Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Jeśli nauczyciele nie zostaną zaszczepieni, to może być problem z ich powrotem do pracy [ROZMOWA]

10.02.2021

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Jeśli nauczyciele nie zostaną zaszczepieni, to może być problem z ich powrotem do pracy [ROZMOWA]
"Paniczny strach przed zachorowaniem też jest powodem uzyskania zwolnienia lekarskiego. Jeżeli ktoś ma 60 lat, cukrzycę i inne choroby przewlekłe, a do tego jest otyły, to wcale się dziwię, że będzie robił wszystko, żeby nie wrócić do stacjonarnego nauczania w szkole, w której uczy się 1000 uczniów, klasy liczą po ponad 30 osób, a o zachowaniu reżimu sanitarnego można jedynie pomarzyć" - mówi w rozmowie z nami Dariusz Martynowicz, nauczyciel języka polskiego w Małopolskiej Szkole Gościnności w Myślenicach, członek grupy SUPERBELFRZY RP, edukator, trener.

Napisał Pan do naszej redakcji, że jest poruszony wywiadem, jakiego udzielił nam Marcin Korczyc z Fundacji Ja, nauczyciel. Co konkretnie pana poruszyło?

To, że osoba, która jest publicznie znana i jest autorytetem dla części nauczycieli, posługuje się porażającą niezręcznością językową, nazywając szczepionkę AstraZeneci produktem szczepionkopodobnym. W trudnej sytuacji, w jakiej jesteśmy, potrzebna jest wielka odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada. A jeśli już się je wypowiada, powinny być one zgodne z rzeczywistością.

Każdy ma prawo do własnej oceny.

Uważam, że jako nauczyciele powinniśmy się zajmować edukacją i uczeniem, a nie wchodzeniem w rolę wirusologów, czy specjalistów od biotechnologii, którymi nie jesteśmy. Jeśli ktoś ma wątpliwości, powinien skontaktować się ze swoim lekarzem prowadzącym. Ja na pewno nie będę nikogo przekonywał do szczepień, ani ich odradzał, bo nie mam takich kompetencji.

Pan się zaszczepi?

W tej sprawie konsultowałem się z lekarzami.

I co panu poradzili?

Żeby się szczepić. I tak też zrobię, zgłosiłem się już z tym do dyrektora szkoły.

Pan jest młody i zdrowy, więc tych obaw jest pewnie mniej. Próbuję jednak zrozumieć nauczyciela, który ma 58-59 lat i słyszy, że szczepionka nie jest przeznaczona dla osób po 60 roku życia, a do tego jest mniej skuteczna niż inne preparaty. Co ma zrobić taka osoba? Zgłosić się na szczepienie, czy czekać na lepszy preparat? Nie da się ukryć, że wielu nauczycieli ma wątpliwości.

Faktycznie krążą różne informacje dotyczące skuteczności tej szczepionki, jeśli chodzi o złapanie koronawirusa. Mówi się, że może to być na poziomie od 62 do 82 proc. po drugiej dawce. To wcale nie jest mało. Kluczowe jest jednak to, że ta szczepionka chroni całkowicie przed powikłaniami, ciężkim przebiegiem choroby i zgonem i wszyscy potwierdzają, że jest bezpieczna. Przechodziłem COVID w październiku i nie było to łatwe doświadczenie. Ścięło mnie z nóg na dwa tygodnie, na szczęście nie wylądowałem w szpitalu, ale powikłania utrzymywały się bardzo długo.

Jakie?

Miałem problemy z oddychaniem, wydolnością, ciężko było mi wyjść pod jakąś większą górę, pojawiały się problemy ze snem, których wcześniej nie miałem.

A jak się Pan poczuł, kiedy usłyszał z ust ministra Michała Dworczyka: “mamy szczepionkę, której nie możemy podać starszym i chorym, więc damy ją nauczycielom”?

Zgadzam się, że forma komunikacji związana ze szczepieniem nauczycieli była delikatnie mówiąc niefortunna i mogła wywołać niepokój. Można było zrobić to lepiej, inaczej przekazać tę informację do opinii publicznej.

Efekt tej komunikacji jest taki, że w sondzie zamieszczonej na naszym portalu na pytanie “czy zaszczepisz się preparatem AstraZeneca” 770 osób, czyli 57 proc. odpowiedziało, że “nie”; 441 (33 proc.), że “tak”, a 144 przyznało, że w ogóle się nie zaszczepi. Podobną ankietę zamieścił “Głos Nauczycielski”, tam 628 osób, czyli 49 proc. odpowiedziało, że się zaszczepi, a 41 proc., że nie ma takiego zamiaru.

Myślę, że te dane są efektem kilku czynników, po pierwsze komunikatów płynących ze strony rządzących dotyczących szczepień oraz show medialnego, które rozgrywa się na naszych oczach. Nie powinniśmy się wzajemnie nakręcać, bo nic to nie da.

Nauczyciele nie mają własnego rozumu? Nie potrafią ocenić, co jest dla nich dobre?

Nauczyciele nie powinni mieć własnego rozumu w tej sytuacji, tylko powinni zdać się na rozum tych, którzy się na tym znają, czyli lekarzy. Nawiasem mówiąc, Brytyjczycy szczepią się Astrazenecą, nie ma u nich takiej paniki, jak u nas, a liczba zgonów spadła tam już o jedną czwartą. Rozumiem wątpliwości i niepokój, ale może je rozwiać tylko lekarz, a nie nauczyciel.

Dziś jest ostatni dzień rejestrowania osób chętnych na szczepienia. Ministerstwo edukacji podaje, że do tej pory zgłosiło się 265 tys. nauczycieli, czyli ok. 60 proc. uprawnionych. To Pana zdaniem dużo?

Dużo. Myślę, że wiele osób jeszcze się zastanawia i też się zgłosi. Mają jeszcze trochę czasu. Zakładam, że będzie można się też dopisać później. Pełne dane będą znane pewnie dopiero pod koniec tygodnia.

Resort edukacji zaznacza, że powrót uczniów do nauczania stacjonarnego nie będzie uzależniony od liczby zaszczepionych nauczycieli. Może się więc okazać, że otwarcie szkół nastąpi szybciej niż podanie szczepionki wszystkim chętnym nauczycielom.

Jeśli do czasu ponownego otwarcia szkół nauczyciele nie zostaną zaszczepieni, to może być problem z ich powrotem do pracy. Wielu z obawy o swoje zdrowie podejmie pewnie decyzję o pozostaniu w domu. I trudno się temu dziwić.

Wezmą zwolnienie lekarskie, czy wbrew decyzji rządu będą nadal uczyć zdalnie?

Paniczny strach przed zachorowaniem też jest powodem uzyskania zwolnienia lekarskiego. Jeżeli ktoś ma 60 lat, cukrzycę i inne choroby przewlekłe, a do tego jest otyły, to wcale się dziwię, że będzie robił wszystko, żeby nie wrócić do stacjonarnego nauczania w szkole, w której uczy się 1000 uczniów, klasy liczą po ponad 30 osób, a o zachowaniu reżimu sanitarnego można jedynie pomarzyć. Prosiłbym o zrozumienie dla takich osób.

Z badań wynika, że w nauczaniu zdalnym uczniowie nie przyswajają odpowiedniej ilości wiedzy.

Ja tego nie potwierdzam. Jest różnie. Oczywiście nic nie zastąpi nauczania twarzą w twarz, ale wszystko zależy od organizacji zdalnego nauczania. Chociażby dziś prowadziłem lekcję, którą uczniowie byli zachwyceni i myślę, że wiele z niej wyciągnęli.

Dlaczego im się podobało?

Bo nie był to kolejny nudny wykład. Lekcja zbudowana była w programie Nearpod, który pozwala na przygotowanie interaktywnej prezentacji, w którą można wpleść zadania dla uczniów np. quiz, pytania otwarte, rysowanie. Mówiliśmy o jaskini platońskiej i uczniom bardzo się spodobało, że mogli na swoich ekranach narysować taką jaskinię, była tam też przestrzeń na ich dociekania filozoficzne, mogli na tablicy do współpracy umieścić przykład pytania filozoficznego. Mimo wyłączonych kamerek, wiedziałem, że są bardzo zaangażowani w lekcję.

Nie we wszystkich szkołach tak to wygląda.

Teraz jest znacznie lepiej niż jeszcze w kwietniu czy maju. W pierwszej fazie pandemii zdalne nauczanie rzeczywiście nie wyglądało dobrze w wielu szkołach. Wszyscy zostaliśmy zaskoczeni tą sytuacją, musieliśmy się odnaleźć w nowej rzeczywistości, a nie dostaliśmy żadnego wsparcia z ministerstwa. Nauczyciele robili co mogli, dokształcali się na własną rękę, odwiedzali fora internetowe, dołączali do grup nauczycielskich, w których wymieniali się swoimi doświadczeniami, przygotowanymi przez siebie materiałami, czy kartami pracy. Na FB powstało takie “podziemie nauczycielskie”, gdzie do dziś ludzie sobie wzajemnie pomagają i wspierają się. Sam założyłem jedną z takich grup o nazwie PROGRESOWNIA.

Nauczyciele otrzymali w końcu wsparcie ze strony rządu?

Ja nie dostałem zaproszenia na żadne szkolenie, które pomogłoby mi w zdalnej pracy. W październiku, kiedy ponownie zaczynaliśmy nauczanie zdalne, nie pojawiły się nawet żadne kompetentne poradniki metodyczne dla nauczycieli poszczególnych przedmiotów. Pomoce metodyczne, które są dostępne na stronie ministerstwa, zawierają często naiwne i trywialne treści, choć na stronie e-podręczniki nie jest tak źle. Nie wspomnę już o infolinii technicznej dla nauczycieli, która została uruchomiona, kiedy właściwie nie jest już nam potrzebna.

Pana dzieci tęsknią już za normalną szkołą?

Młodszy syn, który jest w piątej klasie, bardzo tęskni. Ale starszy - siódmoklasista - dobrze czuje się w zdalnej szkole, mówi, że dla niego to spora oszczędność czasu, że może sobie sam organizować naukę - tęskni tylko za przyjaciółmi. Podobnie jest z uczniami w mojej szkole, tęsknią za kontaktami z rówieśnikami, ale z tęsknotą za szkołą bywa różnie. Oszczędzają czas i pieniądze na dojazdach na lekcje, mogą nieco dłużej pospać, co jest bardzo ważne dla młodego człowieka. Moim zdaniem, zdalne nauczanie obok wad, ma też sporo zalet. Dlatego mam nadzieję, że kiedy już wrócimy do normalności, jakiś element tego nauczania online zostanie z nami. Mnie osobiście marzy się taka szkoła, w której od poniedziałku do środy są klasyczne lekcje, czwartek jest dniem projektów, które uczniowie realizują pod opieką nauczyciela-mentora, a piątek jest dniem zdalnej edukacji.

Za chwilę uczniowie będą musieli przystąpić do egzaminów. Martwi się Pan o tegoroczne wyniki?

Nie. Moim zdaniem nauczyciele są w stanie przygotować uczniów do egzaminów nawet podczas zdalnego nauczania, zwłaszcza, że nauka do matury to nie kwestia jednego roku, ale kilku lat. Teraz w przygotowaniach pomagają nowoczesne technologie, nauka jest efektywna, skuteczna i fajna. No i są rzeczy ważniejsze niż egzaminy - relacje i samo doświadczenie uczenia się.

Minister edukacji twierdzi, że ratunkiem dla uczniów są konsultacje stacjonarne w szkołach. Jak to wygląda u Pana w szkole?

Konsultacje odbywają się w kilkuosobowych grupach, nauczyciele są w gotowości, ale uczniowie uczestniczą w nich sporadycznie.


Dariusz Martynowicz - nauczyciel języka polskiego, członek grupy SUPERBELFRZY RP, edukator, trener. Twórca grupy na Facebooku dla nauczycieli PROGRESOWNIA. Wpisany na prestiżową listę 100 Szerokiego Porozumienia na Rzecz Umiejętności Cyfrowych za szczególny wkład w podnoszenie kompetencji cyfrowych nauczycieli. Wyróżniony w konkursie im. I. Sendlerowej "Za naprawianie świata".

Weź udział w sondzie!

Czy zaszczepisz się preparatem AstraZeneca?

Komentarze (10)

Iv
15.02.2021 22:56
Najbardziej tylko szkoda ósmoklasistów i maturzystów. Powinni zrobić konkurs świadectw jako kryterium przyjęcia do szkoły średniej a matura hmmm to już nie wiem.
Iv
15.02.2021 22:53
Ale kto tu mówi o powrocie do szkoły, przecież nikt nie chce wracać ani nauczyciele ani uczniowie. Na zdalnym nauczaniu i jednym i drugim jest tak dobrze.
Emilia
15.02.2021 15:41
Panie polonisto,ile pan żeś dostał za gadanie tych pierdół!! Przecież lekarze w większości się sami nie szczepią, trzymają z dala swoje rodziny od tych cudownych wynalazków,a pan tu pindoli, że oni są wyrocznią wszechwiedząca, przecież to, że dyplomu ktoś nie ma na ścianie nie wyklucza poszerzania wiedzy, podziwiam pana pewność co do bezpieczeństwa szczepionek, skoro sam producent takiej odpowiedzialności nie bierze!!! A pan pier....., że wszyscy twierdzą, że bezpieczne!!! Daj pan spokój i wstydu oszczędź!
Joanna
14.02.2021 10:37
Trochę smutne jest to, co przeczytałam. Sama jestem nauczycielką i mamą trójki dzieci. Syn w siódmej klasie- nie radzi sobie ze zdalną edukacją. Dzieci koleżanek podobnie- wokół siebie mam przykłady depresji, anoreksji, zachowań autoagresywnych. Spadek motywacji do nauki w tej formie to już plaga. Większość nauczycieli nie potrafi pracować w sposób ciekawy i angażujący dzieci (zarówno stacjonarnie jak i zdalnie). Ciężko nawet opisać to, co dzieje się w większości szkół. Cudownie, że gdzieś tam są nauczyciele z pasją którzy świetnie radzą sobie z edukacją w formie zdalnej. Niestety, szara rzeczywistość wygląda zdecydowanie inaczej. A, moja koleżanka ma dziecko w 8 klasie. Wszyscy rodzice proszą o konsultacje, których nikomu nie chce się organizować i które mają miejsce w formie szczątkowej. Strach o tegoroczne egzaminy jest ogromny.
Joanna
14.02.2021 10:37
Trochę smutne jest to, co przeczytałam. Sama jestem nauczycielką i mamą trójki dzieci. Syn w siódmej klasie- nie radzi sobie ze zdalną edukacją. Dzieci koleżanek podobnie- wokół siebie mam przykłady depresji, anoreksji, zachowań autoagresywnych. Spadek motywacji do nauki w tej formie to już plaga. Większość nauczycieli nie potrafi pracować w sposób ciekawy i angażujący dzieci (zarówno stacjonarnie jak i zdalnie). Ciężko nawet opisać to, co dzieje się w większości szkół. Cudownie, że gdzieś tam są nauczyciele z pasją którzy świetnie radzą sobie z edukacją w formie zdalnej. Niestety, szara rzeczywistość wygląda zdecydowanie inaczej. A, moja koleżanka ma dziecko w 8 klasie. Wszyscy rodzice proszą o konsultacje, których nikomu nie chce się organizować i które mają miejsce w formie szczątkowej. Strach o tegoroczne egzaminy jest ogromny.
Joanna
14.02.2021 10:37
Trochę smutne jest to, co przeczytałam. Sama jestem nauczycielką i mamą trójki dzieci. Syn w siódmej klasie- nie radzi sobie ze zdalną edukacją. Dzieci koleżanek podobnie- wokół siebie mam przykłady depresji, anoreksji, zachowań autoagresywnych. Spadek motywacji do nauki w tej formie to już plaga. Większość nauczycieli nie potrafi pracować w sposób ciekawy i angażujący dzieci (zarówno stacjonarnie jak i zdalnie). Ciężko nawet opisać to, co dzieje się w większości szkół. Cudownie, że gdzieś tam są nauczyciele z pasją którzy świetnie radzą sobie z edukacją w formie zdalnej. Niestety, szara rzeczywistość wygląda zdecydowanie inaczej. A, moja koleżanka ma dziecko w 8 klasie. Wszyscy rodzice proszą o konsultacje, których nikomu nie chce się organizować i które mają miejsce w formie szczątkowej. Strach o tegoroczne egzaminy jest ogromny.
Joanna
14.02.2021 10:37
Trochę smutne jest to, co przeczytałam. Sama jestem nauczycielką i mamą trójki dzieci. Syn w siódmej klasie- nie radzi sobie ze zdalną edukacją. Dzieci koleżanek podobnie- wokół siebie mam przykłady depresji, anoreksji, zachowań autoagresywnych. Spadek motywacji do nauki w tej formie to już plaga. Większość nauczycieli nie potrafi pracować w sposób ciekawy i angażujący dzieci (zarówno stacjonarnie jak i zdalnie). Ciężko nawet opisać to, co dzieje się w większości szkół. Cudownie, że gdzieś tam są nauczyciele z pasją którzy świetnie radzą sobie z edukacją w formie zdalnej. Niestety, szara rzeczywistość wygląda zdecydowanie inaczej. A, moja koleżanka ma dziecko w 8 klasie. Wszyscy rodzice proszą o konsultacje, których nikomu nie chce się organizować i które mają miejsce w formie szczątkowej. Strach o tegoroczne egzaminy jest ogromny.
Joanna
14.02.2021 10:37
Trochę smutne jest to, co przeczytałam. Sama jestem nauczycielką i mamą trójki dzieci. Syn w siódmej klasie- nie radzi sobie ze zdalną edukacją. Dzieci koleżanek podobnie- wokół siebie mam przykłady depresji, anoreksji, zachowań autoagresywnych. Spadek motywacji do nauki w tej formie to już plaga. Większość nauczycieli nie potrafi pracować w sposób ciekawy i angażujący dzieci (zarówno stacjonarnie jak i zdalnie). Ciężko nawet opisać to, co dzieje się w większości szkół. Cudownie, że gdzieś tam są nauczyciele z pasją którzy świetnie radzą sobie z edukacją w formie zdalnej. Niestety, szara rzeczywistość wygląda zdecydowanie inaczej. A, moja koleżanka ma dziecko w 8 klasie. Wszyscy rodzice proszą o konsultacje, których nikomu nie chce się organizować i które mają miejsce w formie szczątkowej. Strach o tegoroczne egzaminy jest ogromny.
n-l
12.02.2021 21:05
Ja też chcę skonsultować się z lekarzem, tylko nie w ramach tele porady, a normalnie w przychodni. Na prywatną wizytę mnie nie stać.
Ada
10.02.2021 20:54
https://m.cda.pl/video/654243572?fbclid=IwAR2AMA9OijR3O16uPAE7OmDujz-xHllpiyvHorLMVmu45pDyGV6YUnmMdPY

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

made in osostudio