Obecnie przedszkola niepubliczne otrzymują 85 proc. tego co idzie na przedszkolaka w przedszkolu samorządowym. Zgodnie z ustawą mogłyby jednak otrzymywać 75 proc. i taki pułap zaproponował prezydent w dyskutowanym na środowej sesji rady miasta projekcie uchwały. Przyjęcie tej propozycji oznaczałoby, że prywatne przedszkola będą dostawały miesięcznie o ok. 74 zł mniej na dziecko. Radni zgłosili kilka poprawek do tej uchwały. Ostatecznie przeszła ta zaproponowana przez radną Agatę Tatarę (PiS), zakładająca obniżenie dotacji do 80 proc. – To propozycja kompromisowa, która da nam czas na podjęcie debaty w sprawie naliczania dotacji w kolejnych latach – tłumaczyła radna Tatara podczas sesji.
Radni przyjęli jej argumentacje, co oznacza, że prywatne przedszkola stracą nieco mniej pieniędzy niż chciał prezydent. Nie będzie również oszczędności dla budżetu miasta, bo – zgodnie z przyjętą wczoraj uchwałą - pieniądze odebrane przedszkolom prywatnym zostaną niemal w całości przeznaczone na podniesienie do 115 proc. dotacji dla publicznych przedszkoli nie samorządowych. Miasto liczyło na oszczędności rzędu 3 mln zł rocznie, które miały być przeznaczone na inne cele oświatowe. Po decyzji radnych w kasie zostanie niewiele ponad 160 tys. zł. - Niestety nie uda nam się prawdopodobnie znaleźć w budżecie pieniędzy na dowóz niepełnosprawnych dzieci 3 i 4-letnich do przedszkoli. Pod znakiem zapytania stoją też dopłaty do obiadów i badania profilaktyczne dla przedszkolaków. Jedyne co uda nam się zrobić, to uruchomienie liceum w szpitalu w Prokocimiu, bo na to potrzebujemy 300 tys. zł - wylicza Katarzyna Cięciak, wiceprezydent miasta ds. edukacji.
Radni zgłaszając poprawkę do uchwały, zakładającą że obniżka dla przedszkoli prywatnych nie będzie aż tak dotkliwa, zapomnieli jednak o punktach przedszkolnych, które obecnie pobierają dotację na poziomie 60 proc. W przyjętej właśnie uchwale znalazł się zapis mówiący, że punkty będą otrzymywać ustawowe 50 proc. Agata Kluczewska, prowadząca w Krakowie punt przedszkolny Mali Odkrywcy zaznacza, że w jej przypadku będzie to oznaczać konieczność zaprzestania działalności. – Nie damy rady się utrzymać, bo już teraz jest ciężko. Na 19 dzieci, tylko 6 płaci pełne czesne, pozostałe korzystają z rożnego rodzaju zniżek, bo rodziców nie stać na opłaty – mówi Agata Kluczewska.
(AK)
Radni zgłaszając poprawkę do uchwały, zakładającą że obniżka dla przedszkoli prywatnych nie będzie aż tak dotkliwa, zapomnieli jednak o punktach przedszkolnych, które obecnie pobierają dotację na poziomie 60 proc. W przyjętej właśnie uchwale znalazł się zapis mówiący, że punkty będą otrzymywać ustawowe 50 proc. Agata Kluczewska, prowadząca w Krakowie punt przedszkolny Mali Odkrywcy zaznacza, że w jej przypadku będzie to oznaczać konieczność zaprzestania działalności. – Nie damy rady się utrzymać, bo już teraz jest ciężko. Na 19 dzieci, tylko 6 płaci pełne czesne, pozostałe korzystają z rożnego rodzaju zniżek, bo rodziców nie stać na opłaty – mówi Agata Kluczewska.
(AK)