Ponad 700 wolnych miejsc czeka na dzieci w samorządowych przedszkolach. Dotyczy to nie tylko peryferyjnych placówek, ale również tych w centrum, które do tej pory przeżywały oblężenie. Dziś ich dyrektorzy są w szoku, bo jeszcze nigdy nie musieli walczyć o kandydatów. Przez ostatnie lata to rodzice bili się o miejsca u nich.
W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 3 przy ul. Miodowej (w skład którego wchodzi Przedszkole nr 21) na maluchy czeka przestronna i nowocześnie urządzona sala. Są tam nowiutkie zabawki, mebelki, a nawet tablice interaktywne. – Nasze przedszkole ma osobne wejście, wewnętrzną salę zabaw i plac zabaw na zewnątrz, do tego własną kuchnię i doskonale przygotowaną kadrę – wymienia zalety placówki Barbara Czepiel, dyrektorka Zespołu.
Mimo to, po pierwszym etapie rekrutacji w przedszkolu jest aż 58 wolnych miejsc, a co gorsza nie widać wielkiego zainteresowania ze strony rodziców.– Aż płakać się chce – komentuje Barbara Czepiel. - Jeszcze w ubiegłym roku rodzice niemal bili się o miejsce u nas. Nie rozumiem, co się stało. Może rodzice nie chcą posyłać dzieci do przedszkoli w centrum, bo myślą, że tu jest duże zanieczyszczenie powietrza? – zastanawia się Barbara Czepiel i zaraz dodaje: - Proszę napisać, że my jesteśmy akurat w korytarzu powietrznym i w porównaniu z innymi dzielnicami miasta nie mamy problemu ze smogiem.
Spora konsternacja zapanowała również w innych przedszkolach. – Odkąd tu pracuję nie było takiej sytuacji – przyznaje Marta Dedio, dyrektorka Przedszkola nr 44 przy ul. Żuławskiego, w którym nadal są 53 wolne miejsca. – Do tej pory zawsze mieliśmy więcej chętnych niż miejsc.
Jednak w tym roku do szkoły odejdzie z tego przedszkola aż 80 dzieci, czyli trzy razy więcej niż w poprzednich latach. To dlatego, że w tym roku do pierwszej klasy idzie cały rocznik sześciolatków plus siedmioletnie dzieci, które nie poszły do szkoły w ubiegłym roku – dotyczy to dzieci z drugiej połowy 2008 roku oraz tych, które miały odroczenie obowiązku szkolnego. W tym roku odroczeń też jest sporo, bo ponad 4000, ale jak się okazuje, te dzieci nie zdołały wypełnić luki po maluchach odchodzących z przedszkoli do szkół. Tego nikt się nie spodziewał.
Kiedy na początku maja ruszała dodatkowa rekrutacja dyrektorka Przedszkola nr 44 wyznaczyła nawet dyżury przy telefonie, bo – jak co roku - oczekiwała prawdziwego oblężenia. Tymczasem telefon milczy do dziś, a brak dzieci niestety oznacza zwolnienia. – Problem może dotyczyć czworga nauczycieli i dwóch osób z obsługi – przyznaje Marta Dedio.
W krakowskich przedszkolach są jeszcze 723 wolne miejsca. Można je znaleźć w każdej dzielnicy. Sytuację mogłyby uratować 2,5-letnie dzieci, dla których brakuje miejsc w samorządowych żłobkach. Zgodnie z ustawą takie dzieci mogą zostać przyjęte do przedszkoli. Dyrektorki placówek bardzo chętnie widziałyby u siebie 2,5-latki, bo dzięki nim uniknęłyby zwolnień. Problem jednak w tym, że w Krakowie system elektronicznej rekrutacji nie przyjmuje zgłoszeń tak małych dzieci. Ich rodzice mogą je zapisać dopiero po 1 września. To dla dyrektorów nie lada kłopot, bo ruch kadrowy w szkołach i przedszkolach kończy się w maju. Do tego czasu chcieliby wiedzieć ile dzieci będą mieć od września, by móc zaplanować etaty. Dlatego ich zdaniem miasto już dziś powinno umożliwić rodzicom 2,5-letnich dzieci elektroniczną rekrutację na wolne miejsca.
– To z pewnością zaoszczędziłoby nerwów nie tylko nam, ale także rodzicom 2,5-latków – mówi Marta Dedio.
Wczoraj Urząd Miasta Krakowa podjął decyzję, że system elektronicznej rekrutacji zostanie odblokowany, tak by można było zapisać do przedszkola dzieci urodzone w 2013 roku, które we wrześniu będą miały min. 2,5 roku, ale stanie się tak dopiero w połowie czerwca. – Do końca maja czekamy na zgłoszenia od rodziców starszych dzieci – mówi Katarzyna Cięciak, wiceprezydent ds. edukacji.
Listę wszystkich przedszkoli publicznych, w których są jeszcze wolne miejsca można znaleźć na stronie https://krakow.formico.pl/formico-parents/main!execute.action.
Mnóstwo wolnych miejsc mają równiez przedszkola prywatne. - Tegoroczny nabór jest wyjątkowo kiepski - przyznają ich dyrektorzy.
Wielu z nich już podjęło decyzję o przekształceniu placówki w przedszkole publiczne. Co prawda nie będą mogli teraz pobierać od rodziców dodatkowych opłat, ale za to dostaną stuprocentową dotację z kasy miasta na każdego przedszkolaka. Szerzej informowaliśmy o tym tutaj
(AK)
Listę wszystkich przedszkoli publicznych, w których są jeszcze wolne miejsca można znaleźć na stronie https://krakow.formico.pl/formico-parents/main!execute.action.
Mnóstwo wolnych miejsc mają równiez przedszkola prywatne. - Tegoroczny nabór jest wyjątkowo kiepski - przyznają ich dyrektorzy.
Wielu z nich już podjęło decyzję o przekształceniu placówki w przedszkole publiczne. Co prawda nie będą mogli teraz pobierać od rodziców dodatkowych opłat, ale za to dostaną stuprocentową dotację z kasy miasta na każdego przedszkolaka. Szerzej informowaliśmy o tym tutaj
(AK)