- W ministerstwie trwają analizy dotyczące uzupełnienia podstawy programowej wychowania przedszkolnego o język angielski. Odpowiednie departamenty w resorcie rozważają, jakie są możliwości wprowadzenia w życie takiego rozwiązania – mówi Justyna Sadlak, z biura prasowego MEN.
To efekt wejścia w życie tzw. ustawy przedszkolnej, która spowodowała, że od 1 września za każdą ponadprogramową godzinę pobytu dziecka w przedszkolu rodzice płacą nie więcej niż 1 zł. Nowa ustawa oznacza dla nich spore oszczędności, problem w tym, że zabrania ona również pobierania od rodziców opłat za organizowane na terenie przedszkola zajęcia dodatkowe wykraczające poza podstawę programową.
W niektórych gminach w ogóle zrezygnowano więc z organizowania takich zajęć. Rodzicom żal zwłaszcza angielskiego, bo do tej pory bardzo chętnie posyłali swoje pociechy na takie zajęcia. – Dzięki temu, że synek ma w przedszkolu angielski dwa razy w tygodniu nie muszę go już wozić na kurs. Wychodzi też taniej, bo za cały semestr płacę 150 zł. Za semestralny kurs w szkole językowej musiałabym dać minimum 350 zł – mówi Renata Sanek, mama pięcioletniego Kuby.
W niektórych gminach w ogóle zrezygnowano więc z organizowania takich zajęć. Rodzicom żal zwłaszcza angielskiego, bo do tej pory bardzo chętnie posyłali swoje pociechy na takie zajęcia. – Dzięki temu, że synek ma w przedszkolu angielski dwa razy w tygodniu nie muszę go już wozić na kurs. Wychodzi też taniej, bo za cały semestr płacę 150 zł. Za semestralny kurs w szkole językowej musiałabym dać minimum 350 zł – mówi Renata Sanek, mama pięcioletniego Kuby.
Gdyby język angielski wszedł w zakres podstawy programowej wówczas obowiązkiem przedszkola byłoby zapewnienie maluchom takiej nauki, a rodzice nie musieliby za to płacić. Języka uczyłyby się wszystkie dzieci, a nie tylko te, których rodziców na to stać.
Problemem jest jednak to, kto miałby uczyć maluchy obcej mowy. Nauczycielki w przedszkolach rzadko mają takie kwalifikacje, a o zatrudnieniu tych z kwalifikacjami przedszkola mogą jedynie pomarzyć. Zwłaszcza teraz, kiedy opłata za godzinę pobytu dziecka w placówce stopniała do złotówki.
Obecnie w Krakowie niemal wszystkie publiczne przedszkola mają w swojej ofercie dodatkowe zajęcia z języka angielskiego. W zdecydowanej większości lekcje organizują firmy zewnętrzne, a płacą za to rodzice.
Nie zawsze jednak są oni zadowoleni z poziomu takiej nauki.
– Moja córka przez trzy lata chodziła na angielski w przedszkolu i praktycznie niczego się nie nauczyła – mówi pani Karolina, mama siedmioletniej Andżeliki. – Myślałam już nawet, że córka ma problemy z nauką języków.
Nie zawsze jednak są oni zadowoleni z poziomu takiej nauki.
– Moja córka przez trzy lata chodziła na angielski w przedszkolu i praktycznie niczego się nie nauczyła – mówi pani Karolina, mama siedmioletniej Andżeliki. – Myślałam już nawet, że córka ma problemy z nauką języków.
Jednak kiedy Andżelika poszła do szkoły okazało się, że z jej umiejętnościami lingwistycznymi wszystko jest w porządku. – Wystarczyły dwa tygodnie, by córka w końcu zaczęła przynosić do domu pierwsze obce słówka. Jednak w prywatnej podstawówce, do której teraz chodzi, lekcje angielskiego są codziennie i to z podziałem na grupy – mówi pani Karolina.
Dlaczego nauka w przedszkolu nie zawsze przynosi spodziewane efekty?
- To problem większości publicznych przedszkoli. Rodzice płacą za lekcje i łudzą się, że dziecko czegoś się nauczy. Tymczasem jakość nauczania języków w tych przedszkolach zwykle nie jest nadzorowana. Uczą osoby, które nie zawsze mają dobre przygotowanie pedagogiczne, bądź językowe; powierzane jest to najczęściej firmie zewnętrznej, a dyrektor nie hospituje takich lekcji - zaznacza dr Joanna Rokita-Jaśkow z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. - Prowadząc badania w małopolskich przedszkolach spotykałam się z opinią dyrektorów, którzy mówili: „to nie mój problem”. Gdyby nie wymagania rodziców, wielu z nich najchętniej w ogóle nie wprowadzałoby u siebie nauki angielskiego.
- W przedszkolach publicznych – dodaje krakowska badaczka – ta nauka często traktowana jest po macoszemu. Rodzice narzekają, że zamiast angielskiego dzieci mają kurs rysowania, bo nauczyciel, który ma w grupie 20 osób, nie jest w stanie tego ogarnąć. Nieco lepiej jest w przedszkolach prywatnych, bo tam dyrektor zwykle sam zatrudnia nauczyciela i hospituje jego zajęcia.
Zdaniem doktor Rokity-Jaśkow wprowadzenie języka angielskiego do podstawy programowej nauczania przedszkolnego to bardzo dobry pomysł: – Jest szansa, że wówczas te lekcje zostaną objęte nadzorem pedagogicznym i być może więcej uwagi zacznie się przywiązywać do kształcenia nauczycieli wychowania przedszkolnego, tak by dodatkowo znali oni język obcy.
Takie działania byłyby też spójne z unijnymi rekomendacjami, które zakładają, że nauczanie języka obcego powinno być prowadzone od trzeciego roku życia. Niektóre kraje, na przykład Hiszpania, już wprowadziły u siebie takie rozwiązania.
- W dzisiejszych czasach opanowanie jednego języka obcego, to za mało – podkreśla dr Rokita-Jaśkow. - Dlatego im wcześniej rozpocznie się taką naukę, tym lepiej, bo dziecko ma szansę nauczyć się więcej języków w przyszłości. Jeśli chcemy, żeby nasze dzieci bez kompleksów funkcjonowały we współczesnym świecie, to warto inwestować w naukę języków od najmłodszych lat.
- Nie przesadzałabym jednak z bardzo wczesnym startem – dodaje dr Joanna Rokita-Jaśkow. – Z moich badań wynika, że dwu-, trzyletnie dzieci co prawda są w stanie nauczyć się pojedynczych słów czy zwrotów, ale błędne jest przekonanie, że rozpoczynanie nauki w tak wczesnym wieku pozwoli im szybciej opanować język. Dzieci starsze uczą się znacznie szybciej od maluchów, gdyż mają lepszą pamięć, lepiej rozwiniętą zdolność logicznego myślenia i większą świadomość językową. Czwarty rok życia, to bardzo dobry moment na rozpoczęcie nauki, ale absolutnie nie można powiedzieć, że jeśli ktoś nie zaczął w tym wieku, to mając 10 lat nie jest w stanie tego nadrobić.
Niezależnie od tego ile lat ma uczeń, w nauce języka obcego najważniejsze są: intensywność (nie wystarczy chodzić na angielski dwa razy w tygodniu. Chcąc w miarę dobrze opanować język potrzeba minimum czterech lekcji tygodniowo); systematyczność; nauka w małych grupach oraz częste powtórki (rodzic powinien zadbać o to, by dziecko powtarzało w domu, to czego nauczyło się na zajęciach, pomocne w utrwalaniu materiału mogą być obcojęzyczne filmy, książeczki, a nawet internet i gry komputerowe)
Agnieszka Karska