- Szkoda, że szkoły wcześniej nie zgłosiły się do mnie z tym problemem - mówi w rozmowie z "MIASTEM pociech" wiceprezydent Tadeusz Matusz.
O tym, że dodatki motywacyjne szkół z ujemną edukacyjną wartością dodaną zostaną od kwietnia obcięte, wiceprezydent Tadeusz Matusz zapowiadał na naszych łamach w styczniu tego roku.
Obecnie wszystkie placówki w mieście, niezależnie od tego, jakie wyniki osiągają ich uczniowie, otrzymują na dodatki motywacyjne identyczną pulę pieniędzy. Mogą na to przeznaczyć 6 proc. planowanych wydatków na wynagrodzenia zasadnicze. Zdaniem wiceprezydenta Matusza taki podział środków jest krzywdzący dla szkół, które robią więcej i dzięki temu mają lepsze wyniki. Dlatego postanowił on zmienić zasady przyznawania tych dodatków.
Jako matematyk stworzył on dość skomplikowany system wyliczeń, na podstawie którego mają być przyznawane pieniądze. Podstawą będzie wskaźnik EWD. Mówiąc w skrócie szkoły z ujemnym wskaźnikiem EWD zamiast dotychczasowych 6 proc. puli na wynagrodzenia dostaną 4 proc. Te najlepsze mogą liczyć na zwiększenie puli do 6,5, a nawet 7,5 proc. Oznacza to, że w słabych szkołach dodatki motywacyjne dla poszczególnych nauczycieli mogą zmniejszyć się o kilkadziesiąt złotych, a w tych lepszych zwiększyć o taką kwotę. Dodatkowo w technikach wysokość dodatków motywacyjnych będzie też uzależniona od wskaźnika zdawalności egzaminu zawodowego.
Dodatki motywacyjne w takiej samej wysokości jak dotychczas dostaną nauczyciele ze szkół podstawowych, dla których nie liczy się EWD.
Nowy system ma obowiązywać od 1 kwietnia. Dyrektorzy szkół już zostali poinformowani o tym, ile pieniędzy będą mogli wypłacić swoim nauczycielom. Ci, którzy dostaną mniej niż dotychczas czują się mocno pokrzywdzeni.
– Pracujemy z naprawdę trudną młodzieżą, mamy dzieci z placówki opiekuńczo-wychowawczej, z rodzin dysfunkcyjnych i dla nas sukcesem jest jeśli w ogóle kończą one szkołę. Dostajemy po głowie za to, że przyjmujemy słabych i niezainteresowanych nauką uczniów, którzy przecież i tak muszą skończyć gimnazjum – tłumaczy Małgorzata Kozak-Zasadni, dyrektor Gimnazjum nr 45 w Krakowie.
Dyrektorzy szkół, którym obcięto pieniądze na dodatki, podkreślają, że nie siedzą z założonymi rękami.
- Kilka lat temu wprowadziliśmy, opracowane przez naszych nauczycieli i zatwierdzone przez kuratorium oświaty innowacje edukacyjne – mówi Małgorzata Hutyra, dyrektor Gimnazjum nr 44 w Krakowie. – Mamy klasę wojskową, filmowo-fotograficzną i szachową z językiem angielskim. Wprowadzenie tych innowacji sprawiło, że od trzech lat nie spada nam liczba uczniów.
Zwłaszcza klasa wojskowa okazała się strzałem w dziesiątkę. Jest bowiem spora grupa młodych ludzi marzących o pracy w służbach mundurowych, a w Krakowie zaczęły też powstawać licea i technika z klasami wojskowymi, w których młodzież może kontynuować edukację w tym kierunku. Uczniowie klasy wojskowej w Gimnazjum nr 44 oprócz zwykłych lekcji, mają zajęcia z musztry, udzielania pierwszej pomocy, terenoznawstwa, chodzą też na strzelnicę czy ściankę wspinaczkową.
Co więcej, szkole udało się w ubiegłym roku nieznacznie podnieść edukacyjną wartość dodaną. Nadal jest ona co prawda ujemna, ale widać, że nauczyciele włożyli mnóstwo wysiłku w przygotowanie uczniów do egzaminu gimnazjalnego.
- Organizują mnóstwo zajęć dodatkowych, zostają w szkole po godzinach, są do dyspozycji uczniów- chwali swoich nauczycieli Małgorzata Hutyra.
Tymczasem teraz zamiast 2 tys. zł miesięcznie, szkoła dostanie 1400 zł do podziału na 16 nauczycieli. – Dodatki w takiej wysokości trudno uznać za motywacyjne – przyznaje dyrektorka Gimnazjum nr 44.
Podobnego zdania jest Małgorzata Kozak-Zasadni, która podkreśla, że nauczyciele w jej szkole powinni być dodatkowo wynagradzani za pracę z trudną młodzieżą. – Oni muszą się bardziej starać, bo gdyby tego nie robili, to wielu uczniów w ogóle nie skończyłoby szkoły – zaznacza Małgorzata Kozak-Zasadni.
Od kwietnia nauczyciele z jej szkoły dostaną dodatki motywacyjne w wysokości ok. 150 zł. Wcześniej dostawali 250 zł miesięcznie.
Problem dotyczy ponad 30 krakowskich gimnazjów i ok. 40 szkół ponadgimnazjalnych.
Zapytaliśmy wiceprezydenta Tadeusza Matusza, czy szkoły, którym udało się w ostatnim czasie poprawić swoje wyniki też powinny zostać pozbawione części dodatków?. – Zgadzam się, że nauczyciele z tych szkół mogą czuć się poszkodowani – przyznał dziś w rozmowie z nami wiceprezydent Matusz, - ale teraz jest już za późno na jakiekolwiek zmiany, żałuję tylko, że szkoły nie zgłosiły mi tego problemu w styczniu, kiedy zapowiadałem ten krok. Wówczas miałem jeszcze pole manewru, teraz wysokość dodatków jest już wyliczona i nie ma możliwości cofnięcia decyzji.
Jego zdaniem kwoty o jakie zmniejszono nauczycielom dodatki nie są aż tak duże, by traktować to w kategoriach krzywdy. – Mam jednak nadzieję, że system zadziała i wkrótce będzie więcej szkół, które zauważalnie poprawią swoje wyniki – mówi Tadeusz Matusz.
(AK)
Aktualności
Dostaną mniej kasy, choć poprawili wyniki
25.03.2014
Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa odpowiedzialny za edukację zmniejszył słabym szkołom pulę środków na wypłatę dodatków motywacyjnych. W ten sposób chce je zmotywować do lepszej pracy. W szkołach zawrzało, bo dodatki obcięto nawet tym placówkom, które w ubiegłym roku zdołały poprawić swoje wyniki. Nauczyciele, którym zabrano pieniądze przyznają, że czują się mocno pokrzywdzeni.
Newsletter
Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.
RANKINGI szkół
Ranking krakowskich szkół podstawowych 2022
RANKINGI szkół
Ranking warszawskich szkół podstawowych 2022
Szkoły podstawowe
Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z matematyki 2022
Szkoły podstawowe
Te krakowskie szkoły wypadły najlepiej na egzaminie z j. angielskiego 2022
Ukraińscy uczniowie w Polsce
Baza darmowych materiałów dla uczniów z Ukrainy i polskich nauczycieli
Newsletter
Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na newsletter.
- najczęściej
czytane - najczęściej
komentowane