Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Gra o sześciolatki toczy się nadal

09.03.2015

Gra o sześciolatki toczy się nadal
Kadencje ministrów się zmieniają, a my jesteśmy rodzicami dożywotnio – podkreślają osoby związane z ruchem Ratuj Maluchy, które od kilku lat walczą, by rząd nie obniżał wieku szkolnego. W ubiegłym tygodniu znów ponieśli porażkę.
 
Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy "Rodzice chcą mieć wybór". Tym samym do kosza trafił projekt, pod którym podpisało się blisko 300 tys. obywateli. Zakładał on, że to rodzice mają decydować czy posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat.
Oznacza to, że w wrześniu 2015 roku wszystkie sześciolatki urodzone w 2009 roku pójdą obowiązkowo do pierwszej klasy. Dojdą do nich te siedmiolatki, które urodziły się w drugiej połowie 2008 roku, więc nie musiały iść do szkoły rok temu w wieku sześciu lat oraz te z pierwszej połowy 2008 roku, których rodzice postarali się o odroczenie obowiązku szkolnego.
Już wiadomo, że w szkołach od września będzie ogromny tłok. - W 2013 roku do pierwszych klas szło około 350 tys. siedmiolatków. We wrześniu 2015 roku przewidujemy, że w szkołach pojawi się 650 tys. sześcio i siedmiolatków – mówi Tomasz Elbanowski, który wraz z żoną Karoliną zainicjował ruch Ratuj maluchy i akcję zbierania podpisów.

W samej Małopolsce, według szacunków kuratorium oświaty, do pierwszych klas trafi we wrześniu ponad 49 tys. dzieci, czyli o 3 tys. więcej niż rok wcześniej i aż o 11 tys. więcej niż dwa lata temu.
Dla wielu uczniów będzie to oznaczać naukę w ścisku i na dwie zmiany. Już w tym roku część szkół, zwłaszcza tych w większych miastach, musiało wprowadzić dwuzmianowość. W Krakowie jest tak w co trzeciej podstawówce. To nie jedyny problem. 
 
- Trzeba też pamiętać, że tak liczny rocznik pójdzie następnie do gimnazjum, potem będzie ubiegał się o przyjęcie do szkoły ponadgimnazjalnej, a wreszcie na studia i do pracy – mówi Artur Pasek z małopolskiego kuratorium oświaty.

Elbanowscy nie zamierzają składać broni. Chcą szukać kolejnej drogi prawnej, by zagwarantować rodzicom wybór.  Teraz zachęcają ich do wizyt w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, które mogą wydać dziecku opinię o odroczeniu obowiązku szkolnego. W Krakowie poradnie przeżywają prawdziwe oblężenie. Według szacunków psychologów w tym roku odroczenie może otrzymać nawet 2 tys. dzieci.

- Rodzice dzieci z 2009 roku (…) jeśli będziecie napotykać na problemy z odraczaniem w poradniach piszcie o tym do nas. W naszej fundacji codziennie są dyżury infolinii odraczania- telefoniczne i mailowe – zachęcają Elbanowscy na portalu społecznościowym.

- Nie musimy już zbierać podpisów – dodają - Same się zbiorą już niedługo, 10 maja wybory prezydenckie. Nasz trud dziś pozornie poszedł na marne, ale gra jeszcze się nie skończyła. Kadencje ministrów zmieniają się jak w kalejdoskopie. A my jesteśmy rodzicami dożywotnio- jak królowie.

(AK)

Dodaj komentarz

made in osostudio