„Piotruś Pan” zaczynał jako sztuka teatralna, James Matthew Barrie stworzył później z historii powieść, którą od 1911 roku zachwycają się małe i duże dzieci. Można powiedzieć, że chłopiec, który nie chciał dorosnąć, doczekał się mnóstwa filmów o sobie, robi solową karierę, a przecież wszystkie filmy czy seriale o nim to jedynie wariacje na temat. Najlepsze źródło wiedzy o Piotrusiu Panie to książka, która niezmiennie dostarcza mnóstwa radości wszystkim czytelnikom i jest jedną z tych, do których chce się po przeczytaniu wracać.
Starszym dzieciom kontekstu do czytania „Piotrusia Pana” dostarczy seans słynnego „Marzyciela”, pięknego, wzruszającego filmu przedstawiającego historię powstawania sztuki o Piotrusiu. Jak mało która pokazuje piękno wyobraźni, zachęca do ucieczki w świat marzeń, udowadnia, że dzięki nim życie nabiera kolorów, że bez nich byłoby szare i smutne. Historia Piotrusia Pana pozwala wrócić też dorosłym do czasów, gdy byli mali, gdy wierzyli jeszcze, że wiara może czynić prawdziwe cuda (ciekawostka: funkcjonuje w angielskim pojęcie tzw. Tinkerbell effect,- efekt Dzwoneczka, określające sytuację, kiedy wiara okazuje się być mocą sprawczą, jak w przypadku wróżki z „Piotrusia Pana”, która przeżyła, bo ludzie w nią uwierzyli!).
Piotruś Pan nigdy nie dorósł i już od ponad stu lat odwiedza domy dzieci na całym świecie. Potrzebujemy go, żeby jakoś przedłużyć sobie nasze dzieciństwo, żeby jakoś poradzić sobie z faktem, że musimy dorosnąć. Niech dorośli wezmą pod uwagę, że dzieci są tego świadome. „Jak się ma dwa lata, to się wie. Dwa lata to początek końca”. Dlatego warto wierzyć w Piotrusia Pana chociaż raz.