Zacznijmy od tego, kto będzie rządził oświatą przez kolejne lata. Wśród kandydatów na szefa MEN wymieniani są: Elżbieta Witek, rzeczniczka prasowa PiS; Sławomir Kłosowski, były wiceminister edukacji oraz Włodzimierz Bernacki, poseł PiS z Tarnowa.
Pod rządami PiS w pierwszej kolejności ze szkół zniknie darmowy elementarz, z którego dzieci uczą się od dwóch lat. Jego przygotowanie i wydrukowanie kosztowało w sumie75 mln złotych. Napisali go autorzy wybrani przez rząd PO, zatem trudno będzie mu się utrzymać w obecnej rzeczywistości. Ryszard Terlecki, poseł PiS z Krakowa już zapowiada, że od września przyszłego roku dzieci będą się uczyły z zupełnie innej książki.
- Nauczyciele znów będą mieć wybór – dodaje Barbara Nowak, krakowska radna PiS, która uczestniczyła w pracach zespołu przygotowującego założenia zmian w edukacji. – Podręcznik nadal będzie dla rodziców darmowy, bo to dobre rozwiązanie.
Nowe podręczniki mają przygotować wydawcy edukacyjni. Nauczyciele będą mogli wybierać spośród kilku propozycji. Czy książka, z której obecnie uczą się dzieci i która miała służyć kolejnym rocznikom uczniów pójdzie na przemiał? – Mam nadzieje, że tak – mówi radna Nowak.
- Nie stać nas na takie marnotrawstwo – komentuje Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – ZNP od początku był przeciwny wprowadzaniu jednego rządowego podręcznika. Uważamy, że nauczyciel powinien mieć wybór, ale „Nasz Elementarz” nie powinien trafić do kosza.
Razem z darmowym elementarzem szkoły opuszczą sześcioletnie dzieci. Ustawa o cofnięciu sześciolatków ma być jedną z pierwszych procedowanych przez nowy Sejm. – Od września przyszłego roku rodzice dostaną wybór: posłać sześciolatka do szkoły, czy pozostawić w przedszkolu – zapowiada Ryszard Terlecki.
Obecne kierownictwo resortu edukacji twierdzi, że z chwilą, gdy dzieci sześcioletnie wrócą do przedszkoli, zabraknie miejsc dla dzieci młodszych, dla których samorządy mają obowiązek zabezpieczyć miejsca. - Ponadto pojawi się fala pustego rocznika. Przez 12 lat będziemy mieć 11-klasowy system oświaty. Pracy nie będą mieli nauczyciele nauczania początkowego, następnie zabraknie jej dla nauczycieli gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych – ostrzega Joanna Berdzik, wiceminister edukacji.
PiS zapewnia jednak, że tego problemu nie będzie, bo w przyszłym roku do pierwszej klasy trafi 30 proc. odroczonych w tym roku sześciolatków i 25 proc. tych, których rodzice tak zdecydują. Uczniów w pierwszej klasie będzie mniej niż obecnie, ale to dobrze, bo szkoły nie będą przeładowane i skończy się dwuzmianowość.
Partia Jarosława Kaczyńskiego od lat mówi też o konieczności likwidacji gimnazjów i powrotu do starego systemu edukacji: 8-klasowej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum. – Ta zmiana wymaga nieco więcej czasu. Myslę, że całą reformę uda się przeprowadzić w pięć lat – mówi Barbara Nowak.
Partia zapowiada również ograniczenie do minimum szkolnej biurokracji oraz zniesienie bezpłatnych godzin karcianych. Zamiast nich nauczyciele będą prowadzić zajęcia dodatkowe, za które otrzymają wynagrodzenie.
- PiS szło do wyborów z hasłem szerokiego dialogu społecznego, dlatego mam nadzieję, że wszystkie decyzje zanim zostaną podjęte, będą konsultowane z nauczycielami i całym środowiskiem – mówi Sławomir Broniarz.
(AK)