Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x
Zamiast oceniać, zacznijmy doceniać

Zamiast oceniać, zacznijmy doceniać

17.06.2016

Rozmowa z Martą Tatulińską, inicjatorką powstania Forum Rad Rodziców w Krakowie, które na początku czerwca zorganizowało spotkanie z cyklu "Rozmowy o edukacji" pod hasłem „Jaka szkoła? Żeby się dzieciom chciało chcieć”.
Od kilku miesięcy w naszym kraju toczy się debata na temat przyszłości edukacji w Polsce, wkrótce mamy się dowiedzieć, jak będzie wyglądał ustrój szkolny. Głos w dyskusji zabrali również rodzice uczniów. Dlaczego?

Naszym zdaniem te wszystkie debaty nie dotyczą najistotniejszych kwestii związanych z edukacją dzieci i młodzieży. Chcemy, by podmiotem dyskusji było dziecko, jego rozwój i sukces szkolny. Szukamy odpowiedzi na pytania: Czy szkoła może być lepsza? Czy możemy stworzyć lepsze warunki uczenia się i rozwoju? Czy możemy lepiej uczyć i zarządzać?

Możemy?

Szkoła musi tak pracować, żeby dziecko czerpało z tego przyjemność i nie traciło motywacji do nauki. Teraz jest tak, że dzieci często żyją w strachu przed oceną, sprawdzianem. Tymczasem ostatnie badania z dziedziny neurobiologii pokazują, że aby układ motywacji prawidłowo funkcjonował potrzebne jest sprzyjające i interesujące środowisko. 

Czyli jakie?

Przede wszystkim lekcje muszą być ciekawe. Ważna jest też stabilna, dobra relacja ucznia z nauczycielem. Trzeba pamiętać, że lekcje przypominające wykład akademicki, brak możliwości swobodnej wypowiedzi, wiele godzin tygodniowo spędzonych w ławce bez ruchu – to nie są sprzyjające warunki dla dzieci i nastolatków.

To w zasadzie nic nowego.

Mimo to, polska szkoła nadal tkwi w XIX-wiecznym pruskim modelu, bo jako ludzie mamy tendencję do poruszania się w znanych schematach, w nich czujemy się bezpiecznie. Nawet jeśli wiemy, że trzeba coś zmienić, to trudno nam wyjść poza ten schemat i szukamy rozwiązań w ramach istniejącego porządku. To nas blokuje przed zmianą i rozwojem. Do tego dochodzi strach przed nowym. Organizując debaty o edukacji chcielibyśmy zmienić myślenie o roli szkoły i jej zasadniczych zadaniach. Chcielibyśmy, aby szkoły przeszły od kultury nauczania do kultury wsparcia uczenia się przez dzieci, od skupiania uwagi na błędach i brakach do doceniania.

Co powinno się zmienić w pierwszej kolejności?

Zdaniem doktora Grzegorza Mazurkiewicza z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który był jednym z ekspertów naszej debaty, receptą na szybką zmianę w szkole jest m.in. rezygnacja z klasycznego oceniania, które szkodzi dzieciom.

Co złego jest w stawianiu uczniom piątek?

Przede wszystkim nie wiadomo, co się kryje za taką piątką. Czy nie bardziej wartościowa byłaby informacja „Świetnie poradziłeś sobie z rozpisaniem równań z jedną niewiadomą. Nie miałeś problemu z obliczeniami. Pamiętaj jednak, że należy napisać odpowiedź na zadane pytanie. Dobra robota!”. Uczeń powinien otrzymać informację zwrotną o swoich postępach: wspierającą i konstruktywną. Klasyczne ocenianie sprowadza się często do tego, żeby podkreślać braki i porażki, punktować błędy, a to jest szkodliwe i fatalnie wpływa na motywację. Ten rodzaj oceniania może sprawić, że z lęku przed złą oceną dziecko zacznie instynktownie oszukiwać, ściągać i spada jego samoocena. Są nauczyciele, którzy zaczęli od zaznaczania na sprawdzianach dobrych odpowiedzi na zielono zamiast wskazywać błędy na czerwono. Efekty w nastawieniu uczniów były natychmiastowe. 

Uczeń i rodzic powinni chyba dostać ze szkoły jakąś informację o postępach czy brakach?

Często jest to jednak wyłącznie taka informacja: „Przestał się uczyć. Dostawał piątki, a teraz pasek na świadectwie jest zagrożony”. Albo „Wziął się do nauki. Z ostatniego sprawdzianu dostał 5”. Zamiast oceniania klasycznego, świetnie sprawdza się ocenianie kształtujące. Dziecko zanim podejmie trud, wie czego się dowie i na co nauczyciel będzie zwracał uwagę oceniając jego pracę. Zna cel, a ocena polega na tym, że uczeń dowiaduje się gdzie odniósł sukces, czego się nauczył, co wyszło dobrze, a nad czym musi jeszcze popracować. Zamiast oceniać dzieci, zacznijmy je doceniać. Ocenianie kształtujące nie wyklucza tradycyjnego oceniania i wiem, że są już w Krakowie nauczyciele, którzy to stosują.

Co musi się zmienić, żeby takie zasady zaczęły obowiązywać we wszystkich szkołach?

Nie jest do tego potrzebna zmiana przepisów, ale zmiana mentalności i nowe spojrzenie na edukację, którego jednak brakuje nawet młodym nauczycielom. Na początek warto przemeblować salę lekcyjną i odejść od XIX-wiecznego schematu, w którym dzieci patrzą sobie na plecy i są zwrócone twarzą do nauczyciela. Ustawienie ławek w klasie powinno umożliwiać dzieciom pracę w grupach, czy pracę projektową. Fantastyczną rzeczą było odgórne zmniejszenie liczebności klas, ale badania pokazują, że o dziwo nie wpłynęło to na efektywność nauczania. To szokujące, że nauczyciele nie potrafią korzystać z dobrodziejstwa pracy w małej grupie, nie zmienili metod nauczania, nadal stosują te same, jak wtedy kiedy klasy liczyły ponad 30 uczniów. Ale ta zmiana powinna się dokonać również w mentalności rodziców. Dlatego chcemy o tym rozmawiać, dzielić się doświadczeniami i uczyć się na cudzych … sukcesach. 

Jaka powinna być, Pani zdaniem, idealna szkoła?

Powinna być miejscem, w którym dorośli wspierają dzieci w procesie uczenia się, umożliwiają rozwijanie naturalnych talentów i potencjału uczniów bazując na ich naturalnych potrzebach poznawczych. To sprzyjające środowisko i stabilne relacje opierają się m.in. na świadomości nauczyciela i rodzica, że dzieci uczą się w relacjach, w emocjach, w ruchu, przy muzyce, w rozmowie. Nuda i standaryzacja zabijają naturalną motywację do nauki.

made in osostudio