Jak zapowiedziała, tak zrobiła. Anna Zalewska, nowa minister edukacji przedstawiła właśnie projekt ustawy, który znosi obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnich. Zgodnie z założeniami od września przyszłego roku do pierwszej klasy pójdą obowiązkowo dzieci siedmioletnie.
Jeszcze kilka tygodni temu PiS zapowiadało, że to rodzice będą mogli decydować o tym, czy posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat. Okazuje się jednak, że wola rodziców to nie wszystko. W przygotowanej nowelizacji znalazły się zapisy, które utrudniają szkolny start sześciolatkom. Po pierwsze, dziecko musi być urodzone pomiędzy 1 stycznia, a 31 sierpnia. Po drugie, musi wcześniej przynajmniej przez rok chodzić do przedszkola lub posiadać pozytywną opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Ta będzie obowiązkowa w przypadku dzieci urodzonych od 1 września do 31 grudnia.
W uzasadnieniu do projektu nowelizacji czytamy: "proponowane zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom rodziców dzieci 6 – letnich".
– Odwracamy coś, co było wbrew dziecku. Zmieniamy patrzenie na edukację. Najważniejsze jest dziecko. Ustawiamy rodzica i nauczyciela w partnerskich pozycjach – mówiła szefowa MEN, prezentując nowelizację ustawy.
Jeszcze kilka tygodni temu PiS zapowiadało, że to rodzice będą mogli decydować o tym, czy posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat. Okazuje się jednak, że wola rodziców to nie wszystko. W przygotowanej nowelizacji znalazły się zapisy, które utrudniają szkolny start sześciolatkom. Po pierwsze, dziecko musi być urodzone pomiędzy 1 stycznia, a 31 sierpnia. Po drugie, musi wcześniej przynajmniej przez rok chodzić do przedszkola lub posiadać pozytywną opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Ta będzie obowiązkowa w przypadku dzieci urodzonych od 1 września do 31 grudnia.
W uzasadnieniu do projektu nowelizacji czytamy: "proponowane zmiany wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom rodziców dzieci 6 – letnich".
– Odwracamy coś, co było wbrew dziecku. Zmieniamy patrzenie na edukację. Najważniejsze jest dziecko. Ustawiamy rodzica i nauczyciela w partnerskich pozycjach – mówiła szefowa MEN, prezentując nowelizację ustawy.
Zapewniła przy tym, że ustawa jest tak zaprojektowana, by do minimum ograniczyć ewentualne zamieszanie. - Mamy wystarczającą liczbę miejsc w przedszkolach. Mamy wyznaczone terminy, po to by dyrektorzy szkół mogli przygotować się do zmian - powiedziała.
Prawda jest jednak taka, że nie wszystkie gminy są na to przygotowane. W przyszłym roku problem z zapisaniem dziecka do przedszkola mogą mieć rodzice trzylatków, bo miejsca zajmą starsze dzieci, którym gmina ma obowiązek zapewnić miejsca w przedszkolu. Jednak od 2017 roku w życie wchodzą przepisy mówiące o tym, że gmina musi zapewnić miejsce w przedszkolu wszystkim dzieciom w wieku przedszkolnym.
MEN chce, by do końca grudnia nowelizacja ustawy została podpisana przez prezydenta.
(AK)