Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x
Zakaz ruchu samochodowego przed szkołami na sesji. “Jak można aż tak bardzo nie lubić mieszkańców?”

Zakaz ruchu samochodowego przed szkołami na sesji. “Jak można aż tak bardzo nie lubić mieszkańców?”

12.06.2019

Krakowscy radni nie zostawili suchej nitki na pomyśle wprowadzenia zakazu ruchu samochodowego w rejonach szkół.

Z projektem uchwały w tej sprawie wystąpił radny prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków Łukasz Wantuch, który przekonywał, że podobny pomysł świetnie sprawdził się w Wiedniu.

Radnemu chodziło o to, by we wrześniu tego roku na jeden miesiąc zakazać ruchu samochodowego przy jednej krakowskiej szkole podstawowej od godziny 7.45 do godziny 8.15.

- To co dzieje się rano przed szkołami zagraża bezpieczeństwu dzieci. Ruch jest tak duży, że wcześniej czy później dojdzie do wypadku - argumentował radny podczas dzisiejszej sesji Rady Miasta. - Priorytetowa jest sprawa bezpieczeństwa, ale chodzi też o to, by zachęcić rodziców i uczniów do korzystania z komunikacji miejskiej czy innych ekologicznych środków transportu, jak rowery - dodawał.

Przekonywał również, że dzięki przyjętej uchwale, Rada Miasta udzieliłaby wsparcia dyrektorom, którzy chcieliby wprowadzić takie rozwiązanie w okolicach swojej szkoły, ale obawiają się reakcji rodziców. Zapewniał też, że na taki krok zgodę musiałby wyrazić nie tylko dyrektor podstawówki, ale również właśnie rodzice i dodatkowo rada dzielnicy.

Mimo, że zaproponowany przez Wantucha program miałby mieć charakter pilotażowy i dotyczyć tylko jednej szkoły, która na dodatek sama się do niego zgłosi, pomysł wywołał burzliwą dyskusję. Radni nazwali go absurdalnym. Wyrazili też obawę, że problem korków pojawi się na innych ulicach w okolicy i nie zwiększy to bezpieczeństwa dzieci, które będą wypuszczane z aut przez rodziców w znacznej odległości od szkoły. - Wprowadzanie takich zakazów nie jest dobrym rozwiązaniem do zachęcenia mieszkańców, by korzystali z komunikacji miejskiej, która w Krakowie nie działa idealnie - przekonywał Łukasz Sęk (Koalicja Obywatelska).

Radna Alicja Szczepańska z klubu Kraków dla Mieszkańców, przypomniała, że takie zamknięcie drogi utrudni dostęp do szkoły niepełnosprawnym dzieciom, a Grzegorz Stawowy (Koalicja Obywatelska) poinformował, że na wywiadówce w szkole swojego dziecka przedstawił pomysł Wantucha innym rodzicom, którzy stwierdzili, że “radni są nienormalni” chcąc coś takiego wprowadzać. - Taki pomysł, to robienie mieszkańcom na złość. Jak można aż tak bardzo nie lubić swoich wyborców? - dopytywał Stawowy.

- Łukasz, to są pomysły, które nie wiem dlaczego w ogóle pojawiają się na sesji - wtórował mu Rafał Komarewicz, klubowy kolega Łukasza Wantucha.

Na nic zdały się tłumaczenia radnego Wantucha, że program dotyczy tylko jednej szkoły, której rodzice wyrażą na to zgodę. - Może się okazać, że w ogóle nie będzie chętnych, ale warto zacząć, bo jak mówi chińskie przysłowie “Kiedy nastąpią zmiany? Jeśli będziesz czekać to nigdy” - mówił Wantuch.

Radnego wsparła Nina Gabryś (Koalicja Obywatelska), która przekonywała że innowacja zawsze budzi głosy sprzeciwu, ale warto zaryzykować skoro w Wiedniu to działa. - Wzrosła tam liczba dzieci chodzących do szkoły na piechotę lub dojeżdżających rowerem - przekonywała radna.

Nie udało się jednak przekonać pozostałych radnych, którzy na wniosek radnego Jacka Bednarza (Przyjazny Kraków) odesłali projekt do projektodawcy w celu znalezienia placówki zainteresowanej udziałem w programie.

Anna Kolet-Iciek
Fot. pixabay.com

made in osostudio