Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Chcemy sami podejmować decyzję o przejściu na nauczanie hybrydowe [ROZMOWA]

13.10.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Chcemy sami podejmować decyzję o przejściu na nauczanie hybrydowe [ROZMOWA]
Rozmowa z Jolantą Gajęcką, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie.


Od wczoraj usiłuje się Pani skontaktować z Sanepidem. Udało się?


Jolanta Gajęcka: Nie. Wczoraj wykonałam 270 połączeń, dziś już kilkadziesiąt, ale dodzwonienie się tam graniczy z cudem. Odzywa się jedynie poczta głosowa informując, że skrzynka jest pełna. Wysłałam też oczywiście zgłoszenia drogą mailową.

Kontaktuje się Pani z sanepidem ponieważ...?

Bo mam w szkole przypadek ucznia z koronawirusem i potrzebuję decyzji sanepidu.
Bez jego zgody nie mogę zarządzić kwarantanny. Na szczęście rodzice pozostałych uczniów tej klasy sami zdecydowali o zatrzymaniu dzieci w domu, ale wczoraj ten uczeń miał wspólne zajęcia wychowania fizycznego z chłopcami z innej klasy i w zasadzie oni również powinni iść na kwarantannę. Jako dyrektor mogłam jedynie zdecydować, że przez dwa tygodnie również uczniowie klas siódmych i ósmych nie będą mieć lekcji w pracowniach przedmiotowych (tak jak na początku września), tylko będą stale w jednej klasie.

A gdyby więcej od Pani zależało?

Zarządziłabym kwarantannę w tych dwóch klasach i wprowadziła nauczanie zdalne.
Przepraszam, bo właśnie dzwonią z sanepidu, muszę odebrać.

(Po chwili dyrektor Gajęcka oddzwania do nas)

Udało się! Moje przypuszczenia się potwierdziły: kwarantanna dla jednej klasy i dla chłopców z drugiej oraz ich rodzin. Szczerze powiem, że współczuję nam wszystkim - dyrektorom i pracownikom sanepidu - oni nie są w stanie pracować więcej i szybciej, a my bez nich nic nie możemy zrobić. To wszystko przerasta nasze ludzkie możliwości.

Czekała Pani na to, co powie premier Morawiecki na konferencji w sobotę?

Jak chyba wszyscy dyrektorzy i nauczyciele.

I jak się Pani poczuła, kiedy się okazało, że premier nie ma wam nic do powiedzenia?

Jak idiotka, która czekała na odpowiedzialne decyzje, a zobaczyła głupotę i niemoc. Miałam nadzieję, że premier przedstawi nam jakąś strategię, pomysł na to, jak ograniczyć epidemię w szkołach, oczekiwałam, że nam zaufa i pozwoli podejmować autonomiczną decyzją bez zbędnej papierologii, że dostaniemy więcej uprawnień.

Jakich?

Choćby takich, żebyśmy mogli sami podejmować decyzję o przejściu na nauczanie hybrydowe, ale nie w sytuacji, kiedy w szkole pojawi się zakażenie, ale profilaktycznie. Są szkoły, w których naprawdę jest ciasno i wprowadzenie tam rotacyjnego nauczania zdalnego, polegającego na tym, że np. co drugi tydzień inne klasy uczą się online, poprawiłoby sytuację nie tylko na terenie szkoły, ale również zmniejszyłoby tłok w komunikacji miejskiej i na ulicach. Poza tym mielibyśmy taką rotacyjną nieformalną kwarantannę.

Może rząd nie ufa dyrektorom i sądzi, że gdyby tylko mieli taką możliwość od razu zamknęliby wszystkie szkoły.

Działamy w sytuacji podwyższonego ryzyka. Nie chcemy zamykać dzieci w domach, nie chcemy pracować zdalnie, bo wszyscy nacierpieliśmy się w czasie lockdownu. Z pewnością żaden dyrektor nie nadużywałby swoich uprawnień, a jeśli któryś by tak robił, to przecież jest jeszcze nadzór pedagogiczny, który mógłby te kwestie kontrolować.

Co jeszcze mógł zrobić rząd, żeby pomóc uczniom i nauczycielom?

Zmienić ramowe plany nauczania, co skróciłoby pobyt uczniów na terenie szkół, a nauczycieli zobowiązałoby do wykorzystania pozostałych godzin na prawdziwą indywidualizację. Można było przygotować wypis z podstawy programowej treści bezwzględnie obowiązkowych, które byłyby obowiązujące podczas egzaminu ósmoklasisty.

W ostatnich dniach media obiegła informacja o śmierci 31-letniego nauczyciela z Zawiercia i 44-letniej pedagog z Osieka nad Wisłą, którzy zmarli po zakażeniu koronawirusem. Jakie nastroje panują w związku z tym w szkołach?

Myślę, że poziom strachu jest dokładnie taki sam. Robimy, co możemy, żeby się zabezpieczyć. Wcześniej czy później wirus pojawi się w każdej szkole, nie mam co do tego wątpliwości. Możemy tylko próbować ograniczyć skalę zakażeń i robimy to na co dzień.

Jak wygląda walka z epidemią na terenie szkoły?

Poszczególne klasy w miarę możliwości są rozdzielone, zorganizowaliśmy świetlicę tak, aby dzieci z różnych klas nie spotykały się ze sobą, w przestrzeniach wspólnych obowiązuje noszenie maseczek, stale wszystko dezynfekujemy, zdjęliśmy nawet zewnętrzne drzwi do łazienek, żeby było mniej powierzchni do odkażania. Dobrze by było, gdyby państwo zapewniło pracownikom szkół bezpłatne szczepionki na grypę i testowało nas od czasu do czasu na obecność koronawirusa.

Komentarze

Paulina
15.10.2020 10:56
W tej trudnej zarówno dla stojących w gigantycznych już kolejkach na test rodziców oraz dzieci, które i tak wracają same do domu po szkole (rodzice są w pracy do 14 conajmniej ) podejmijmy decyzje o pierwszoklasistach,ósmoklasistach oraz maturzystach wyznaczając (jak to czyniono od kwietnia do września ) terminy konsultacji,egzaminów próbnych ,ewentualnie spotkań z rodzicami czy pedagogami nawet 2x tygodniowo.Jesteśmy dorośli,chodzimy w maseczkach,dzieci i nauczyciele pokazali nam już (ja przynajmniej jestem zachwycona) jak doskonale potrafią sobie radzić z nauką zdalną .Nauczyciele rozpisali(wg moich doświadczeń) zajęcia dla młodszych dzieci o 8, starszych klasyo 10,czy nawet o 15 były zajęcia i to wspaniałe !Ja akurat jestem dumna,że dzieci nawet z tabletami,pożyczonymi od rodziców telefonami na koniec lekcji zawzięcie rywalizowały w testach,konkursach i nauka odbywała się codziennie!Zdrowie jest tylko jedno...Szczepienia jak najszybciej i zdalna nauka.
Ta z "gorszego sortu"
13.10.2020 16:51
Niestety, "państwo" - to wszyscy i nikt. Natomiast rządzący (tak naprawdę to od dawna), ale już szczególnie obecni "wielce Prawi i Sprawiedliwi" ale tylko dla swojego "lepszego sortu", mają gdzieś edukację i wszystkich z nią związanych. Wszak to jasne - niewyedukowany, "ciemny lud" wszystko kupi, jak z rozbrajającą szczerością powiedział kiedyś "bulterier prezesa" - Jacek Kurski, a więc rządzić "ciemną masą" jest najłatwiej - a o to PiSowi chodzi.

Dodaj komentarz

made in osostudio