Aktualności
Jak makaki japońskie padły ofiarą nauczycielskich podwyżek?
26.09.2019
Kraków szuka pieniędzy na wypłatę obiecanych przez rząd podwyżek dla nauczycieli. Radni próbują przekonać prezydenta, by miasto zamiast płacić za to z własnej kieszeni pozwało Skarb Państwa do sądu.
Podczas środowej sesji krakowscy radni dyskutowali nad projektem zmian w tegorocznym budżecie. Takie uchwały trafiają niemal na każdą sesję i zwykle nie budzą większych kontrowersji. Tym razem było jednak inaczej. Projekt ma bowiem związek z podwyżkami dla nauczycieli, które w kwietniu tego roku rząd Prawa i Sprawiedliwości obiecał w porozumieniu zawartym z oświatową “Solidarnością”.
Chodzi o wzrost wynagrodzeń na poziomie 9,6 proc., co dla nauczyciela dyplomowanego oznacza pensję wyższą o ok. 300 zł brutto miesięcznie. Problem w tym, że obiecując podwyżki rząd nie zabezpieczył wystarczających środków na ich wypłatę. Jedynie mniejsze i biedniejsze gminy otrzymają stuprocentowe pokrycie tych wydatków. Większe i bogatsze, takie jak Kraków, będą musiały częściowo z własnych środków pokryć koszty rządowych obietnic.
Jak informuje urząd miasta, w tym roku Kraków potrzebuje 23 mln zł na wypłatę podwyżek, z budżetu centralnego ma otrzymać zaledwie 17 mln. Od kilku tygodni urzędnicy zastanawiali się na czym można zaoszczędzić, by na koniec września nauczyciele otrzymali obiecane pieniądze.
Projekt zmian budżetowych, nad którym wczoraj dyskutowali radni zakłada m.in. cięcia w wysokości 16 mln zł na utrzymaniu torowisk tramwajowych. Ucierpi również schronisko dla zwierząt, które nie otrzyma 626 tys. zł.
500 tys. zł mniej pójdzie na działania zmierzajace do popraw jakości powietrza w tym m.in. edukację w zakresie ochrony powietrza, o taką samą kwotę zostanie uszczuplony budżet na wspieranie działalności kulturalnej i artystycznej. Z kolei krakowskie ZOO nie otrzyma 0,5 mln zł na budowę wybiegu dla makaków japońskich.
- I tak właśnie makaki padły ofiarą polityki tego rządu - ironizuje Andrzej Hawranek, radny Koalicji Obywatelskiej i przewodniczący komisji budżetowej w Radzie Miasta.
Zdaniem radnego, miasto powinno wystąpić do sądu w celu wyegzekwowania od rządu pełnego pokrycia obiecanych nauczycielom podwyżek. - Są miasta w Polsce, takie jak Wrocław czy Zielona Góra, które już to zrobiły. Jeśli prezydent nie zdecyduje się na taki krok z własnej inicjatywy, będziemy jako komisja budżetowa wnioskować o to - zapowiada Andrzej Hawranek.
Jak zaznacza Ewa Całus, dyrektorka Wydziału Edukacji UMK miasto na razie nie rozważa drogi sądowej. - Teraz rozmawiamy tylko o tym, skąd wziąć pieniądze na podwyżki - przyznała Całus podczas wczorajszej sesji.
Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta Jacka Majchrowskiego w rozmowie z nami zaznacza, że choć miasto nie godzi się na to, by zadania zlecone finansować z własnego budżetu, to jednak nie ma planów, by wystąpić w tej sprawie na drogę sądową. Monika Chylaszek przypomina jednocześnie, że Kraków ma już za sobą wygraną przed sądem w podobnej sprawie. W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Krakowie przychylił się do pozwu złożonego przez Kraków przeciwko Skarbowi Państwa. Sprawa dotyczyła nieprzekazania gminie w odpowiedniej wysokości dotacji na zadania zlecone z zakresu administracji rządowej obejmujące: prowadzenie ewidencji ludności i wydawanie dowodów osobistych, orzekanie w sprawach meldunkowych oraz prowadzenie aktów stanu cywilnego. Wówczas sąd orzekł, że Skarb Państwa ma wypłacić miastu 4 mln złotych za zadania wykonane w 2011 roku (tylko tego okresu dotyczył pozew).
Radni zwracają uwagę, że miasto z roku na rok dokłada do zadań oświatowych coraz większe kwoty. W ubiegłym roku Kraków musiał z własnej kieszeni wyłożyć 412 milionów złotych tylko na te zadania, które objęte są subwencją, a więc teoretycznie powinny być finansowane wyłącznie z budżetu centralnego. - Gdyby nie konieczność dopłacania do subwencji, Kraków nie byłby w ogóle zadłużony - mówi Adam Migdał z klubu Przyjazny Kraków.
Radny Józef Jałocha (PiS) przyznał, że jego zdaniem rząd powinien spełnić obietnice i wypłacić nauczycielom podwyżki, ale jednocześnie radni tego ugrupowania starali się dowieść, że problem zbyt małej subwencji nie pojawił się teraz, za rządów Prawa i Sprawiedliwości, ale trwa od wielu lat. - To co robicie to demagogia polityczna, za rządów PO miasto dopłacało równie wysokie kwoty do edukacji - zwrócił się do radnych Koalicji Włodzimierz Pietrus z PiS. - Jest lament i płacz, ale kraj się rozwija i pieniędzy jest coraz więcej do dzielenia - dodał.
Dominik Jaśkowiec z Koalicji Obywatelskiej, przewodniczący RM zaznacza, że choć choroba trwa już bardzo długo, to jednak teraz w wyniku złej reformy edukacji i złych działań rządu jej objawy kliniczne przybrały skalę terminalną. - Kiedyś był to tylko katar, dziś mamy raka, który trawi nasze finanse - mówi Jaśkowiec.
Anna Kolet-Iciek
fot. pixabay.com
Newsletter
Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.
RANKINGI szkół
Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022
RANKINGI szkół
Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022
Szkoły podstawowe
Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022
Szkoły podstawowe
Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022
Ukraińscy uczniowie w Polsce
Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli
Newsletter
Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.
- najczęściej
czytane - najczęściej
komentowane