Załóżmy taki scenariusz. Do przedszkola startuje mieszkająca w Krakowie trzyletnia Ola i jej rówieśnik Jaś, również mieszkaniec miasta. Ola ma oboje pracujących rodziców, którzy na dodatek deklarują, że płacą podatki w Krakowie i że będą posyłać córkę do przedszkola położonego najbliżej miejsca zamieszkania na więcej niż 5 godzin dziennie. Udaje im się uzbierać aż 95 punktów.
Mama Jasia nie pracuje, bo opiekuje się synkiem, tata pracuje i mieszka w innym mieście i tam – zgodnie z prawem - odprowadza podatki. Rodzice Jasia ratują się więc punktami za dłuższy pobyt dziecka w przedszkolu i za przedszkole najbliższe miejsca zamieszkania. To daje im w sumie 6 punktów. Nie mają więc najmniejszych szans dogonić rodziny Oli w walce o miejsce w placówce. Jaś odpada. Problem w tym, że Ola dostała się do przedszkola, bo rodzice skorzystali z kryteriów, które prawnicy wojewody uznali właśnie za „budzące wątpliwości co do zgodności z prawem”.
– Nie mam pewności czy kryteria te są niezgodne z prawem, uważam jednak, że mają wady, które powinny zostać usunięte przez Radę Miasta. Nie chcemy jednak unieważniać tej uchwały, by nie opóźniać rekrutacji do przedszkoli – zaznacza Mirosław Chrapusta, dyrektor Wydziału Prawnego i Nadzoru w Urzędzie Wojewódzkim.
Prawnicy zakwestionowali trzy z sześciu kryteriów wymyślonych przez prezydenta po konsultacjach z rodzicami i zaakceptowanych przez Radę Miasta w styczniu tego roku.
Kontrowersyjne punkty za podatki
Najwięcej wątpliwości wzbudziło kryterium: „oboje rodzice odprowadzają podatki w Krakowie”, za które Rada Miasta postanowiła przyznać aż 51 punktów (prezydent proponował 3). Zdaniem Mirosława Chrapusty może to stać w sprzeczności z ustawą oświatową, która mówi, że „gminne kryteria naboru do przedszkoli mają uwzględniać zapewnienie jak najpełniejszej realizacji potrzeb dziecka i jego rodziny oraz lokalne potrzeby społeczne”. - Pytanie, jakie potrzeby rodziny spełnia kryterium podatkowe? Tymczasem może one zadecydować o przyjęciu dziecka do przedszkola, bo przysługuje za nie aż 51 punktów, podczas gdy za wszystkie pozostałe można dostać łącznie 48 punktów – mówi Mirosław Chrapusta.
- To kryterium jest wadliwe jeszcze z jednego powodu - słyszymy od prawnika, - a mianowicie mówi ono, że punkty przysługują „rodzicom odprowadzającym podatki w Gminie Kraków”.
Zgodnie z przepisami podatkowymi podatek „odprowadzany” jest natomiast przede wszystkim przez osoby prowadzące działalność gospodarczą, a w przypadku większości osób podatki odprowadza zakład pracy, w którym są zatrudnieni. Czy to oznacza, że nie dostaną oni punktów podczas rekrutacji?
- Biorąc pod uwagę ten właśnie zapis można by unieważnić uchwałę, nie zrobiłem tego jednak, bo intencja jest jasna, chodzi o wszystkich podatników, a nie tylko tych, którzy sami odprowadzają podatki. Sformułowanie jest jednak błędne – mówi dyrektor Chrapusta.
Wojewoda zwrócił się do Rady Miasta, by rozważyła zmianę lub przynajmniej doprecyzowanie zapisów uchwały. Jednak radni nie mają sobie w tej kwestii nic do zarzucenia. – Takie kryterium ustalił prezydent, my zgłaszając poprawkę, zmieniliśmy jedynie punktację – mówi Jakub Kosek, radny PO, który jest autorem tego pomysłu.
- Będę go bronił, bo w ten sposób doceniamy osoby, które płacąc podatki w mieście i przyczyniają się do powstawania nowych miejsc w przedszkolach – dodaje Kosek.
Podobnie argumentuje Bogusław Kośmider, przewodniczący Rady Miasta. – Moim zdaniem preferencje dla płacących podatki powinny być jeszcze większe, bo wśród mieszkańców narasta przekonanie płacę-wymagam, a z drugiej strony nie płacisz, więc nie wymagaj. Pod tym względem nie jesteśmy wyjątkiem. Dodatkowe punkty za podatki przyznaje Warszawa, Poznań, czy Gdańsk – mówi przewodniczący RM.
Nie tylko podatki budzą wątpliwości
Są jeszcze dwa kryteria, które kwestionuje wojewoda. Pierwsze przyznaje 38 punktów dziecku, którego „oboje rodzice pracują lub studiują dziennie”. – To ogranicza możliwość dostania się do przedszkola rodzinom, w których tylko jeden rodzic pracuje, a drugi nie może podjąć pracy, bo opiekuje się dzieckiem. Zamiast więc umożliwić takim rodzinom korzystanie z przedszkola i, jak zakłada ustawa oświatowa, godzenie obowiązków zawodowych z rodzinnymi stawia się ich w gorszej sytuacji – zaznacza Mirosław Chrapusta.
Kolejne wątpliwe kryterium przyznaje 2 punkty rodzicowi, który zadeklaruje, że jego dziecko będzie przebywać w przedszkolu powyżej 5 bezpłatnych godzin dziennie. – To kryterium w momencie naboru jest nieweryfikowalne i może prowadzić do nadużyć celem uzyskania dodatkowych punktów – zwraca uwagę Mirosław Chrapusta.
Rada Miasta nie zamierza jednak zmieniać teraz uchwały, bo to spowodowałoby duży bałagan i problemy z przeprowadzeniem rekrutacji, która na dobre rusza już w poniedziałek. Podobne zapewnienia słyszymy z ust Katarzyny Cięciak, wiceprezydent miasta. – Przeanalizujemy argumenty wojewody i weźmiemy je pod uwagę przy tworzeniu projektu uchwały rekrutacyjnej na następny rok – zapowiada Katarzyna Cięciak.
Czy rekrutację trzeba będzie powtórzyć?
Wróćmy jednak do rodziny Jasia. Rodzice chłopca nie widząc swojego nazwiska na liście przyjętych mają prawo czuć się pokrzywdzeni i występują do sądu o unieważnienie uchwały pełnej wątpliwych kryteriów. Każdego roku do krakowskich przedszkoli nie dostaje się ok. 2 tys. dzieci. Czy to oznacza, że możemy spodziewać się lawiny takich wniosków?
- Nie wiem, jak zareagują rodzice, ale mają oni prawo zaskarżyć taką uchwałę do sądu, dowodząc, że narusza ona ich interes prawny – zaznacza Mirosław Chrapusta.
Co się stanie, gdy sąd podzieli ich argumentację? Czy rekrutację trzeba będzie powtórzyć? – To nam raczej nie grozi, ale można wyobrazić sobie taką sytuację, że rodzic, którego dziecko nie dostało się do przedszkola, posyła je do placówki prywatnej, a mając orzeczenie sądu administracyjnego o nieważności uchwały rekrutacyjnej, na drodze sądowej domaga się od gminy pokrycia różnicy kosztów – mówi Mirosław Chrapusta.
- Rodzic może też zaskarżyć do sądu administracyjnego nie tylko uchwałę, ale również decyzję o nieprzyjęciu dziecka do przedszkola – dodaje prawnik.
Anna kolet-iciek