Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Jest bardzo prawdopodobne, że matura nie odbędzie się w maju. Chyba że po trupach 

23.03.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Jest bardzo prawdopodobne, że matura nie odbędzie się w maju. Chyba że po trupach 

Fot. pixabay.com

Ministerstwo edukacji upiera się, że tegoroczne egzaminy odbędą się zgodnie z planem w majowym terminie. Zdaniem nauczyciela Dariusza Chętkowskiego, jest bardzo prawdopodobne, że matura nie odbędzie się w maju, bo będzie to niemożliwe z powodu pandemii. “Ja nie chcę, aby egzaminy odbyły się po moim trupie. Dlatego zakładam, że w maju, podobnie jak rok temu, egzaminów może nie być albo też czeka nas jeszcze inna niespodzianka - napisał Chętkowski w tygodniku “Polityka”.

- Nie widzimy przesłanek, by zmieniać terminy majowych egzaminów i ich zasady. Jesteśmy gotowi, by przeprowadzić je w sposób bezpieczny - to odpowiedź, jaką otrzymaliśmy z ministerstwa edukacji na pytanie, czy resort przygotował plan B na wypadek, gdyby majowe egzaminy z powodu pandemii nie mogły zostać przeprowadzone. Pytaliśmy również o to, czy w związku z przedłużającą się nauką zdalną, MEiN bierze pod uwagę rezygnację z przeprowadzania tegorocznego egzaminu ósmoklasisty. Taki postulat zgłasza m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego. W ankiecie zamieszczonej na naszym portalu zapytaliśmy o to samo czytelników. 63 proc. z nich odpowiedziało, że egzamin powinien zostać odwołany, 37 proc. jest na nie.

Minister jest gotowy do egzaminów

Jak się jednak okazuje, dla ministra edukacji, fakt, że od ponad roku dzieci uczą się zdalnie, a trzecia fala pandemii nabiera rozpędu to żaden problem, on sam jest do egzaminów gotowy.

Inaczej widzi to łódzki nauczyciel Dariusz Chętkowski, autor BelferBloga. W swoim ostatnim felietonie zamieszczonym na portalu polityka.pl pisze: “Przemysław Czarnek zachowuje się, jakby miał bezpośredni telefon do Pana Boga. Zadzwonił i dowiedział się, że w maju epidemia osłabnie i będzie można bez przeszkód zorganizować maturę oraz egzamin ósmoklasisty”.

Nauczyciel zarzuca ministrowi, że nie przygotował żadnego planu awaryjnego na wypadek, gdyby egzaminów nie dało się przeprowadzić w tradycyjnym stylu. "Nikt nie zadaje sobie pytania, co zaoferujemy młodzieży, gdy przeprowadzenie matury w maju będzie niemożliwe. Czy powiemy, że Czarnek dzwoni do Pana Boga i prosi o cud?" - kpi nauczyciel.

Nie chcę, aby egzaminy odbyły się po moim trupie

“A jest bardzo prawdopodobne – twierdzi Chętkowski – że matura nie odbędzie się w maju, bo będzie to niemożliwe z powodu pandemii. No chyba że według zasady „po trupach do celu”. Nie wiem jak Ty, drogi Czytelniku, droga Czytelniczko, ale ja nie chcę, aby egzaminy odbyły się po moim trupie. Dlatego zakładam, że w maju, podobnie jak rok temu, egzaminów może nie być albo też czeka nas jeszcze inna niespodzianka. I co wtedy zrobimy?”

Chętkowski przypomina sytuację z ubiegłego roku, kiedy niemal w ostatniej chwili zdecydowano o przesunięciu matury i egzaminu ósmoklasisty na czerwiec. Wówczas ministrem edukacji był Dariusz Piontkowski, który jak ironizuje Chętkowski “nie miał telefonu do Pana Boga, więc był kompletnie zdezorientowany, nie wiedział, co robić. Nikt rok temu nie mógł wiedzieć, jak groźna w skutkach okaże się pandemia - zauważa Chętkowski. - Nikt też nie mógł w marcu poprzedniego roku przewidzieć, że nie da się zorganizować matury w tradycyjnym terminie. Dlatego dyrekcja nie ma pretensji do poprzedniego ministra. Natomiast do obecnego będzie miała wielkie pretensje, gdy każe jej napracować się na próżno. Przecież każdy widzi, że majowa matura stoi pod wielkim znakiem zapytania”.

Zdaniem nauczyciela, “MEiN nie robi nic ponad rozsyłanie zapewnień, że egzaminy w maju się odbędą i już. Czy się odbędą i jakie będą tego skutki, wie tylko Bóg. No i pewnie ci wszyscy, którzy mają do Pana Boga telefon. Oby nie okazało się, że Stwórca z nich zadrwił. Nie zdziwiłbym się wcale. Przecież organizacja egzaminów to nie jest sprawa Pana Boga, lecz ludzi, ludzi ministra i jego samego. Nie zawracajcie więc głowy Niebu, tylko weźcie się do roboty i przygotujcie dobre plany na wypadek każdej ewentualności. Czasu zostało niewiele" - apeluje łódzki nauczyciel.

Tak złych wyników nie pamiętam

Tegoroczna matura ma się rozpocząć już 4 maja. W tym roku, podobnie jak w ubiegłym, nie będzie obowiązkowego egzaminu ustnego z języka polskiego i języka obcego (maturzysta będzie mógł jednak przystąpić do tych egzaminów, jeśli wynik będzie mu potrzebny w rekrutacji na zagraniczne uczelnie). Zrezygnowano również z egzaminu pisemnego z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym, aby zaliczyć maturę wystarczy zdać jedynie egzamin z języka polskiego, matematyki i języka obcego. Oczywiście chętni będą mogli pisać maturę z przedmiotów dodatkowych (maksymalnie mogą ich wybrać sześć).

Z kolei na 25, 26 i 27 maja zaplanowano egzamin ósmoklasisty. Tu również uczniowie przystąpią do testu z języka polskiego, matematyki i języka angielskiego.

Oba egzaminy - maturalny i ósmoklasisty - ma zostać przeprowadzony na podstawie nowych wymagań egzaminacyjnych, które zawierają okrojoną podstawę programowej. Mimo, że materiału jest mniej o ok. 20 proc. to i tak uczniowie nie do końca poradzili sobie z jego opanowaniem. Tak przynajmniej twierdzą nauczyciele, którzy sprawdzili już próbne testy. - Tak prostej matury i tak złych wyników nie pamiętam - skomentowała polonistka z warszawskiego liceum.

Weź udział w sondzie!

Czy w tym roku egzamin ósmoklasisty powinien zostać odwołany?

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio