Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach?

01.10.2016

Jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach?
O edukacji ekonomicznej dzieci, mądrym kieszonkowym oraz o działalności fundacji „Ekomini” rozmawiamy z jej prezesem Anną Gać.
Co to takiego mądre gospodarowanie pieniędzmi?

To wiedza o tym, skąd się one biorą, jaka jest ich wartość, co możemy za nie kupić, a także co to oszczędzanie, jak odróżnić zachciankę od potrzeby, oraz czy warto dzielić się pieniędzmi z innymi i oczywiście, jak to robić. To są kwestie, które zawierają się w świadomym zarządzaniu finansami. 

W jaki sposób uczyć dziecko mądrego gospodarowania pieniędzmi?

Zacznijmy od tego, że sami musimy to umieć. Dzieci wzorują się na nas. Obserwują zachowanie mamy i taty i potem tak samo postępują. Wiedza rodziców jest więc warunkiem koniecznym.

Często rodzice są niefrasobliwi. Nie potrafią planować wydatków, żyją ponad stan, zaciągają pożyczki, których potem nie spłacają. Czy oznacza, że nikt ich w tych kwestiach nie edukował?

Tak. Nikt im tej wiedzy nie przekazał ani w szkole, a rzadko w domu. Dawniej takie tematy rodzice spychali na margines. O pieniądzach albo nie mówiło się wcale, a jak już był jakiś przekaz to raczej miał on negatywny wydźwięk w stylu: bogatym jest lepiej, ale oni nieuczciwie zarabiają, albo bogactwo szczęścia nie przyniesie. Tymczasem pieniądze są środkiem do spełnienia naszych marzeń i celów, do tego by normalnie i godnie żyć. Tego, jak nimi mądrze zarządzać trzeba się jednak nauczyć. Według mnie to taka sama umiejętność jak używanie sztućców, czy gra w piłkę – możemy grać jakoś, ale możemy nauczyć się kilku technik, poćwiczyć i grać dużo lepiej.

Czy rodzice nadrabiają już zaległości w swojej edukacji ekonomicznej?

Coraz więcej rodziców jest zainteresowanych przekazywaniem dzieciom wiedzy, która uchroni je przed pochopnymi kredytami, uczestnictwem w piramidach finansowych, a w efekcie przed bankructwem. 

Jak i gdzie szukają informacji?

Oczywiście w Internecie, w książkach i na warsztatach. Fundacja Ekomini od dwóch lat przygląda się ekonomicznej edukacji dorosłych w Polsce. Wychodzi na to, że jest dużo inicjatyw, ale przeważnie lokalnych i niestety krótkotrwałych. Nasz cel fundacji jest inny. Postanowiliśmy, że będziemy edukować długofalowo, kompleksowo, bo zarówno dorosłych, jak i dzieci oraz trafiać z tematami finansów do jak najszerszego kręgu odbiorców. 

Jak wygląda to w praktyce?

Z myślą o tych rodzicach, którzy są ciekawi i chcieliby się o ekonomii jak najwięcej dowiedzieć stworzyliśmy portal SMART START, gdzie propagujemy wiedzę ekonomiczną. Jest w nim wiele praktycznych artykułów np. o kredytach, pożyczkach, lichwie, czy giełdzie. Mamy też dział poświęcony przedsiębiorczości dzieci, a w nim teksty dla rodziców, jak rozwijać w dziecku kreatywność, a także jak wspierać upór i konsekwencje w dążeniu do określonego celu. Można też przeczytać o tym, jak uczyć dzieci przedsiębiorczości przez zabawę, czyli m.in. o ekonomii w grach planszowych, czy komputerowych. Oprócz tego mamy dział wychowania,  czasu rodziny i co ważne - technologii, bo oprócz promowania innowacji, uważamy, że dzieci warto uczyć programowania. Świat szybko pędzi, cały czas pojawia się coś nowego, dlatego dobrze być na bieżąco. 

Nowe technologie to trudny temat do międzypokoleniowych rozmów. Rodzic z nieufnością spogląda na zabawę iPadami, smartfonami, czy tabletami, które oddalają dziecko od realnego świata.
 
Z nowymi technologiami warto się jednak zaprzyjaźnić, zwłaszcza, że kiedyś praca naszych dzieci może być z nimi związana. Dobrze więc pokazać ich pozytywne strony i uczyć mądrego korzystania z nich. Trzeba uświadomić rodzicom, jakie narzędzia do edukacji dzięki nim otrzymują. 

Jakie?

Choćby aplikacje wpierające zarządzanie kieszonkowym, platformy służące do nauki języków, interaktywne książki, mapy, quizy utrwalające i sprawdzające wiedzę, gry edukacyjne i wiele innych.
Czy Pani jako matka korzysta z tych wszystkich możliwości, by więcej wiedzy przekazać dzieciom? 
Staram się. Choć skończyłam studia ekonomiczne, to dopiero, gdy mój syn zaczął się uczyć w szkole - zaczęłam interesować się sposobami tłumaczenia mu kwestii związanych z pieniędzmi. Dużo czytamy – jest sporo ciekawej literatury na ten temat, rozmawiamy z przyjaciółmi, wymieniamy się przykładami.

Kiedy zacząć z dzieckiem rozmawiać o finansach?

Myślę, że gdy ma co najmniej 5 lat. Dziecko w tym wieku potrafi policzyć pieniądze i zrozumieć ich wartość. Wtedy też można wypłacić mu pierwsze, regularne kieszonkowe. Jednocześnie warto mu wytłumaczyć, że otrzymuje pieniądze, które rodzice musieli zarobić, czyli włożyli wysiłek w ich zdobycie. Chodzi o to, by zrozumiało, że wartość pieniędzy mierzymy nie tylko tym, co można za nie kupić, ale czasem i pracą, którą trzeba wykonać, żeby je zdobyć. Dobrze też ustalić z dzieckiem na co będzie oszczędzać, jakie ma marzenia i wyznaczyć taką drogę do celu, by dziecko widziało swoją siłę sprawczą. Warto przy każdym przekazywaniu kieszonkowego wspominać o tym celu, i że oszczędzanie przybliża do jego realizacji.  Można też przedstawić dziecku taką ideę, że te pieniążki, które zbiera to jest inwestycja w pewną rzecz, ale celem nie muszą być tylko rzeczy materialne. Może to być nauka, wyjazd, albo realizacja potrzeb związanych chociażby z rozrywką: kinem, teatrem, koncertem.

Kiedy już wiadomo, że dziecko jest świadome, że warto oszczędzać?

Gdy potrafi określić swoje realne potrzeby. To znaczy jest w stanie zrezygnować z zakupu drobiazgu, czyli chwilowej zachcianki na rzecz większego marzenia, które ostatecznie uda mu się spełnić. 
Ile dziecko powinno dostawać kieszonkowego?
To zawsze jest decyzja rodzica, który powinien dostosować kwotę i do swoich zarobków i wieku dziecka, czyli na przykład siedmiolatek może dostać 7 zł, a dziesięciolatek – 10 zł. Kieszonkowe może być dawane w cyklu miesięcznym lub tygodniowym, a nawet dziennym. Według mnie, żeby dziecko miało motywację do oszczędzania to najlepszy jest system tygodniowy. Taka forma sprawdza się w wielu rodzinach. 

Jak najlepiej oszczędzać? Przy pomocy skarbonki, czy w banku.

 W tym momencie dorośli mają wiele instrumentów, na przykład: konta, lokaty, fundusze inwestycyjne, obligacje. Starszym dzieciom możemy już zakładać konta oszczędnościowe i jest to bardzo dobre narzędzie, bo rodzic ma kontrolę nad zebranymi pieniędzmi. Natomiast dla młodszych dzieci polecałabym zabawę w oszczędzanie ze skarbonką, czy to z tradycyjną świnką czy też z narzędziem bardziej zawansowanym np. skarbonką interaktywną MCCASH, którą można podpiąć do komputera i kiedy dziecko wrzuca do niej pieniążek, to na ekranie widzi zaoszczędzoną sumę.

Co lepsze?

- My wspieramy oba rozwiązania. Dla nauki i oszczędzania nie ma znaczenia, co wybierzemy. Najważniejsze jest to, by rodzic ustalił z dzieckiem cele i zasady oszczędzania. Polecam również naukę przez zabawę i uczestnictwo rodzica.

W jaki sposób oszczędza Pani syn? 

 Kuba ma 7 lat i od roku oszczędza przy pomocy interaktywnej skarbonki. Dzięki zebranym pieniążkom zrealizował już dwa swoje marzenia. Jednym z nich był zakup wymarzonego karabinu, drugi – wymiana stłuczonej szyby do iPada. Samodzielnie decydował na co mu sprawi radość. Teraz zbiera na kolejne cele. Cieszy się z tego, że ma odłożone pieniądze i cieszy go sam fakt posiadania tych pieniędzy. Ale oprócz realizacji marzenia, zobaczył jak dobrze jest dzielić się z innymi. W aplikacji skarbonki można przeznaczyć pewną część zbieranych pieniędzy na wybrany przez siebie cel charytatywny. I po osiągnięciu zaplanowanej kwoty Kuba wybrał fundację opiekującą się zwierzętami. Tam wpłaciliśmy przeznaczoną kwotę. Radość z tego, że pomógł konkretnemu zwierzakowi – jest bezcenna.

Czy dzisiejsza szkoła uczy dzieci podstaw ekonomii? 

Taka edukacja jest, ale w bardzo niewielkim zakresie. Mają ją tylko uczniowie szkół ponadpodstawowych. Dla młodszych dzieci szkoła nie ma żadnej kompleksowej oferty. I my tę lukę próbujemy zapełnić. Nasza fundacja prowadziła zajęcia z przedsiębiorczości m.in. na temat tego, co to są pieniądze, co to jest oszczędzanie. I okazało się, że na takie tematy jest zapotrzebowanie. Potem przygotowaliśmy warsztaty dla rodziców o rozwoju dziecka, radzeniu sobie z zagrożeniami, bezpiecznym korzystaniu z internetu i komputera oraz o zdrowym odżywianiu – one też cieszyły się zainteresowaniem.

Co to takiego Akademia Ekomini?

Jak już wiemy, że edukacja ekonomiczna dzieci szwankuje, a dobrze byłoby ją rozpoczynać od jak najmłodszych lat, postanowiliśmy uruchomić Akademię Ekominii, czyli program warsztatów z podstaw ekonomii dla dzieci w wieku 6-11 lat. Chcemy tę wiedzę jednak szerzej rozpropagować i dlatego współpracujemy z Alior Bankiem, który jest naszym strategicznym partnerem i ma do dyspozycji pracowników angażujących się często w społeczne akcje. Już wspólnie stworzyliśmy wiele scenariuszy dla klas od 1-3,4-6 szkół podstawowych oraz dla uczniów gimnazjów i liceów. Zarówno pracownicy Fundacji Ekomini jak i Alior Banku na tej podstawie przeprowadzą pokazowe lekcje w szkołach m.in. w Krakowie i w Warszawie. Potem liczymy na to, że nauczyciele przy naszym wsparciu będą sami już takie lekcje organizować. Czekamy na zgłoszenia szkół, które są zainteresowane naszą ofertą. Prosimy też rodziców o informacje, w których placówkach takie zajęcia możemy przeprowadzić. 

Dodaj komentarz

made in osostudio