Od 2005 r. prawo pozwala osobom, które zdały maturę, poprawiać wybrane przedmioty w nieskończoność. Najczęściej robią to ci, którzy chcą dostać się na lepsze studia. Są też tacy, którzy co roku podchodzą do niezdanego wcześniej egzaminu lub decydują się na zdawanie zupełnie innego przedmiotu.
Każdego roku komisje egzaminacyjne w całej Polsce przygotowują grubo ponad 200 tys. arkuszy maturalnych dla takich osób, z czego 30 tys. dla tych, którzy podchodzą do pisania po raz trzeci i kolejny. Zwykle jedna trzecia tych arkuszy przygotowywana jest niepotrzebnie, bo nie wszyscy z „poprawiaczy” traktują sprawę poważnie. Wielu najpierw deklaruje, że przyjdzie na egzamin, a w wyznaczonym dniu nie pojawia się w szkole.
Tak było w tym roku m.in. w I LO w Krakowie. Tu, każdego roku do poprawki przystępuje kilkuset byłych uczniów. – Dla nas to ogromne wyzwanie logistyczne – mówi Tomasz Malicki, dyrektor szkoły. – Trzeba przygotować dla nich sale, arkusze z zadaniami, powołać kilkuosobowe komisje. Wszystko idzie na marne, gdy uczniowie nie przychodzą na egzamin i nawet nie raczą o tym wcześniej poinformować.
Każdego roku komisje egzaminacyjne w całej Polsce przygotowują grubo ponad 200 tys. arkuszy maturalnych dla takich osób, z czego 30 tys. dla tych, którzy podchodzą do pisania po raz trzeci i kolejny. Zwykle jedna trzecia tych arkuszy przygotowywana jest niepotrzebnie, bo nie wszyscy z „poprawiaczy” traktują sprawę poważnie. Wielu najpierw deklaruje, że przyjdzie na egzamin, a w wyznaczonym dniu nie pojawia się w szkole.
Tak było w tym roku m.in. w I LO w Krakowie. Tu, każdego roku do poprawki przystępuje kilkuset byłych uczniów. – Dla nas to ogromne wyzwanie logistyczne – mówi Tomasz Malicki, dyrektor szkoły. – Trzeba przygotować dla nich sale, arkusze z zadaniami, powołać kilkuosobowe komisje. Wszystko idzie na marne, gdy uczniowie nie przychodzą na egzamin i nawet nie raczą o tym wcześniej poinformować.
W błoto idą też pieniądze, które budżet państwa przeznacza na przygotowanie matury.
Dlatego dyrektorzy szkół od dawna postulowali wprowadzenie opłat za powtarzanie matury, a Ministerstwo Edukacji i Centralna Komisja Egzaminacyjna już od 2008 roku obiecują im, że to zrobią. W końcu się udało. Nowelizacja ustawy w tej sprawie wchodzi w życie 1 września. Zakłada ona, że egzamin maturalny z każdego przedmiotu obowiązkowego i dodatkowego, zarówno w części ustnej, jak i pisemnej, jest odpłatny dla absolwentów, którzy po raz trzeci i kolejny przystępują do egzaminu. Co ciekawe, opłaty będą musieli wnieść również ci, którzy w latach poprzednich mimo złożonej deklaracji nie stawili się na egzaminie, a teraz znów chcą poprawiać ten sam przedmiot.
Minister edukacji w rozporządzeniu podpisanym dzień przed zakończeniem roku szkolnego ustaliła, że opłata wyniesie 50 zł. – Ta wysokość została określona na poziomie średniego kosztu przeprowadzenia egzaminu maturalnego z poszczególnych przedmiotów w części pisemnej – czytamy w uzasadnieniu do rozporządzenia.
– Wprowadzenie opłaty, to bardzo dobry pomysł, ale mam wątpliwości, czy 50 zł to nie za dużo, dla części osób może to być kwota zaporowa – mówi Tomasz Malicki.
Zgodnie z ustawą dyrektor OKE będzie mógł zwolnić z opłaty osobę o niskim dochodzie. Lech Gawryłow, dyrektor krakowskiej OKE twierdzi, że wprowadzenie opłat z pewnością doprowadzi do tego, że młodzi ludzie rozważniej będą podejmować decyzję o złożeniu deklaracji w sprawie powtarzania matury, a kiedy już ją złożą, to stawią się na egzaminie.
Pytanie tylko, czy takie opłaty są zgodne z Konstytucją, która zakłada, że edukacja w Polsce jest bezpłatna? – Egzamin maturalny będzie nadal bezpłatny w pierwszym i drugim podejściu – tłumaczy dr Marcin Smolik, dyrektor CKE. - Odpłatne będzie dopiero trzecie podejście, dlatego trudno mówić o blokowaniu dostępu do edukacji.
W ubiegłym roku wyszło na jaw, że podobnych opłat za powtarzanie matury żądał od swoich uczniów wicedyrektor II LO w Krakowie. Pobierał kwoty w wysokości od 20 do 30 złotych, które później zwracał po stawieniu się ucznia na egzaminie. Mimo to wicedyrektor został ukarany karą dyscyplinarną. - Zgodnie z prawem w Polsce szkolnictwo jest bezpłatne. Dotyczy to też matury – argumentował wówczas Janusz Szklarczyk, rzecznik dyscyplinarny Małopolskiego Kuratorium Oświaty. Dziś twierdzi, że opłaty za powtarzanie matury to bardzo dobre rozwiązanie.
(AK)
(AK)