Badacze z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadzili nowatorskie badania dotyczące kosztów reprodukcji, czyli skutków, jakie w organizmie kobiety powoduje posiadanie licznego potomstwa. W ciągu 5 lat objęto nimi 559 kobiet, w wieku od 45 do 92 lat. Niektóre z nich miały aż trzynaścioro dzieci. Wszystkie są mieszkankami okolic Limanowej. O efektach naukowych dociekań informuje dzisiejszy “Dziennik Polski”.
Naukowcy pytali panie o ich subiektywną ocenę stanu zdrowia w ciągu minionych 12 miesięcy. Jak tłumaczy w “DP” dr Andrzej Galbarczyk, adiunkt w Zakładzie Zdrowia i Środowiska IZP CM UJ jest to bardzo prosty wskaźnik, relatywnie trafnie opisujący ogólny stan zdrowia osób badanych.
- Przykładowo kobieta, która ma cukrzycę, astmę i nie ma lewej nerki, a jest dobrze prowadzona przez lekarzy, może się lepiej czuć niż osoba, której z medycznego punktu widzenia nic nie dolega – zauważa dr Andrzej Galbarczyk.
Jednocześnie naukowiec przypomina, że już wcześniej udowodniono, iż zła samoocena stanu zdrowia wiąże się z większym ryzykiem zgonu.
Jednocześnie naukowiec przypomina, że już wcześniej udowodniono, iż zła samoocena stanu zdrowia wiąże się z większym ryzykiem zgonu.
Wyniki badań przeprowadzonych przez specjalistów z UJ pokazują, że liczba urodzonych synów ma wpływ na samoocenę stanu zdrowia starszych kobiet. Co ciekawe, nie chodzi tu o liczbę urodzonych dzieci w ogóle, ale kluczowa jest właśnie męska płeć potomka. – Każdy urodzony chłopiec zwiększał o 11 proc. szansę, że kobiety gorzej oceniają swój stan zdrowia. A to potwierdza hipotezę, że urodzenie wielu synów może szkodzić zdrowiu matek – mówi w “DP” dr Galbarczyk.
Jego zdaniem może to być spowodowane tym, że urodzenie chłopca jest dla matki większym obciążeniem energetycznym. Później jej organizm musi też wyprodukować bardziej kaloryczne mleko niż w przypadku córki. Posiadanie syna jest również większym obciążeniem dla układu immunologicznego. Dlatego kobiety, które mają ich wielu narażone są bardziej także na procesy immunostarzenia, czyli występowania przewlekłego, niewielkiego stanu zapalnego, który może prowadzić do zwiększonego ryzyka występowania wielu chorób, m.in. nowotworów.
Do tego dochodzi fakt, że chłopcy są zwykle trudniejsi w wychowaniu, a gdy dorosną – co także potwierdzają naukowe badania – mniej niż córki wspierają matki. To również odbija się na ich zdrowiu.
Naukowcy przypuszczają także, że nie bez wpływu na starsze kobiety są przyprowadzane przez synów do domu... synowe, które często wchodzą w konflikt z matką męża.
Do tego dochodzi fakt, że chłopcy są zwykle trudniejsi w wychowaniu, a gdy dorosną – co także potwierdzają naukowe badania – mniej niż córki wspierają matki. To również odbija się na ich zdrowiu.
Naukowcy przypuszczają także, że nie bez wpływu na starsze kobiety są przyprowadzane przez synów do domu... synowe, które często wchodzą w konflikt z matką męża.
Naukowcy z UJ zauważają, że kobiety, które urodziły dużą liczbę synów, powinny być objęte szczególną troską systemu opieki medycznej. Chcieliby również, by dzieci, a zwłaszcza synowie wiedzieli, ile kosztowało matkę ich urodzenie i wychowanie.
(ANKO)
źródło: Dziennik Polski
Fot. pixabay.co
(ANKO)
źródło: Dziennik Polski
Fot. pixabay.co