Dzieci mieszkające w domach dziecka mają ustawowo zagwarantowane prawo do otrzymywania kieszonkowego, czyli pieniędzy, które mogą wydać na wybrany przez siebie cel. Rozporządzenie ministra polityki społecznej reguluje z kolei jego wysokość. Miesięczne kieszonkowe nie może być niższe niż 10 zł, ani wyższe niż 80 zł. O tym, ile pieniędzy dostaje dziecko ostatecznie decydują dyrektorzy placówek. Często uzależniają oni wysokość kwoty od wyników w nauce czy zachowania.
- Na kieszonkowe trzeba sobie zasłużyć – przyznaje Ania, podopieczna krakowskiego domu dziecka.
Sama dostaje miesięcznie najczęściej 50 zł, bywa, że nieco więcej, ale Ania jest studentką i jej potrzeby są znacznie większe (i kosztowniejsze) niż młodszych dzieci. 11-letni Piotrek, mieszkający w tym samym domu, dostaje miesięcznie 30 zł. Pieniądze zwykle szybko się rozchodzą, bo Piotrek jest kolekcjonerem kart piłkarskich, a to hobby jest dość kosztowne. Za to, co zostanie kupuje przekąski w szkolnym sklepiku.
- Fajnie by było, gdyby to kieszonkowe było trochę wyższe – mówi Ania.
Anna Czarnik, dyrektorka Centrum Administracyjnego prowadzącego w Krakowie pięć placówek też chciałaby móc przeznaczać na ten cel większe kwoty. – Uważam, że kieszonkowe dla starszych dzieci powinno wynosić minimum 100 zł, młodszym wystarczy 50 – mówi dyrektor.
Teraz w jej domu średnio dzieci dostają po 50 zł. – Bywa, że kieszonkowe jest im obniżane do kwoty 10 zł, ale tylko wtedy, gdy wychowanek wagaruje, nie chce się uczyć lub wywiązywać ze swoich obowiązków w domu, a za otrzymane pieniądze kupuje np. papierosy – tłumaczy Anna Czarnik.
RPD, jak sam przyznaje, otrzymuje sporo skarg od dzieci na zbyt niskie kieszonkowe. - Ten problem był wielokrotnie zgłaszany rzecznikowi przez dzieci w listach oraz osobiście – mówi Łukasz Sowa z biura RPD. - Wychowankowie skarżyli się, że wysokość kieszonkowego nie wystarcza do zaspokojenia ich podstawowych potrzeb, a niektórzy informowali, że miesięcznie otrzymują zaledwie 10 złotych.
Zdaniem Marka Michalaka to kwota nie tylko niewystarczająca do zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale wręcz uwłaczająca godności dziecka. – Dziecko przez kilka dni musi oszczędzać, aby np. kupić wodę w sklepiku szkolnym – zaznacza rzecznik.
Postanowił on zainterweniować w tej sprawie w resorcie polityki społecznej. Jednak jego wystąpieniem oburzeni są przedstawiciele domów dziecka, którzy wysłali nawet do Marka Michalaka list. Pytają w nim, skąd rzecznik wziął takie informacje. - Z naszych danych wynika, iż jest to nieprawda, takie zjawiska mają charakter incydentalny – czytamy w piśmie.
- Znam sporo domów dziecka, ale rzeczywiście nie słyszałam, by w którymś z nich kieszonkowe wynosiło tylko 10 zł – zaznacza Elżbieta Rydz-Szczepaniec, dyrektor Domu Dziecka w Bochni.
W jej placówce dzieci dostają zwykle od 30 do 80 zł. – Czasem żałujemy, że nie możemy im przyznać większej kwoty, bo niektórzy zasługują na nagrodę – przyznaje dyrektorka.
W Domu Dziecka w Jasieniu wysokość kieszonkowego uzależniona jest od zaangażowania wychowanka w codzienne obowiązki i wynosi od 30 do 75 złotych.
Zdaniem Anny Gać, prezes Fundacji „Ekomini”, zajmującej się edukacją ekonomiczną dzieci wysokość kieszonkowego powinna być dostosowana do wieku dziecka i najlepiej by było wypłacane w tygodniowych transzach.
- Dziecko, które ma 7 lat powinno dostawać tygodniowo 7 złotych, 10-latek 10 zł, i tak dalej – mówi Anna Gać.
Jednocześnie zaznacza ona, że odbieranie kieszonkowego za karę nie jest najlepszym pomysłem, bo nie służy temu, czemu powinno, czyli nauce oszczędzania. – Kwota bazowa powinna być stała, ale za to dzieci, które się w jakiś sposób wyróżniają, dobrze się uczą i pomagają w domu powinny w nagrodę otrzymywać więcej – zaznacza prezes „Ekomini”.
Również RPD domaga się od ministerstwa uzależnienia wysokości kieszonkowego od wieku dziecka. Dla maluchów od 5 do 6 lat proponuje po 30 zł, 10-latkowie powinny jego zdaniem dostawać po 40 zł miesięcznie, a 15-latkowie – 60 zł. Górną granicę proponuje przesunąć z obecnych 80 zł na 120 zł.
- Podoba mi się ten pomysł – mówi Anna Czarnik.
W odpowiedzi na wystąpienie RPD resort polityki społecznej zaznaczył, że problem jest doskonale znany urzędnikom.
- W pełni zgadzam się z rzecznikiem, że kwota 10 zł kieszonkowego jest niska – podkreśla Bartosz Marczuk, wiceminister polityki społecznej.
Jednocześnie zapewnia, że w ministerstwie „dokonywany jest przegląd ustawy pod kątem dokonania ewentualnych zmian l”. -Problem wysokości środków przeznaczonych na kieszonkowe niewątpliwie wymaga analizy i oceny kosztów zmian – dodaje wiceminister.