewską najwięcej wątpliwości wzbudziła sprawa przywrócenia wcześniejszych emerytur i to, zdaniem pani minister, może być najtrudniejsze do zrealizowania – mówi Ryszard Proksa.
Sławomir Broniarz, prezes ZNP zaznacza jednak, że obiecywanie nauczycielom przywrócenia wcześniejszych emerytur to zwykłe oszustwo. – Nie da się w obecnym modelu powrócić do tego rozwiązania. Nauczyciele otrzymywaliby głodowe świadczenia na poziomie tysiąca złotych brutto – zauważa Broniarz.
- Co ciekawe, – dodaje szef ZNP - wielu działaczy „Solidarności”, którzy dziś popierają plany MEN, 17 lat temu pomagało ministrowi Handkemu wprowadzać gimnazja w życie, zastanawiam się skąd u nich taka nagła wolta, może chodzi o to, żeby zawsze być „przy korycie”?