Tak przynajmniej wynika z zapowiedzi niektórych polityków PiS. Co prawda na razie nie są one spójne i jasne, ale jedno jest pewne: PiS od lat głosi konieczność likwidacji gimnazjów i powrotu do starego systemu edukacji z 8-letnią szkołą podstawową i 4-letnim liceum.
Jak PiS chce się zabrać za reformę? Dzieci, które dziś są w szóstej klasie mają dokończyć swoją edukację na starych zasadach. Zmiany w pierwszej kolejności miałyby objąć ten rocznik, który dziś uczy się w piątej klasie. To ci uczniowie, zgodnie z zapowiedziami polityków, zostaną w podstawówce o dwa lata dłużej, a potem pójdą do 4-letniego liceum lub 5-letniego technikum.
- W całej tej reformie, tak naprawdę najważniejszy jest powrót do czteroletniego liceum, bo obecne trzyletnie szkoły z roku na rok wypuszczają coraz gorszych absolwentów. Na studia przychodzą osoby bez znajomości podstawowych tekstów kultury czy terminów literackich – przekonuje dr Andrzej Waśko, wykładowca UJ, który w poprzednim rządzie Jarosława Kaczyńskiego pełnił funkcję wiceministra edukacji, a dziś jest członkiem powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę Narodowej Rady Rozwoju.
W podobnym duchu wypowiada się prof. Ryszard Terlecki, poseł PiS z Krakowa. – My proponujemy model 4+4+4. Podstawówka byłaby podzielona na dwa czteroletnie etapy, a czwarta klasa, powiązana z klasami I-III, stanowiłaby wstęp do kolejnego etapu edukacji – tłumaczy prof. Terlecki.
W środowisku oświatowym trudno jest jednak znaleźć zwolenników takiej reformy. Nauczycielskie związki zawodowe ostrzegają, że likwidacja gimnazjów będzie się wiązała z ogromnymi kosztami, również społecznymi, bo doprowadzi do zwolnienia kilkunastu tysięcy nauczycieli. – Już teraz nauczyciele ze szkół podstawowych i gimnazjów tracą pracę z uwagi na niż demograficzny, będzie jeszcze gorzej kiedy to kształcenie zostanie skrócone z 9 do 8 lat – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Pomysł nie podoba się również rodzicom. – Moja córka jest właśnie w piątej klasie i bardzo ciężko pracuje przygotowując się do konkursów, które mogą zapewnić jej wstęp do dobrego gimnazjum. Za kilka miesięcy może się okazać, że robiła to niepotrzebnie, bo do żadnego gimnazjum nie pójdzie – denerwuje się pani Wanda, mama Łucji.
Gimnazja powstały 16 lat temu. Pierwszym rocznikiem, który tam trafił, był rocznik 1986. W gimnazjach uczą się dzieci od 13 do 16 roku. Twórcą tych szkół jest prof. Mirosław Handke, były rektor krakowskiej AGH i minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka. - Jestem zwolennikiem PiS i głosowałem na tę partię, dlatego tym bardziej martwią mnie te przymiarki – mówi w rozmowie z nami prof. Handke.
Były minister edukacji, jak sam mówi, jest przekonany, że PiS ostatecznie nie zdecyduje się na przeprowadzenie tak drastycznej zmiany.
– Nie ma żadnych powodów żeby to robić, a partii mogłoby to jedynie zaszkodzić. Podejrzewam, że teraz w PiS trwają gorączkowe dyskusje na temat tego, jak wybrnąć z tego tematu rzuconego zbyt pochopnie przez niektórych polityków – dodaje prof. Handke.
Gimnazjów broni również obecna minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska. - Pomysł likwidacji tych szkół jest tak absurdalny, że ja na pewno jestem gotowa zginąć, żeby ich bronić - podkreśliła szefowa resortu edukacji na antenie RMF FM.
(AK)
(AK)