Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x
Ten gadżet może ułatwić życie rodzicom.

Ten gadżet może ułatwić życie rodzicom.

02.08.2017

zobacz galerię
Magdalena Ślusarczyk, mama 19-miesięcznego Antka, pochodzi z Zakopanego, ale po dłuższym pobycie za granicą, od 4 lat mieszka w Krakowie, gdzie stworzyła własną markę funkcjonalnych toreb do wózków dziecięcych Magsy Bags. 
 
Co absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego i programistka robi w świecie dizajnu?
 
Przez dziewięć lat  mieszkaliśmy z mężem w Anglii. Wyjechaliśmy tam na wakacje, ale po miesiącu stwierdziliśmy, że zostajemy na trzy kolejne, potem przedłużyliśmy nasz pobyt o rok, a skończyło się na dziewięcioletniej bytności. Swoją przygodę w Wielkiej Brytanii zaczynaliśmy od prostych prac fizycznych. Po pewnym czasie znalazłam zatrudnienie w branży IT, gdzie zakładałam oprogramowania dla dużych magazynów. To właśnie pobyt w Anglii nauczył mnie, że nie zawsze trzeba pracować w swoim wyuczonym zawodzie.
 
Dlaczego postanowili Państwo wrócić do Polski?
 
To nie była łatwa decyzja, bo mieliśmy już ułożone życie, ale jednak to tu jest nasz dom, nasza rodzina i przyjaciele.
 
Kraków okazał się równie dobrym miejscem do życia, jak wcześniej angielskie miasta?
 
Znalazłam pracę w jednej z korporacji, a po jakimś czasie urodził się mój syn Antek. Po powrocie z macierzyńskiego, nie zdążyłam jeszcze otworzyć laptopa, jak dostałam wypowiedzenie.
 
Podobne doświadczenia ma wiele młodych mam.
 
Takie sytuacje niestety zdarzają się często, ale na szczęście w moim przypadku wypowiedzenie dało mi kopa, żeby zrobić coś swojego. Wówczas zrodził się pomysł na torbę do wózka, która ułatwi życie rodzicom. Sama nie mogłam znaleźć takiej, która zaspokoiłaby większość moich oczekiwań, czegoś wielofunkcyjnego i praktycznego, a przy tym estetycznego. Postanowiłam więc sama stworzyć coś takiego, a mąż mnie do tego mocno zachęcał. 
 
Jak powstała Magsy Bag?
 
Zgłosiłam się do firmy dizajnerskiej, której przedstawiłam swoją wizję, wytłumaczyłam, jakie funkcje musi mieć taka torba. Najbardziej mi zależało, żeby była praktyczna. Wiele mam - ja sama do nich należałam - kompletując wyprawkę, patrzy przede wszystkim na wygląd rzeczy, a potem często okazuje się, że zakup jest mało funkcjonalny. Zanim udało się opracować ostateczną wersję, która spełniła moje oczekiwania powstało wiele szkiców. Gdy już projekt był gotowy zaczęło się poszukiwanie szwalni, która podjęłaby się jego realizacji. Znaleźliśmy ją w Zielonej Górze. Tam powstały prototypy i doszły kolejne poprawki. W końcu udało się stworzyć produkt, z którego byłam w stu procentach zadowolona.
 
Jak Magsy Bag ułatwia życie młodym rodzicom?
 
Przede wszystkim można z niej łatwo zrobić plecak i uwolnić ręce, co pewnie doceni każda mama małego rozrabiaki. Taki plecak można zabrać na wycieczkę w góry, czy na rower. Jestem zadowolona zwłaszcza z odpinanej saszetki, do której można spakować najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak pieluszka, mokre chusteczki, klucze, pieniądze czy telefon i dzięki temu nie trzeba za każdym razem odpinać od wózka i taszczyć całej torby, gdy na przykład biegamy za dzieckiem po placu zabaw, wystarczy odczepić saszetkę. Ważne jest też to, że torbę Magsy można dopiąć do każdego wózka za pomocą specjalnie opracowanych przez nas uchwytów. Są też przegródki ułatwiające znalezienie potrzebnej rzeczy i zewnętrzne gumki, o które można szybko coś zahaczyć.  Staraliśmy się tak dopasować kolorystykę toreb, by również tatusiowie mogli z nich korzystać. 
 
Widok ojca pchającego wózek z dzieckiem to wciąż rzadkość.
 
Z moich obserwacji wynika, że ojcowie w Krakowie są bardzo zaangażowani w wychowanie dzieci. Tam gdzie mieszkamy, w weekendy rzadko widuje się mamy spacerujące z pociechami, zwykle są to tatusiowie. To głównie z myślą o nich chcę stworzyć tzw. nerkę, którą będą mogli przypiąć do pasa i mieć zawsze pod ręką rzeczy potrzebne dla dziecka. 
 
Jakie jeszcze ma Pani plany na przyszłość?
 
Samo życie podsuwa mi nowe pomysły.  Chciałabym na przykład stworzyć serię gadżetów przydatnych rodzicom podczas podróży samolotem z dzieckiem, sama to przeżyłam i - proszę mi wierzyć - to była prawdziwa szkoła życia.
 
Jako aktywnej, młodej mamie, czego Pani najbardziej brakuje w Krakowie?
 
Parków z prawdziwego zdarzenia. Większość tego, co w Krakowie nosi szumną nazwę park, to raczej skwery. Denerwują mnie też ogołocone z drzew place zabaw, które w słoneczne dni są jak rozgrzana patelnia. Marzy mi się również więcej miejsc, w których można poćwiczyć na siłowni pod gołym niebem.
 
 
 

Foto/Video