Od ponad pół roku Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa odpowiedzialny za edukację, szuka sposobu na to, by krakowskie szkoły podniosły swój poziom. Okazuje się bowiem, że z roku na rok obniżają one swoje loty.
Jeszcze do niedawna krakowskie ogólniaki, były uważane za jedne z najlepszych w kraju. Dziś to już nieaktualne. W pierwszej setce tegorocznego ogólnopolskiego rankingu szkół ponadgimnazjalnych opublikowanego przez miesięcznik „Perspektywy” znalazły się tylko dwa z nich – V LO, które jest na miejscu czwartym i I LO, które uplasowało się na pozycji 36.
W zestawieniu dominują szkoły warszawskie. W pierwszej "50" jest ich aż 17. Wrocław ma ich 5, a Łódź – 3.
Naszych szkół (zarówno gimnazjów, jak i liceów) nie ma również wśród placówek z najwyższą EWD. Kiedy niedawno jedna z gazet opublikowała listę czterdziestu polskich szkół z najwyższą edukacyjną wartością dodaną nie znalazła się tam ani jedna krakowska placówka. Ustąpiły miejsca nie tylko szkołom z Warszawy, Wrocławia czy Poznania, ale też z mniejszych miejscowości, jak np. mazowiecki Sierpc.
Tadeusz Matusz mocno przejął się wynikami podległych mu szkół. Już dwukrotnie spotykał się z dyrektorami najsłabszych placówek w mieście i nakazał im opracowanie programów naprawczych; od kwietnia te szkoły, które gorzej uczą dostały też mniej pieniędzy na wypłatę dodatków motywacyjnych dla nauczycieli, a te, które mają najlepsze wyniki otrzymały większe fundusze.
W szkołach zawrzało: – Pracujemy z naprawdę trudną młodzieżą, mamy dzieci z placówki opiekuńczo-wychowawczej, z rodzin dysfunkcyjnych i dla nas sukcesem jest jeśli w ogóle kończą one szkołę. Dostajemy po głowie za to, że przyjmujemy słabych i niezainteresowanych nauką uczniów, którzy przecież i tak muszą skończyć gimnazjum – tłumaczyła w rozmowie z nami pod koniec marca Małgorzata Kozak-Zasadni, dyrektor Gimnazjum nr 45 w Krakowie.
Wiceprezydent Matusz chce jednak udowodnić, że każdego stać na więcej. Stąd pomysł na zorganizowanie korepetycji dla nauczycieli z tego, jak motywować do pracy "niezainteresowanych nauką uczniów".
- Nie chcemy przekazywać nauczycielom wiedzy z przedmiotów, których uczą, bo tę najczęściej mają dużą - mówi Tadeusz Matusz. - Chodzi o to, że nie zawsze wiedzą oni jak dotrzeć do ucznia i motywować go do nauki i właśnie tego chcemy ich nauczyć podczas tych szkoleń.
- Kursy będą miały charakter bardzo indywidualny, często nawet jeden na jeden, jak podczas korepetycji – zapowiada w rozmowie z MIASTEM pociech Tadeusz Matusz.
Szkolenia poprowadzą metodycy związani z Małopolskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Uniwersytetem Pedagogicznym, zapłaci gmina z funduszy, które co roku muszą być przeznaczane na doskonalenie nauczycieli.
Wytypowaniem nauczycieli mających wziąć udział w szkoleniach zajmą się dyrektorzy szkół.
(AK)