Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nie można zamykać szkół z powodu choroby wirusowej [ROZMOWA]

20.08.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Nie można zamykać szkół z powodu choroby wirusowej [ROZMOWA]
Ogólnopolski Strajk Dzieci do szkół, czyli facebookowa grupa zrzeszająca głównie rodziców, w sobotę o godzinie 15. organizuje protest pod gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie. Protestujący będą domagać się, by dzieci na stałe wróciły do szkół i aby zniesiono wszystkie obostrzenia wprowadzone do placówek oświatowych w związku z epidemią koronawirusa. 


Rozmowa z Adamem Mazurkiem, pedagogiem, byłym nauczycielem i liderem Ogólnopolskiego Strajku Dzieci do szkół!


Anna Kolet-Iciek: Po co wychodzić na ulicę skoro rząd zapowiedział, że dzieci od września wracają do nauczania stacjonarnego?

Adam Mazurek: Mamy mnóstwo uzasadnionych obaw, że powrót dzieci do szkół potrwa raptem kilka tygodni, a wraz z drugą falą koronawirusa dyrektorzy szkół będą podejmować decyzje o przechodzeniu na naukę zdalną. Boimy się też, że za chwilę usłyszymy, że szkoły tak naprawdę nie są gotowe na przyjęcie uczniów i dzieci pozostaną w domach. Zgodnie z wytycznymi wystarczającym powodem do zamknięcia całej szkoły będzie już jeden wykryty przypadek zachorowania na Covid-19.

Pana zdaniem to nie jest wystarczający powód, by zamknąć szkołę? Ile osób miałoby zachorować, żeby dyrektor mógł podjąć taką decyzję?

Nie można zamykać szkoły z powodu choroby wirusowej, która pojawiła się wśród uczniów czy nauczycieli. Tak jak nie zamykamy szkół, kiedy mamy do czynienia z grypą. To nie są powody do tego, żeby zabierać dzieciom normalną edukację. Koronawirus nie jest aż tak groźny. Liczba zachorowań i zgonów jest stosunkowo niska, a dzieci praktycznie w ogóle nie dotyka.

Jednak te dzieci mają rodziców i dziadków, którzy mogą ciężko przechodzić zakażenie. Trzeba też pamiętać o nauczycielach, zwłaszcza tych starszych lub cierpiących na jakieś choroby przewlekłe.

Moja mama jest nauczycielką, ma 64 lata i nadal pracuje w szkole. Nie boi się zachorowania i jest za powrotem do normalnej nauki, zwłaszcza, że nie radziła sobie zbyt dobrze z nauczaniem online, bo nikt jej do tego nie przygotował. Jeśli jednak ktoś ma obawy zawsze może przejść na emeryturę, iść na zwolnienie lekarskie, urlop dla poratowania zdrowia lub poprosić o możliwość pracy zdalnej.

Może gdyby na uczniów i nauczycieli nałożono obowiązek noszenia maseczek ochronnych byłoby w szkołach bezpieczniej?

Jako rodzice nie zgadzamy się na maseczki, przyłbice i inne absurdalne obostrzenia wprowadzone do szkół. Obowiązek zachowania dystansu, brak możliwości uprawiania sportów zespołowych, wyłączenie części boksów w szatniach, konieczność trzymania książek bibliotecznych na kwarantannie, dzielenie dzieci na grupy podczas posiłków, czy przerw to wszystko są absurdalne zalecenia niemożliwe do zrealizowania na terenie większości polskich szkół, dlatego w ogóle nie powinno ich być. Nie zgadzamy się też na dwie formy alternatywnego nauczania (edukacja hybrydowa i edukacja na odległość) na wypadek tzw. sytuacji wyjątkowych, a także przeniesienie odpowiedzialności za zamknięcie szkół na dyrektorów szkół, inspektorów sanitarnych i organy prowadzące. Jesteśmy zdeterminowani, aby na wypadek ponownego wprowadzenia e-nauczania, rozpocząć akcję protestacyjną w wielu polskich szkołach. Płacimy niemałe podatki i psim obowiązkiem państwa jest zorganizować naszym dzieciom nauczania stacjonarnego w zdroworozsądkowym reżimie sanitarnym.

Jednak obawy ma również wielu rodziców. Niektórzy nie chcą posyłać dzieci do szkoły, ale rząd nie dał im praktycznie żadnego wyboru. Może rząd powinien dać rodzicom prawo decydowania, czy ich dziecko wróci na lekcje, czy będzie uczyło się zdalnie?

Ministerstwo Edukacji Narodowej w swoich wytycznych sanitarnych dało rodzicom furtkę do tego, aby dzieci nie chodziły do szkoły. Wystarczy, że uczeń ze względu na stan zdrowia otrzyma opinię lekarską zwalniającą z zajęć stacjonarnych. Dla takich dzieci dyrektor szkoły będzie miał obowiązek zorganizowania zdalnego nauczania. To nie jest dobre rozwiązanie. Jeśli w klasie uczy się 30 uczniów i 15 rodziców dostarczy takie zaświadczenia połowa dzieci będzie uczyła się w szkole, druga część - online. Kompletna dezorganizacja życia zespołu, rozwoju, integracji uczniów. Szybko zaczną się kłótnie, podziały, pretensje. Oczywiście jest to ogromny problem także dla nauczycieli, gdyż ten sam materiał będą musieli przekazać podwójnie – w szkole i online.

Ilu osób spodziewa się pan na sobotnim proteście?

Tysiąca, może nawet dwóch tysięcy. Swój udział zapowiedział m.in. Ivan Komarenko, który na tle naszego protestu będzie nagrywał teledysk do swojej najnowszej piosenki. Strajkujący przejdą ulicami al. Szucha-Pl.Unii Lubelskiej-Klonowa-Belwederska. Zakończenie odbędzie się pod pomnikiem Piłsudskiego przy ul. Belwederskiej 54. W pierwszej części planowane są przemówienia gości, w drugiej marsz. W trakcie będą zbierane podpisy pod petycją do szefa MEN z naszymi postulatami, która zostanie przekazana Dariuszowi Piontkowskiemu w poniedziałek.

Więcej na temat postulatów i Ogólnopolskiego Strajku Dzieci do szkół 


Dodaj komentarz

made in osostudio