Ponad połowa krakowskich gimnazjów ma ujemna edukacyjną wartość dodaną. Ten sam problem dotyczy większości krakowskich liceów.
Tadeusz Matusz, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za edukację właśnie rozpoczyna drugą turę spotkań z dyrektorami najsłabszych szkół w mieście. Po pierwszej turze, która miała miejsce pod koniec ubiegłego roku, wiele szkół napisało programy naprawcze. Obiecały, że będą lepiej rozpoznawać słabe i mocne strony swoich uczniów oraz pracować w zespołach przedmiotowych nad doskonaleniem nauczycielskiego warsztatu.
Zdaniem wiceprezydenta Matusza to za mało, zwłaszcza, że proponowane rozwiązania szkoły mogły wprowadzić u siebie już dawno, by nie dopuścić do obniżenia swoich wyników. Dlatego teraz postanowił uderzyć najsłabszych po kieszeni.
Tadeusz Matusz, wiceprezydent miasta odpowiedzialny za edukację właśnie rozpoczyna drugą turę spotkań z dyrektorami najsłabszych szkół w mieście. Po pierwszej turze, która miała miejsce pod koniec ubiegłego roku, wiele szkół napisało programy naprawcze. Obiecały, że będą lepiej rozpoznawać słabe i mocne strony swoich uczniów oraz pracować w zespołach przedmiotowych nad doskonaleniem nauczycielskiego warsztatu.
Zdaniem wiceprezydenta Matusza to za mało, zwłaszcza, że proponowane rozwiązania szkoły mogły wprowadzić u siebie już dawno, by nie dopuścić do obniżenia swoich wyników. Dlatego teraz postanowił uderzyć najsłabszych po kieszeni.
Od kwietnia tego roku najgorsze szkoły dostaną mniej pieniędzy na dodatki motywacyjne dla swoich nauczycieli.
Do tej pory wszystkie placówki w mieście, niezależnie od tego, jakie wyniki osiągali ich uczniowie, otrzymywały na dodatki motywacyjne identyczną pulę pieniędzy. Mogły na to przeznaczyć 6 proc. planowanych wydatków na wynagrodzenia zasadnicze. Zdaniem wiceprezydenta Matusza taki podział środków jest krzywdzący dla szkół, które robią więcej i dzięki temu mają lepsze wyniki. – Dlatego od kwietnia tego roku zmienią się zasady przyznawania tych dodatków – zapowiada Tadeusz Matusz.
Jako matematyk stworzył on dość skomplikowany system wyliczeń, na podstawie którego mają być przyznawane pieniądze. Podstawą będzie wskaźnik EWD. Mówiąc w skrócie szkoły z ujemnym wskaźnikiem EWD zamiast dotychczasowych 6 proc. puli na wynagrodzenia dostaną 4 proc. Te najlepsze mogą liczyć na zwiększenie puli do 6,5, a nawet 7,5 proc. Oznacza to, że w słabych szkołach dodatki motywacyjne dla poszczególnych nauczycieli mogą zmniejszyć się o kilkadziesiąt złotych, a w tych lepszych zwiększyć o taką kwotę. Dodatkowo w technikach wysokość dodatków motywacyjnych będzie też uzależniona od wskaźnika zdawalności egzaminu zawodowego. Szczegółowe wyliczenia tutaj.
Dodatki motywacyjne w takiej samej wysokości jak dotychczas dostaną nauczyciele ze szkół podstawowych, dla których nie liczy się EWD.
Tadeusz Matusz zapowiada jednak, że jego kolejnym krokiem będzie zróżnicowanie dodatków motywacyjnych również w tych szkołach. – Właśnie pracuję nad sposobem ich liczenia – mówi Tadeusz Matusz.
(AK)
fot. Natalia Włodarczyk
(AK)
fot. Natalia Włodarczyk