Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nie będzie zamykania szkół na łapu capu

26.01.2015

Nie będzie zamykania szkół na łapu capu
Dyrektorzy szkół i nauczyciele mogą odetchnąć z ulgą. W tym roku w Krakowie nie zostanie zamknięta ani jedna szkoła. Taką deklarację złożył w rozmowie z nami wiceprezydent Tadeusz Matusz.

Chcąc zlikwidować szkołę, trzeba do końca lutego danego roku podjąć w tej sprawie uchwałę intencyjną. Już wiadomo, że w tym roku miasto nie przygotuje ani jednej takiej uchwały. – Likwidacji nie będzie, bo jest zbyt mało czasu na rzetelne przygotowanie do tego radnych i wszystkich zainteresowanych – mówi Tadeusz Matusz, wiceprezydent miasta ds. edukacji. – Również Prezydent Majchrowski podzielił moją opinię, że należy wstrzymać się na razie z podejmowaniem tak istotnych decyzji.

Niespełna trzy lata temu miasto przekonywało, że jeśli brać pod uwagę tylko względy ekonomiczne powinno się zamknąć w Krakowie ok. 30 placówek. Wówczas Anna Okońska-Walkowicz, piastująca urząd wiceprezydenta rozpoczęła proces zamykania szkół. W ciągu dwóch lat udało jej się zlikwidować lub rozpocząć wygaszanie zaledwie 5 z nich. W 2013 roku planowano zamknąć kilkanaście szkół, zamknięto dwie. Miasto samo wycofało się wtedy z zamiaru likwidacji 8 szkół.
Urzędnikom zarzucono pośpiech i brak rzetelności w przygotowaniu procesu restrukturyzacji. Niedługo potem Anna Okońska-Walkowicz została odwołana ze stanowiska, a jej miejsce, w sierpniu 2013 roku, zajął Tadeusz Matusz. Od tego czasu nie zlikwidowano ani jednej szkoły.

- Nie chodzi jednak o to, że ja się boję podejmowania niepopularnych decyzji – zapewnia w rozmowie z nami wiceprezydent Matusz. – Po prostu uważam, że trzeba to dobrze przygotować, przedyskutować, wysłuchać racji wszystkich stron i dopiero wówczas rekomendować radnym, tak by byli przekonani, że nie jest to robione na łapu capu.

Tadeusz Matusz zaznacza, że ewentualne wnioski o likwidację szkół, które chciałby w przyszłości przedstawić radnym będą dotyczyły zaledwie kilku placówek. Wiceprezydent nie chce jednak na razie zdradzać, których szkół miałoby to dotyczyć. – Na pewno szkoły podstawowe mogą być spokojne, dzięki sześciolatkom z pewnością nie opustoszeją przez kilka najbliższych lat. Największy problem, jeśli chodzi o liczbę uczniów, jest w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych – tłumaczy Matusz.

Powody do niepokoju mogą mieć szkoły, które mają kiepskie wyniki na egzaminach zewnętrznych i te, do których zgłasza się bardzo mało uczniów. – One powinny myśleć z troską o swojej przyszłości – zaznacza wiceprezydent.

Kilka miesięcy temu, przed wyborami samorządowymi prezydent Jacek Majchrowski w wywiadzie dla MIASTA pociech przekonywał, że likwidacja szkoły wcale nie musi oznaczać, że zniknie ona z mapy miasta. -Zmienia się tylko jej organ prowadzący, a ona w nowej formule doskonale funkcjonuje w środowisku. Wystarczy podać przykłady szkół prowadzonych przez zgromadzenia zakonne czy fundacje – zaznaczał Jacek Majchrowski.

Tak stało się np. z Gimnazjum nr 31 przy ul. Spółdzielców, które miasto zlikwidowało w 2012 roku, bo nie było do niego zbyt wielu chętnych. Zostało ono następnie przejęte przez Zakon Jezuitów. Dziś jest jedną z najbardziej obleganych szkół w mieście.

Deklaracja wiceprezydenta Matusza, złożona w rozmowie z nami, ucieszyła niektórych radnych.

- Nie znam w Krakowie ani jednej szkoły, w której dzieje się tak źle, by musiała zostać zlikwidowana – mówi Barbara Nowak z PiS, przewodnicząca komisji edukacji. – Wręcz przeciwnie – dodaje radna. – Uważam, że w mieście powinny powstawać nowe szkoły, zwłaszcza zawodowe, bo teraz absolwenci gimnazjum nie mają zbyt wielkiego wyboru i chcąc nie chcąc idą do liceów ogólnokształcących.

Grzegorz Stawowy z PO przekonuje z kolei, że szkoły powinny być raczej przenoszone niż likwidowane. – Są dzielnice, takie jak Bronowice, Ruczaj, czy Kliny, które cały czas się rozbudowują, a które są prawdziwymi pustyniami edukacyjnymi, a są takie, jak chociażby Nowa Huta, Kurdwanów i Podgórze, w których nie ma aż tak dużego zapotrzebowania na placówki oświatowe. W Krakowie powinno się rozpocząć dyskusję na temat przenoszenia szkół, tak by nauczyciele nie musieli tracić pracy.

W Krakowie działają obecnie 483 samorządowe placówki oświatowe. Ich utrzymanie co roku pochłania 1 miliard 250 mln złotych, czyli niemal jedną trzecią całego budżetu miasta.

Anna Kolet-Iciek

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

RANKINGI szkół

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022

RANKINGI szkół

Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022

Ukraińscy uczniowie w Polsce

Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio