Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Dzieci nie chcą jeść obiadów bez cukru i soli

11.09.2015

Dzieci nie chcą jeść obiadów bez cukru i soli
Jak upiec ciasto bez cukru i mąki pszennej? Jak przekonać dzieci do wypicia kwaśnego kompotu i zjedzenia niesłonych ziemniaków? Czy można zaserwować im naleśniki, skoro dzień wcześniej jadły kotleta? I co z uwielbianym przez maluchy budyniem? Takie pytania zadają sobie właśnie pracownicy szkół i przedszkoli, a wszystkiemu winna jest nowa ustawa, która ma pomóc w walce z otyłością wśród najmłodszych. Krakowski Sanepid obiecuje szkolenia, ale dopiero za miesiąc.
 
Nowe przepisy, które weszły w życie 1 września nie tylko wyrzuciły śmieciowe jedzenie ze szkolnych sklepików, ale także wprowadziły sporo zamieszania w szkolnych i przedszkolnych kuchniach. Zgodnie z nowymi zasadami, dzieci nie mogą już jeść białego pieczywa, w tym ciast i drożdżówek, nie można posłodzić im herbaty cukrem, gotując obiad trzeba pamiętać, by nie użyć zbyt wiele soli, a smażone potrawy można podać tylko raz w tygodniu. Dlatego teraz kucharki i intendentki zastanawiają się, czy jeśli w poniedziałek na obiad był smażony kotlet, to czy we wtorek można zrobić dzieciom naleśniki. 

Dyrektorzy przedszkoli i intendenci ustalający menu załamują ręce. – Ciężko jest nam ułożyć jadłospis, bo tych rzeczy, których możemy użyć do gotowania i przyprawiania jest bardzo mało – słyszymy w Przedszkolu nr 88 w Krakowie.
Edyta Kurnik, dyrektor Przedszkola nr 12 w Krakowie: - Do tej pory piekliśmy dla dzieci domowe ciasta, teraz zabroniony jest nie tylko cukier, ale także biała mąka, więc z ciastami koniec.

- A co z budyniem? – dopytuje dyrektorka. - Czy możemy go podać dzieciom na podwieczorek, skoro ma w składzie cukier?

Pytań jest znacznie więcej. – Dlatego powinniśmy zostać przeszkoleni ze stosowania nowych przepisów, bo to rozporządzenie jest bardzo obszerne i szczegółowe – mówi Teresa Pająk z Przedszkola nr 102 w Krakowie.

Nawet pracownicy Sanepidu, którzy teoretycznie powinni stać na straży przestrzegania nowych przepisów przyznają, że sami mają wątpliwości, jak interpretować niektóre z nich. Dziennie odbierają mnóstwo telefonów od dyrektorów szkół i przedszkoli, ale na niektóre z pytań sami nie znają jeszcze odpowiedzi.

I choć za nieprzestrzeganie nowej ustawy grozi grzywna w wysokości od tysiąca do pięciu tysięcy złotych, na razie nie będzie ostrego karania, co najwyżej dyrektor zostanie pouczony. – Zdajemy sobie sprawę, że nie da się z dnia na dzień wyczyścić całego magazynu z zakazanej żywności, dlatego na razie skupiamy się na edukacji i sami cały czas też się uczymy – mówi Elżbieta Kuras z krakowskiego Sanepidu i zapowiada, że pracownicy stacji wkrótce przeprowadzą szkolenia dla zainteresowanych osób. Na początek, 21 września, na kurs zostaną zaproszeni małopolscy producenci żywności i ajenci szkolnych sklepików, a dopiero w następnej kolejności dyrektorzy szkół, przedszkoli, dietetycy i intendenci.

- Mamy nadzieję, że uda nam się też wkrótce stworzyć przykładowe jadłospisy oparte na nowych przepisach, które udostępnimy placówkom oświatowym – dodaje Elżbieta Kuras.

Problem tylko w tym, że – jak podkreślają pracownicy szkół i przedszkoli - dzieci przyzwyczajone do solonych i słodzonych potraw nie chcą naturalnych jogurtów, niesłodkich kompotów, czy razowego chleba. Nie podchodzi im nieprzyprawiona zupa i niesłone ziemniaki. 

- Ostatnio mieliśmy na obiad ryż z truskawkami – opowiada Danuta Dywan, intendentka w Szkole Podstawowej w Stróżach. – Przy okienku ustawiła się kolejka dzieci, proszących o odrobinę cukru, bo bez niego danie było po prostu niesmaczne.

Danuta Dywan przyznaje, że część dzieci już zrezygnowała ze stołowania się w szkolnej jadłodajni. – Wkrótce zrobią to kolejne, bo trudno żeby rodzice płacili za posiłki, które zamiast w brzuchach dzieci lądują w koszu – mówi intendentka.
Z kolei dyrektorzy krakowskich przedszkoli już zapowiadają, że stawka żywieniowa może wzrosnąć. Teraz rodzice płacą ok. 7 zł dziennie za wyżywienie przedszkolaka. – Konieczność używania miodu zamiast cukru z pewnością zwiększy nasze wydatki, oszacujemy to na koniec października – mówi Edyta Kurnik.

Wanda Gołębiewska, dyrektorka przedszkola nr 61 w Krakowie szacuje, że w jej przedszkolu koszt wyżywienia może wzrosnąć o ok. 50 groszy dziennie, właśnie ze względu na konieczność stosowania miodu zamiast cukru. W tym przedszkolu zdrowe produkty są wprowadzane do jadłospisu stopniowo już od kilku lat. – Nasze dzieci jedzą kaszę jaglaną z suszonymi owocami, sałatki owocowe, ciemne pieczywo, a sól już dawno zastąpiliśmy ziołami, dlatego u nas nie ma aż takiej rewolucji – mówi Wanda Gołębiewska.

- Przy wprowadzaniu nowych jadłospisów warto współpracować z rodzicami, by oni również zaczęli stosować w domach te same zasady – radzi Wanda Gołębiewska.

Anna Kolet-Iciek

Komentarze (1)

olo
09.10.2015 19:01
chore chore i chore!!!!! zamiast czepiać się posiłków w przedszkolach może tak ministerstwo czepi się producentów żywności- i im nakaże nie używania konserwantów do wszystkich produktów

Dodaj komentarz

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

RANKINGI szkół

Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022

RANKINGI szkół

Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022

Szkoły podstawowe

Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022

Ukraińscy uczniowie w Polsce

Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli

Newsletter

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.

  • najczęściej
    czytane
  • najczęściej
    komentowane

made in osostudio