Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nauczanie zdalne w czerwonych strefach? Studenci na lekcjach zamiast nauczycieli?

09.10.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Nauczanie zdalne w czerwonych strefach? Studenci na lekcjach zamiast nauczycieli?
Jutro premier Mateusz Morawiecki ma przedstawić rządowe ustalenia dotyczące dalszego funkcjonowania szkół. Środowisko oświatowe ma własne propozycje, wśród nich znalazł się między innymi pomysł zamknięcia szkół znajdujących się w czerwonych strefach i zmniejszenie liczebności klas.

- Na dzień dzisiejszy mechanizm wdrożony w sierpniu sprawdza się nieźle, ale pandemia rzeczywiście się rozszerza, dlatego być może te zasady trzeba będzie zaostrzyć - tak Mateusz Morawiecki zapowiedział wczoraj zmiany jakie rząd chce wprowadzić w funkcjonowaniu szkół w dobie pandemii.

Szef rządu podkreśla, że obecnie 98 proc. działa “w miarę normalnie”, ale widać sporą absencję uczniów. - To oznacza, że być może trzeba będzie znowu dokonać pewnego ograniczenia, ale o tym zakomunikujemy w stosownym czasie - zapowiedział premier.

Szczegóły mamy poznać jutro.

Tymczasem na oficjalnym profilu ministerstwa edukacji ukazała się grafika wraz z komunikatem, w którym czytamy, że "szkoły i placówki oświatowe nie są głównym źródłem zarażenia koronawirusem - stanowią jedynie ok. 2 proc. wszystkich zakażeń".



MEN informuje też, że obecnie ponad 98 proc. placówek oświatowych pracuje w trybie stacjonarnym; 674 prowadzą naukę w trybie mieszanym, a 147 jest zamkniętych i nauka odbywa się całkowicie zdalnie. Te dane mogą być jednak niepełne, bo bywa, że dyrektor szkoły, w której pojawił się wirus nie mogąc dodzwonić się do sanepidu w celu uzyskania zgody na nauczanie zdalne sam podejmuje decyzję o zamknięciu placówki wprowadzając tzw. dni dyrektorskie z przysługującej mu puli.
 
MEN zdementowało też krążącą w sieci informację jakoby rząd podjął decyzję, że od 20 października wszystkie szkoły mają zostać zamknięte.



Sprawdziliśmy, jakie są oczekiwania nauczycieli i dyrektorów szkół jeśli chodzi o dalsze funkcjonowanie placówek. 

Związek Nauczycielstwa Polskiego zaapelował do rządu, by w szkołach znajdujących się w czerwonych strefach automatycznie przechodzono na nauczanie zdalne. Związkowcy chcą również wprowadzenia zapisu uprawniającego dyrektora szkoły do podjęcia decyzji o nauczaniu hybrydowym, bez konieczności uzyskania pozytywnej opinii sanepidu.

Domagają się także:

  • zwiększenie nakładów finansowych na oświatę ze względu na rosnące koszty utrzymania szkół w okresie pandemii
  • doposażenie szkół w środki czystości i dezynfekcji
  • wyposażenie pracowników w sprzęt ochrony osobistej (maseczki z filtrem, przyłbice, przesłony z pleksi w miejscu pracy pracowników powyżej 60 r.ż. czy z problemami zdrowotnymi),
  • przeprowadzanie badań przesiewowych nauczycieli i pracowników
  • dostępność do bezpłatnych testów dla pracowników oświaty
  • bezpłatne szczepienia na grypę dla pracowników oświaty
  • zmniejszenie liczebności klas.

Z apelem do rządu o wprowadzenie pilnych zmian w celu zapewnienia bezpiecznego pobytu dzieci w szkołach zwrócili się również dyrektorzy, nauczyciele i działacze oświatowi zrzeszeni w liczącym ponad 6,5 tys. członków Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Kadry Kierowniczej Oświaty (OSKKO).

- Z niepokojem obserwujemy brak inicjatywy państwa, sprawiający, że ponad 4,5 miliona polskich dzieci stało się uczestnikami ryzykownego eksperymentu – nieprzemyślanego, źle zaplanowanego powrotu uczniów do szkół we wrześniu br., w czasie epidemii COVID-19, co zmierza do jesiennego kryzysu edukacji, odebrania uczniom szansy na w miarę normalną edukację do końca bieżącego roku - napisali dyrektorzy w swoim stanowisku zarzucając rządzącym liczne zaniedbania.

Przedstawiciele OSKKO przygotowali również własne propozycje dotyczące dalszego funkcjonowania szkół. Chcą m.in. by o edukacji zdalnej lub hybrydowej mógł decydować dyrektor bez pytania sanepidu o zgodę. Podobnie jak ZNP, dyrektorzy chcą podziału klas na mniejsze grupy. Zauważają, że w szkołach z dnia na dzień ubywa nauczycieli, którzy są chorzy bądź objęci kwarantanną, w związku z tym proponują, by do pomocy w opiece i kształceniu byli kierowani studenci kierunków pedagogicznych. - Powołanie nauczycielskie zaczyna się już na studiach i pora to udowodnić - argumentują.

Przedstawiciele OSKKO domagają się również zmiany “nierealistycznych podstaw programowych”; pilnego wyposażenia szkół w sprzęt do transmisji lekcji; wyasygnowania środków na zatrudnienie nauczycieli do zastępstw za nieobecnych kolegów; a także zapewnienia wsparcia psychologicznego i społecznego dla uczniów.

Komentarze

Anna
13.10.2020 11:54
Oczywiście w strefie czerwonej szkoły powinny przechodzić natychmiast na zdalne nauczanie po decyzji prezydenta miasta.Nie rozumiem również braku możliwości ograniczenia liczebności uczniów w klasach po skonsultowaniu przez dyrektora szkoły opcji nauki w domu przez uczniów którzy mają zapewnioną opiekę w domu w postaci babci czy jednego z rodziców.To świetne rozwiązanie również dla dzieci starszych klas.Odrobina chęci i można zorganizować w ten sposób pozostałą część roku szkolnego.Większość nauczycieli i dzieci choruje aktualnie więc może pora odciążyć personel medyczny który powinien zbierać siły na leczenie również innych chorób

Dodaj komentarz

made in osostudio