Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Rzecznik walczy o wyższe kieszonkowe

07.11.2016

Rzecznik walczy o wyższe kieszonkowe
30 groszy dziennie - tyle zdaniem Rzecznika Praw Dziecka – wynosi kieszonkowe wypłacane dzieciom w wielu polskich domach dziecka. Marek Michalak podkreśla, że to kwota uwłaczająca godności i interweniuje w Ministerstwie Polityki Społecznej.
 
Dzieci mieszkające w domach dziecka mają ustawowo zagwarantowane prawo do otrzymywania kieszonkowego, czyli pieniędzy, które mogą wydać na wybrany przez siebie cel. Rozporządzenie ministra polityki społecznej reguluje z kolei jego wysokość. Miesięczne kieszonkowe nie może być niższe niż 10 zł, ani wyższe niż 80 zł. O tym, ile pieniędzy dostaje dziecko ostatecznie decydują dyrektorzy placówek. Często uzależniają oni wysokość kwoty od wyników w nauce czy zachowania.

- Na kieszonkowe trzeba sobie zasłużyć – przyznaje Ania, podopieczna krakowskiego domu dziecka.

Sama dostaje miesięcznie najczęściej 50 zł, bywa, że nieco więcej, ale Ania jest studentką i jej potrzeby są znacznie większe (i kosztowniejsze) niż młodszych dzieci. 11-letni Piotrek, mieszkający w tym samym domu, dostaje miesięcznie 30 zł. Pieniądze zwykle szybko się rozchodzą, bo Piotrek jest kolekcjonerem kart piłkarskich, a to hobby jest dość kosztowne. Za to, co zostanie kupuje przekąski w szkolnym sklepiku.

- Fajnie by było, gdyby to kieszonkowe było trochę wyższe – mówi Ania. 

Anna Czarnik, dyrektorka Centrum Administracyjnego prowadzącego w Krakowie pięć placówek też chciałaby móc przeznaczać na ten cel większe kwoty. – Uważam, że kieszonkowe dla starszych dzieci powinno wynosić minimum 100 zł, młodszym wystarczy 50 – mówi dyrektor.

Teraz w jej domu średnio dzieci dostają po 50 zł. – Bywa, że kieszonkowe jest im obniżane do kwoty 10 zł, ale tylko wtedy, gdy wychowanek wagaruje, nie chce się uczyć lub wywiązywać ze swoich obowiązków w domu, a za otrzymane pieniądze kupuje np. papierosy – tłumaczy Anna Czarnik.

RPD, jak sam przyznaje, otrzymuje sporo skarg od dzieci na zbyt niskie kieszonkowe. - Ten problem był wielokrotnie zgłaszany rzecznikowi przez dzieci w listach oraz osobiście – mówi Łukasz Sowa z biura RPD. - Wychowankowie skarżyli się, że wysokość kieszonkowego nie wystarcza do zaspokojenia ich podstawowych potrzeb, a niektórzy informowali, że miesięcznie otrzymują zaledwie 10 złotych.

Zdaniem Marka Michalaka to kwota nie tylko niewystarczająca do zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale wręcz uwłaczająca godności dziecka. – Dziecko przez kilka dni musi oszczędzać, aby np. kupić wodę w sklepiku szkolnym – zaznacza rzecznik.

Postanowił on zainterweniować w tej sprawie w resorcie polityki społecznej. Jednak jego wystąpieniem oburzeni są przedstawiciele domów dziecka, którzy wysłali nawet do Marka Michalaka list. Pytają w nim, skąd rzecznik wziął takie informacje. - Z naszych danych wynika, iż jest to nieprawda, takie zjawiska mają charakter incydentalny – czytamy w piśmie.

- Znam sporo domów dziecka, ale rzeczywiście nie słyszałam, by w którymś z nich kieszonkowe wynosiło tylko 10 zł – zaznacza Elżbieta Rydz-Szczepaniec, dyrektor Domu Dziecka w Bochni.

W jej placówce dzieci dostają zwykle od 30 do 80 zł. – Czasem żałujemy, że nie możemy im przyznać większej kwoty, bo niektórzy zasługują na nagrodę – przyznaje dyrektorka.

W Domu Dziecka w Jasieniu wysokość kieszonkowego uzależniona jest od zaangażowania wychowanka w codzienne obowiązki i wynosi od 30 do 75 złotych.

Zdaniem Anny Gać, prezes Fundacji „Ekomini”, zajmującej się edukacją ekonomiczną dzieci wysokość kieszonkowego powinna być dostosowana do wieku dziecka i najlepiej by było wypłacane w tygodniowych transzach.

- Dziecko, które ma 7 lat powinno dostawać tygodniowo 7 złotych, 10-latek 10 zł, i tak dalej – mówi Anna Gać.
Jednocześnie zaznacza ona, że odbieranie kieszonkowego za karę nie jest najlepszym pomysłem, bo nie służy temu, czemu powinno, czyli nauce oszczędzania. – Kwota bazowa powinna być stała, ale za to dzieci, które się w jakiś sposób wyróżniają, dobrze się uczą i pomagają w domu powinny w nagrodę otrzymywać więcej – zaznacza prezes „Ekomini”.

Również RPD domaga się od ministerstwa uzależnienia wysokości kieszonkowego od wieku dziecka. Dla maluchów od 5 do 6 lat proponuje po 30 zł, 10-latkowie powinny jego zdaniem dostawać po 40 zł miesięcznie, a 15-latkowie – 60 zł. Górną granicę proponuje przesunąć z obecnych 80 zł na 120 zł.
- Podoba mi się ten pomysł – mówi Anna Czarnik.

W odpowiedzi na wystąpienie RPD resort polityki społecznej zaznaczył, że problem jest doskonale znany urzędnikom.

- W pełni zgadzam się z rzecznikiem, że kwota 10 zł kieszonkowego jest niska – podkreśla Bartosz Marczuk, wiceminister polityki społecznej.

Jednocześnie zapewnia, że w ministerstwie „dokonywany jest przegląd ustawy pod kątem dokonania ewentualnych zmian l”. -Problem wysokości środków przeznaczonych na kieszonkowe niewątpliwie wymaga analizy i oceny kosztów zmian – dodaje wiceminister.
 

Komentarze (4)

mmm
26.12.2019 01:09
ja sie pytam co ma zrobić zrozpaczone dziecko które chce pieniądze na życie a nie ochłapy w wysokości 10 zł na miesiąc a nie jest w stanie się dobrze uczyć , bo ja bym na jego miesiącu rzuciła szkołę i poszła do pracy albo dała sie obmacywać zboczeńcom dzieci czyli seks za pieniądze . Do tego są zmuszane te dzieci.
mmm
26.12.2019 01:05
to są jakieś represje i terror a nie kieszonkowe, to sie nazywa przemoc, i tyrania, gówno was obchodzi że jakieś dziecko będzie płakać i cierpieć przez wasze rozdawnictwo i rządy bo najważniejsza jest biurokracje i zabawy w króla
mmm
26.12.2019 00:59
czasami więcej krwawicy kosztuje dziecko aby zdać z klasy do klasy na dwujach albo cokolwiek sie nauczyć i nie zdać niż tych piątkowych, a za swoją krwawice nic nie dostaną a ci piątkowi wzorowi uczniowie dla których zdobycie tych ocen jest jak podtarcie sobie tyłka otrzymują nagrody a biednemu zawsze wiatr w oczy i chuj w dupę. Ja cierpiałam bardzo i do dziś płakać mi sie chce jak dzieci wzorowe otrzymywały nagrody a ja nie i wiedziałam że nigdy je nie dostanę bo to jest ponad moje siły jak i chęci. Oni za spełnianie swoich chęci dostawali nagrody a ja nie miałam takich chęci jak oni więc nie otrzymywałam nagród , bidowałam i wolałam umżeć niż tak żyć i cierpieć przez dorosłych.
mmm
26.12.2019 00:51
nie rozumiem jaka w tym sprawiedliwość że dziecko (człowiek) który sie gorzej uczy bo nie ma na to siły lub tak po prostu ma bidować , mniej pieniędzy dostawać, czuć sie przez to gorsze, i cierpieć z tego powodu

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

RANKINGI szkół

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022

RANKINGI szkół

Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022

Ukraińscy uczniowie w Polsce

Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio