Dziś ponad 100 dyrektorów szkół, ajentów szkolnych sklepików i bufetów pojawiło się w krakowskim magistracie na konferencji dotyczącej zdrowego żywienia w szkołach. Mieli nadzieję, że podczas spotkania dowiedzą się, z jakich produktów będą musieli wkrótce zrezygnować. We wrześniu bowiem wchodzi w życie ustawa zakazująca podawania dzieciom śmieciowego jedzenia, którą prezydent Bronisław Komorowski podpisał jeszcze w listopadzie ubiegłego roku.
Ustawa nie precyzuje jednak o jakie produkty chodzi, pozostawiając tę kwestię ministrowi zdrowia. To on ma przygotować odpowiednie rozporządzenie. – Nie ma go do dziś, a bez niego zapisy ustawy są puste – mówi Piotr Pokrzywa z krakowskiego sanepidu.
Resort zdrowia obiecywał, że rozporządzenie będzie gotowe w kwietniu. W maju dopytywali o nie przedstawiciele branży spożywczej. Dowiedzieli się, że trafi ono do konsultacji społecznych jeszcze w maju. Mamy czerwiec, a rzecznik MZ znów zapewnia, że stanie się to na dniach. Podobno stosowny dokument jest już nawet przygotowany. Rzecznik resortu Krzysztof Bąk nie chce jednak zdradzić żadnych szczegółów, a gdy pytamy dlaczego tak długo trwa przygotowanie tego aktu, słyszymy, że w resorcie zdrowia powstaje „bardzo dużo innych rozporządzeń”.
- To niepoważne – denerwuje się Małgorzata Pacholak, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 109 w Krakowie, która na dzisiejszą konferencję do urzędu miasta przyszła razem z ajentką prowadzącą w jej szkole sklepik. – Chciałyśmy się obie dowiedzieć, co nas czeka.
Jej zdaniem rozporządzenie powinno być gotowe jeszcze przed wakacjami, by wszyscy zdążyli się przygotować do nowych zasad. Zwłaszcza, że za nieprzestrzeganie przepisów, zgodnie z ustawą grozi grzywna w wysokości 5 tys. zł.
Na rozporządzenie czekają też producenci żywności, zwłaszcza napojów i słodyczy, którzy będą musieli dostosować swoją ofertę do nowych przepisów. Producenci już postulują przełożenie terminu wejścia w życie ustawy na wrzesień przyszłego roku.
Eksperci, biorący udział w dzisiejszej konferencji nie mają wątpliwości, że nowe przepisy są potrzebne. Badania przeprowadzone w 2013 r. wykazały, że w ostatnich klasach szkoły podstawowej nadwagę lub otyłość ma już 28 proc. chłopców i 22 proc. dziewcząt.
W Krakowie są szkoły, które nie czekając na wejście w życie nowych przepisów same zaczynają oferować dzieciom zdrowe produkty. – Nasza ajentka wprowadziła do sprzedaży świeże sałatki, które o dziwo momentalnie znikają z półek, są też zdrowe kanapki, soki i woda mineralna – chwali Małgorzata Pacholak.
- Mnie udało się przekonać rodziców, żeby zamiast słodyczy dawali dzieciom na drugie śniadanie kanapki. Trwało to kilka lat, ale w końcu widać efekty – cieszy się Ewa Nering, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 21.
Dyrektorzy szkół zgodnie przyznają, że to rodzice kształtują nawyki żywieniowe dzieci i to ich przede wszystkim należy edukować. – Zakaz sprzedaży w szkole śmieciowego jedzenia może pomóc, ale na pewno nie rozwiąże problemu kiedy dzieci będą dostawać słodycze w domu lub kupować w pobliskim sklepie w drodze do szkoły – dodaje Ewa Nering.
Od kilku lat w Krakowie prowadzony jest też program Szkoła Promująca Zdrowie, ale bierze w nim udział zaledwie 9 proc. wszystkich szkół w mieście.
Podczas dzisiejszej konferencji Marzena Paszkot, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. rodziny ogłosiła konkurs na "Najzdrowszy sklepik szkolny w Krakowie".
(AK)
Podczas dzisiejszej konferencji Marzena Paszkot, pełnomocnik prezydenta Krakowa ds. rodziny ogłosiła konkurs na "Najzdrowszy sklepik szkolny w Krakowie".
(AK)