Liczący ponad 100 stron raport został przygotowany na podstawie skarg, jakie wpłynęły do stowarzyszenia w związku z obniżeniem wieku szkolnego do sześciu lat. Autorzy raportu o nazwie „Szkolna rzeczywistość” przytoczyli w nim relacje niezadowolonych rodziców. W sumie dostało się 178 szkołom w całej Polsce, z czego 16 to małopolskie podstawówki.
Na co konkretnie poskarżyli się małopolscy rodzice? Oto przykłady:
SP nr 9 w Olkuszu. Budynek (…) w środku nie jest wyremontowany. W salach głównie stare, wysłużone meble. Łazienki w fatalnym stanie. Brak papieru, mydła, ręczników. Brak stołówki. Udogodnień dla maluchów nie zauważyłam prócz niewielkiego dywanika. Łazienki w fatalnym stanie. Brak papieru, mydła, ręczników
SP nr 95, Kraków. Co roku kupujemy do szkoły różne rzeczy, parę lat temu zaczynaliśmy nawet od tablicy i mebli do klasy, malowania klas itd. W tej chwili kupiliśmy żaluzje, bo szkoły na to nie stać. Generalnie większość wyposażenia jest z ubiegłych lat. Składamy się na ksero i środki czystości. Niestety, „kącik” do zabawy dla dzieci młodszych to fikcja (mimo starań wychowawców), ponieważ ławki ustawione są prawie równo z biurkiem nauczyciela.
SP nr 2 w Skawinie. Stołówka mała – dzieci są poganiane, żeby szybciej jadły, bo trzeba zwolnić stolik np. dla nauczycieli.
SP nr 53, Kraków. Szkoła bez stołówki, zapewniany catering marnej jakości. W całej szkole liczącej 600 uczniów jest jedna (!!!) świetlica. Rodzice są do niej zniechęcani, mówi się, że jest to ,,ostateczna ostateczność”. Starszym dzieciom w ogóle nie wolno przychodzić na świetlicę! Świetlica o powierzchni około 50 m², w której w szczycie przebywa nawet 80–90 i więcej dzieci. W tych warunkach nie ma mowy o jakimkolwiek odrabianiu lekcji, zabawie, zajęciach, po prostu jakiejkolwiek uporządkowanej działalności, panie muszą ograniczyć się w zasadzie do powstrzymywania chaosu, pouczeniach, prośbach o ciszę itd. Prawo do wstępu na świetlicę mają dzieci wyłącznie z klas 1–3, pozostałe muszą radzić sobie same… Dopiero po godzinie 14, kiedy część dzieci rozchodzi się do domów, świetlica może jako tako funkcjonować. Świetlica zupełnie bez pomysłu – jeden wielki jazgot i hałas, dzieci starsze zwalczają młodsze, krzyk, popychanie, brak jakiejkolwiek organizacji czasu, brak miejsca do odrabiania lekcji, brak zaangażowania nauczycieli w indywidualne podejście do dzieci. Świetlica zamknięta przed rodzicami (nie można wejść, zobaczyć, ocenić), dzieci „wołane” są do rodziców przez megafon! (z uwagi na panujący hałas). W szkole uczy się dzieci na trzy zmiany - start zajęć godz. 8, 11, 13. Podczas przerw nauczyciele pełniący dyżury nie są w stanie wyłapać sytuacji groźnych i niebezpiecznych dla dzieci. Zgłoszono do Dyrekcji już kilka pobić uczniów (w tym również i mojego Syna, który bezskutecznie wołał o pomoc w czasie, kiedy był bity po twarzy pięściami), do których doszło na głównym korytarzu podczas przerwy! Przemoc starszych uczniów wobec młodszych jest na porządku dziennym!
SP nr 17 w Tarnowie. W toalecie brak ciepłej wody, brak mydła oraz brak papieru toaletowego. Tak jest zawsze. Nauczyciele mają swój papier, który przynoszą i zabierają ze sobą. W szkole są trzy szkoły tzn. podstawówka, gimnazjum oraz liceum. Nie ma oddzielnych wejść, nie ma oddzielnych szatni (dla poszczególnych szkół). Dzwonek jest o tej samej godzinie. Te małe 6-latki spotykają sie w szatni na przewie z młodzieżą 18–19-letniej z liceum. W tym momencie moja córka jest w drugiej klasie i musi się strasznie dużo uczyć. Ma bardzo dużo zadań domowych raz w tygodniu mają do nauczenia się wiersz lub piosenkę na pamięć i jeszcze dużo nauki do I Komunii Świętej. Po moich doświadczeniach nigdy w życiu z własnej woli nie puściłabym 6-letniego dziecka do szkoły. Dla mnie jest to nieporozumienie.
SP nr 2, Biecz. Jest jedna ubikacja dla chłopców zarówno 7-latków jak i 15-latków, brak papieru toaletowego jest standardem.
SP nr 97, Kraków. Świetlice są trzy, ale w godzinach szczytu na każdej przebywa po trzy – cztery klasy. Najprostszym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa jest włączenie telewizora. Odbierałam moje dziecko półprzytomne ze zmęczenia.
SP nr 4 w Wieliczce. Dla najmłodszych nie ma świetlicy. Ponieważ szkoła ma problemy z lokalami, dostęp do świetlicy jest jedynie dla starszych dzieci.
SP nr 4, Myślenice. Mamy świetlice – 3m/4m, a w niej 75 uczniów – świetlica działa do 16 godziny. Burmistrz nie wyraził zgody na zwiększenie ilości godzin świetlicowych, więc działa od 11:30. Na taką ilość uczniów jest jedna pani. 12 metrów podzielić przez 75 osób = 0,16 na jedną osobę. Czy to jest świetnie przygotowana szkoła dla uczniów?
SP nr 158 w Krakowie. Placówka ta nie jest pozbawiona mankamentów – myślę tutaj o zatłoczonej, słabo zaopatrzonej w pomoce dydaktyczne świetlicy, gdzie nauczyciel od czasu do czasu używa gwizdka, by uciszyć tłum dzieciaków oczekujących na zajęcia.
SP i Gimnazjum w Raciechowicach. Dzieciaki muszą nosić ze sobą obuwie na zmianę i wszystkie podręczniki przez co tornistry i plecaki są przeciążone (brak szafek, w których mogą zostawić część podręczników oraz brak szatni na pozostawienie obuwia).
SP nr 21, Nowy Sącz. W pierwszych dniach szkoły córka wróciła do domu z podbitym okiem – kopnięta przez niepełnosprawne dziecko (klasa nie jest integracyjna, nauczycielka wyszła do toalety i w tym czasie chłopiec z zespołem Downa zaatakował ją, kiedy układała klocki na dywanie). Dyrektorka wyjaśniła mi, że muszą po jednym dziecku niepełnosprawnym dać do każdego z trzech oddziałów, ponieważ nie dostali zgody na utworzenie klasy integracyjnej. Tak więc nie ma nauczyciela wspomagającego.
SP im. bł. Celiny Borzęckiej w Krakowie. Szkoła mieści się w budynku Gimnazjum nr 27. Wejście do budynku dla SP usytuowane jest na tyłach, jedna z dróg prowadzi po prostu przez boisko. Szatnie są ciasne, boksy małe, kratę ciężko odsunąć nawet osobie dorosłej. Klatka schodowa stroma i wąska. Na piętrze, gdzie uczą się klasy I–III spotykają się małe dzieci z uczniami gimnazjum, dzieje się tak również na klatce schodowej. Stołówka usytuowana jest w piwnicy/niskim przyziemiu. Wokół budynku szkoły jest dużo zieleni, nie ma jednak ani jednej zabawki dla mniejszych dzieci, takich, jakie są przy przedszkolach. Stan boisk mocno przypomina mi ten sprzed prawie 30 lat.
Nie brakuje też relacji rodziców narzekających, że ich sześcioletnie dzieci nie radzą sobie w szkole, że płaczą, są smutne i osowiałe.
Zdaniem Aleksandra Palczewskiego większość tych zarzutów jest „dość kuriozalna”. – Sprawdziliśmy wszystkie doniesienia. Siedem w ogóle się nie potwierdziło, siedem potwierdziło się jedynie częściowa, a tylko dwa okazały się prawdą. Kuratorium wydało w sumie cztery zalecenia – mówi Aleksander Palczewski.
Zdaniem kuratorium prawdziwe okazały się jedynie informacje pochodzące ze szkoły w Nowym Sączu i Raciechowicach. W tym ostatnim przypadku dyrektor dostał zalecenie, by wygospodarować miejsce na szafki, w których dzieci mogłyby zostawiać swoje podręczniki i przybory. Ta szkoła, zdaniem kuratora, ma też ubogą bazę sportową, a zajęcia ruchowe dla młodszych dzieci odbywały się w klasie. To niezgodne z podstawą programową, dlatego w tu również wydano zalecenie poprawy. Z kolei szkoła w Myślenicach dostała zalecenie, by zmniejszyć liczbę dzieci przebywających na świetlicy.
– Większość małopolskich szkół jest bardzo dobrze przygotowanych na przyjęcie sześcioletnich dzieci, a pewne niedociągnięcia wynikają nie z ich winy, ale na przykład z sytuacji lokalowej – uważa Aleksander Palczewski. - Jeżdżę po szkołach i widzę, że edukacja małopolska jest najlepsza w kraju, bo samorządy bardzo się starają i inwestują w szkoły.
Na dzisiejszą konferencję kurator zaprosił też dyrektorów wszystkich skontrolowanych szkół i dał im szansę odpowiedzenia na zarzuty stawiane w raporcie.
– Robilibyśmy dużo więcej gdyby nie konserwator zabytków, który na wiele rzeczy nam nie pozwala – tłumaczył się dyrektor szkoły w Bieczu, której w raporcie zarzucono zbyt mało toalet i brak papieru toaletowego. – Z tym zarzutem wcześniej się nie spotkałem – przyznaje dyrektor. – Teraz codziennie sprawdzam czy w toaletach jest papier.
Dyrektor SP nr 97 przyprowadził na spotkanie przedstawicielkę rady rodziców, która oświadczyła, że opinie zawarte w raporcie są krzywdzące. Z kolei dyrektor SP nr 17 w Tarnowie oświadczył, że w jego szkole są trzy wejścia, a nie jedno wspólne dla wszystkich uczniów.
Ewa Wodnicka, dyrektorka SP nr 53, której w raporcie poświęcono wyjątkowo dużo miejsca zwróciła z kolei uwagę, że nie jest winą szkoły, że jest położona na młodym i stale rozrastającym się osiedlu.
Konferencja odbyła się w Szkole Podstawowej nr 95 w Krakowie, której w raporcie zarzucono m.in., że brakuje jej kącików do zabaw. Dyrektorka podstawówki oprowadziła uczestników spotkania po swojej szkole, by na własne oczy przekonali się, że to nie prawda.
Dyrektorzy skrytykowanych w raporcie szkół mają żal do rodziców, że ci wcześniej nie zgłosili im tych problemów, a także do autorów raportu: - Jak można stworzyć taki poważny raport i dać go posłom, nie sprawdzając wcześniej tych doniesień – zastanawia się Elżbieta Poradowska, dyrektorka SP nr 95.
Takich oburzonych szkół jest znacznie więcej. Ich odpowiedzi na raport można przeczytać na stronie ratujmaluchy.pl. Z danych Ministerstwa Edukacji wynika, że na 169 skontrolowanych szkół, wydano zalecenia poprawy w 41 przypadkach.
Dzisiaj podobne konferencje, będące odpowiedzią na raport „Ratuj Maluchy”, odbyły się w całym kraju. W piątek Sejm ma głosować nad wnioskiem o referendum w sprawie sześciolatków.