Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Przedszkolak do teatru nie pojedzie

11.03.2014

Przedszkolak do teatru nie pojedzie
Maluchy z samorządowych przedszkoli znów nie mogą uczestniczyć w wycieczkach oraz wyjściach do teatru czy muzeum. Rodzice przedszkolaków są oburzeni, a wiceprezydent Krakowa obiecuje interweniować w tej sprawie. 


- Na ostatnim zebraniu w przedszkolu panie oznajmiły nam, że rodzice nie mogą opłacać dojazdu dzieci do teatru lub na organizowanie wycieczek np. do muzeum, a ponieważ przedszkole nie dostało na to pieniędzy, nasze dzieci w tym semestrze w ogóle nie będą jeździć na wycieczki – mówi mama czteroletniej Julki.

Winna jest nowa ustawa przedszkolna i miejscy urzędnicy, którzy poskąpili pieniędzy na publiczne przedszkola. Ale po kolei.

Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy w życie weszła tzw. ustawa przedszkolna. Po pierwsze wprowadziła ona dotacje z budżetu państwa na przedszkola (dotychczas finansowane one były z kasy samorządu), po drugie obniżyła do złotówki opłatę za godzinę pobytu dziecka w przedszkolu, a po trzecie zabroniła pobierać od rodziców jakichkolwiek dodatkowych opłat, w tym na organizację zajęć dodatkowych czy wycieczek.

Ministerstwo Edukacji tłumaczyło, że prowadzeniem takich ekstra lekcji dla wszystkich dzieci mogą zająć się nauczyciele w ramach swoich etatów lub firmy zewnętrzne, które można opłacać z dotacji, jaką samorządy dostają z budżetu państwa na każdego przedszkolaka. Kraków zdecydował się na to drugie rozwiązanie, ale dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas też przedszkola dostały 2,4 mln zł, które musiały wydać w niespełna dwa miesiące. Po wyliczeniach okazało się, że na każdego malucha wypadło po 64,27 zł miesięcznie. Przedszkola miały problem z wydaniem tych pieniędzy. Maluchy uczyły się angielskiego, tańca, gry w szachy, miały zajęcia z rytmiki, karate, a nawet francuskiego. Były też częstymi gośćmi w teatrach, kinach czy muzeach.

- Nasze przedszkolaki przynajmniej dwa razy w tygodniu mają jakąś wycieczkę lub atrakcję na terenie przedszkola . Dziś zwiedzały Sukiennice, wczoraj oglądały przedstawienie teatralne. Organizujemy dla nich również ciekawe i różnorodne warsztaty. – mówiła nam w grudniu Marta Mikucka-Oramus, dyrektorka Przedszkola nr 43 w Krakowie.

Pieniędzy było tak dużo, że wszystkich nie udało się wydać. To co zostało poszło na zabawki i pomoce dydaktyczne.

W styczniu wszystko się skończyło. Miasto obcięło o połowę dotację na organizację zajęć dodatkowych. Teraz pieniędzy wystarcza jedynie na język angielski i rytmikę. A to i tak, tylko dlatego, że firmy organizujące te zajęcia zgodziły się pracować za mniejsze stawki. W wielu przedszkolach nie ma już mowy o żadnych innych zajęciach, ani wycieczkach.

–  Do tej pory płaciliśmy za wynajem busa, który dowoził dzieci np. do teatru. Teraz nie możemy tego robić, więc siedzą na miejscu – denerwują się rodzice dzieci z jednego z krakowskich przedszkoli publicznych.

Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa odpowiedzialny za edukację, który od nas dowiedział się o problemie winą za zaistniałą sytuację obarcza autorów ustawy przedszkolnej. – Ta ustawa jest zerojedynkowa: albo gmina płaci, albo przedszkolaki nie mają zajęć. Pytanie, czy przypadkiem nie wylano przy okazji dziecka z kąpielą – mówi wiceprezydent.

- Najbardziej żal mi tych wycieczek – dodaje Tadeusz Matusz. - Myślę, że są one nawet ważniejsze i bardziej pożyteczne dla maluchów niż nauka języka angielskiego. Traktuję to jako ważny sygnał i postaram się na ten temat porozmawiać z dyrektorkami przedszkoli.

Od takiej rozmowy oczywiście nie przybędzie pieniędzy. Tadeusz Matusz nie pozostawia złudzeń: - w tym roku nie planujemy zwiększenia dotacji na zajęcia przedszkolne, zwłaszcza, że jak się właśnie okazało, Kraków otrzymał subwencję oświatową mniejszą o 2 mln zł niż początkowo planowano – mówi wiceprezydent.

Być może będzie jednak przekonywał przedszkola, że nie warto rezygnować z wyjść na rzecz rytmiki czy języka angielskiego.

W myśl autorów ustawy przedszkolnej, miała ona za zadanie wyrównanie szans edukacyjnych. Okazało się to jednak równaniem w dół. Teraz dzieci z przedszkoli prywatnych korzystają z oferty kulturalnej miasta, odwiedzają kina, teatry i muzea, a także mogą uczestniczyć w wymyślnych zajęciach dodatkowych takich jak: felinoterapia, ceramika, orgiami, balet czy warsztaty kulinarne.

- Odwiedzamy różne przedszkola i obserwujemy coraz większe dysproporcje pomiędzy dziećmi z przedszkoli publicznych i prywatnych. Przed wejściem w życie tej ustawy maluchy ze wszystkich przedszkoli miały mniej więcej podobną ofertę zajęć dodatkowych. Teraz ciekawe zajęcia oferuje się niemal wyłącznie dzieciom z przedszkoli prywatnych. Zamiast wyrównywania szans mamy więc pogłębianie różnic – mówi właściciel firmy organizującej zajęcia dodatkowe dla przedszkolaków.

Okazuje się jednak, że nie wszystkie przedszkola okroiły swoją ofertę. - Nasze dzieci często gdzieś wychodzą, mamy też sporo zajęć dodatkowych – zapewnia Barbara Czepiel, dyrektorka samorządowego Przedszkola nr 21 w Krakowie.

Oprócz angielskiego, dzieci z jej przedszkola za darmo mogą uczestniczyć w gimnastyce korekcyjnej, tańcu towarzyskim, plastyce i zajęciach szachowych. Jak to możliwe, że 30 zł wystarcza na to wszystko?

– Nie wystarcza – mówi dyrektorka, - ale trzeba ruszyć głową.

W tym przedszkolu zajęcia z angielskiego prowadzi przedszkolna nauczycielka, która świetnie zna język, pracowała dwa lata w przedszkolu w Anglii, a teraz zdobywa dodatkowe kwalifikacje na kursie.

Plastyka? – Od 20 lat współpracujemy z pobliskim domem kultury. Pan plastyk, który jest tam zatrudniony, w ramach swojego etatu za darmo ma zajęcia z naszymi dziećmi – tłumaczy Barbara Czepiel.

Szachy? – Za te zajęcia płacimy symboliczną kwotę Klubowi Kolejowemu, z którym też współpracujemy od wielu lat – wyjaśnia dyrektorka.

Pieniędzy z dotacji od miasta wystarcza jeszcze na zajęcia z tańca towarzyskiego i gimnastyki korekcyjnej.

A co z wycieczkami? – Szukamy takich ofert, w których nasze dzieci mogą uczestniczyć za darmo. W ten sposób były już w Muzeum Inżynierii Miejskiej, zwiedzały podziemia Rynku Głównego i uczyły się robić pizzę w jednej z pizzerii – wymienia Barbara Czepiel. – W Krakowie jest sporo instytucji, które od czasu do czasu proponują coś za darmo dla szkół i przedszkoli. Warto wyszukiwać takie oferty i z nich korzystać.

(AK)

Komentarze (1)

Właścieciel firmy edukacyjnej
23.06.2014 20:00
Jak słyszę dyrektorkę, która mówi o szachach albo tańcu towarzyskim w przedszkolu, to stwierdzam, że jest chyba chora psychicznie. Zajęcia dodatkowe w przedszkolu mają cel ogólnorozwojowy i wystarczą dwa rytmika, która jest niezbędna i jez. angielski ( nie chodzi o naukę języka, a o oswojenie z obcym akcentem i wymową). A wymyślanie z ceramiką, szachami jest jakieś chore.

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

RANKINGI szkół

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022

RANKINGI szkół

Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022

Ukraińscy uczniowie w Polsce

Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio