Minister edukacji Anna Zalewska raczej nie przepada za alternatywną edukacją. Udowodniła to już na początku tego roku, kiedy postanowiła obniżyć niemal o połowę subwencję oświatową na dzieci edukowane w domu. Pieniądze otrzymują szkoły, do których formalnie tacy uczniowie są zapisani. Do tej pory otrzymywały subwencję w identycznej wysokości, jak na każdego innego ucznia. Od stycznia dostają o połowę mniej (czyli ok. 300 zł miesięcznie na dziecko). Zmniejszenie subwencji resort tłumaczył tym, że koszt kształcenia ucznia spełniającego obowiązek szkolny poza szkołą jest znacznie niższy. Szkoły ponoszą tylko niewielkie wydatki związane z ich klasyfikacją oraz z zapewnieniem ewentualnych dodatkowych zajęć.
Teraz tych obowiązków będzie jednak więcej. Zgodnie z przyjętą właśnie przez parlament nową ustawą oświatową (zakładającą likwidację gimnazjów i powrót do 8-klasowej szkoły podstawowej) resort edukacji zmienia zasady funkcjonowania edukacji domowej.
Homeschoolersi mają mieć prawo nie tylko do uczestniczenia w zajęciach dodatkowych, ale także do korzystania z pomocy dydaktycznych służących realizacji podstawy programowej znajdujących się w zasobach szkoły oraz do konsultacji umożliwiających przygotowanie do rocznych egzaminów klasyfikujących. Jak tłumaczy MEN, te przepisy zostały dodane do ustawy na prośbę rodziców, kształcących dzieci w edukacji domowej. Czy w związku z tym szkoły otrzymają dodatkowe wsparcie finansowe? MEN zapewnia, że „poziom finansowania w algorytmie podziału subwencji zostanie dostosowany do nowych zasad”. Na razie brak jednak konkretów.
W ustawie znalazły się też zapisy, o które rodzice z pewnością nie prosili. Od wrześnie przyszłego roku wniosek o edukację domową dziecka (czyli formalnie realizację obowiązku szkolnego poza szkołą) będzie można złożyć tylko w szkole znajdującej się na terenie województwa, w którym mieszka dziecko.
To problem zwłaszcza dla Polaków mieszkających poza granicami kraju, ale także tych mieszkających w Polsce. Wielu z nich zapisuje swoje dzieci do szkół, które sami określają „przyjaznymi edukacji domowej”. To często placówki, które nie prowadzą tradycyjnego nauczania, a zapisane są do nich wyłącznie dzieci z ED. Rodzice otrzymują od nich wsparcie, a roczne egzaminy klasyfikacyjne są „przyjazne” dla dziecka. Czasem nawet odbywają się w domu homeschoolersa. Problem w tym, że takie placówki mają swoją siedzibę w dużych miastach, głównie w Warszawie. Wielu krakowskich domowych uczniów zapisanych jest właśnie do warszawskich szkół. Od 1 września będzie to niemożliwe.
To problem zwłaszcza dla Polaków mieszkających poza granicami kraju, ale także tych mieszkających w Polsce. Wielu z nich zapisuje swoje dzieci do szkół, które sami określają „przyjaznymi edukacji domowej”. To często placówki, które nie prowadzą tradycyjnego nauczania, a zapisane są do nich wyłącznie dzieci z ED. Rodzice otrzymują od nich wsparcie, a roczne egzaminy klasyfikacyjne są „przyjazne” dla dziecka. Czasem nawet odbywają się w domu homeschoolersa. Problem w tym, że takie placówki mają swoją siedzibę w dużych miastach, głównie w Warszawie. Wielu krakowskich domowych uczniów zapisanych jest właśnie do warszawskich szkół. Od 1 września będzie to niemożliwe.
Kolejnym utrudnieniem jest obowiązek dostarczenia do szkoły opinii publicznej poradni psychologiczno –pedagogicznej o braku przeciwwskazań do takiej edukacji. Do tej pory opinia również była wymagana, ale mogła ją wydać prywatna poradnia. To właśnie nie podoba się minister Zalewskiej. – Te poradnie za 2 tys. zł wydają opinie kwalifikujące uczniów do edukacji domowej, chcemy to uszczelnić – tłumaczyła min. Zalewska podczas wczorajszego posiedzenia senackiej komisji edukacji.
Publicznych poradni jest jednak niewiele i często kolejki do nich są bardzo długie. Nie ma ich też na wsiach, czy w mniejszych miejscowościach.
Uczniowie, którzy rozpoczęli realizację obowiązku szkolnego poza szkołą będą mogli ją kontynuować na dotychczasowych zasadach. Nowe przepisy mają dotyczyć wniosków o ED składanych od 1 września 2017 roku.
Obecnie w Polsce jest ok. 11 tys. homeschoolersów, ponad 9 tys. jest zarejestrowana w szkołach niepublicznych.
Obecnie w Polsce jest ok. 11 tys. homeschoolersów, ponad 9 tys. jest zarejestrowana w szkołach niepublicznych.