Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Pisał do uczennicy, że zasługuje na klapsa. “Gdybym mógł, to bym te słowa połknął” [ROZMOWA]

19.02.2020

Anna Kolet-Iciek redakcja@miastopociech.pl

Pisał do uczennicy, że zasługuje na klapsa. “Gdybym mógł, to bym te słowa połknął” [ROZMOWA]
TYLKO U NAS. Andrzej Dyrek, zasłużony nauczyciel informatyki i fizyki z krakowskiego V LO po 25 latach pracy odszedł ze szkoły po tym, jak na jaw wyszła jego korespondencja z byłą już uczennicą "piątki". W rozmowie z nami nauczyciel tłumaczy dlaczego pozwolił sobie na niestosowne zachowanie w stosunku do swojej uczennicy; mówi o swoich relacjach z uczniami i o tym, jak bardzo się na nich zawiódł.


Anna Kolet-Iciek: “Zasługujesz na klapsa. Prosił się nie będę”. Pan to naprawdę napisał do swojej uczennicy?

Andrzej Dyrek: Tak. Tyle tylko, że to zdanie wyjęte z kontekstu rzeczywiście nie brzmi dobrze.


A jaki jest kontekst?

Po pierwsze, to był żart. Uczennica zalajkowała na FB stronę o wyjątkowo wulgarnej nazwie. Wyświetliło mi się to na moim facebookowym profilu i postanowiłem zareagować, bo chciałem ją upomnieć, żeby tego nie robiła. Nie obruszyła się, kiedy to napisałem. Zresztą jej reakcje na moje wpisy zawsze były sympatyczne. Dostawałem serduszka, uśmieszki. Nie napisała, że czuje się zażenowana tym stwierdzeniem.

 

Do tej samej uczennicy napisał pan, że koledzy rozmawiali o jej pupie.

Relacjonowałem jej rozmowę, jaką przeczytałem w mediach społecznościowych na jej temat. 


Zwrócił pan uwagę tym uczniom, że zachowują się niestosownie w stosunku do swojej koleżanki?

Nie. Oni mogą między sobą rozmawiać jak chcą.


Ale ona zasługuje na klapsa, bo zalajkowała portal, który się panu nie spodobał?

Powtarzam, to był żart. Uczennica nie obruszyła się ani na ten, ani na poprzedni komentarz, a ostatnią wiadomością, jaką od niej dostałem było czerwone serduszko. Ja ją naprawdę lubiłem. 


Wasza korespondencja stała się teraz podstawą do złożenia przez byłą już uczennicę skargi na pana do kuratorium oświaty.

Zdaję sobie sprawę, że te wpisy były wyjątkowo nieszczęśliwe, jakbym mógł, to bym je połknął. Ale nie było w tym żadnego podtekstu seksualnego, czy molestowania.


Ze wszystkimi swoimi uczniami rozmawia pan w ten sposób?

Bardzo dużo z nimi rozmawiam, często skracając dystans. Taki sposób kontaktu  z uczniami stosuję od 25 lat mojej pracy zawodowej, to być może jest ryzykowne, ale dzięki temu nawiązaliśmy lepszy kontakt.


I dzięki temu odnosił pan sukcesy jako nauczyciel?

Nie ma żadnej wątpliwości, że tak właśnie było. To był jeden z elementów tego sukcesu, który osiągnąłem. Wychowałem ponad 160 laureatów i finalistów olimpiad, w skali całego kraju jest może pięć osób, które mogą pochwalić się podobnym rezultatem.


Skracanie dystansu w relacjach z nauczycielem pomaga uczniom w nauce?

Tak, bo łatwiej jest mi do nich trafić. A przy tym moi uczniowie zawsze darzyli mnie autorytetem, byłem przez nich szanowany, nigdy żaden z nich nie odezwał się do mnie niegrzecznie bądź lekceważąco. Rozmawiałem z nimi językiem swobodnym i spontanicznym, ale nigdy nie wulgarnym lub przesadnie poufałym. Nigdy też nie przechodziłem z uczniami na ty.


Ale zapraszał ich pan do swojego domu.

To były spotkania towarzyskie.


Towarzyskie? Z uczniami?

To była kontynuacja starej tradycji zapoczątkowanej przez legendarnego nauczyciela “piątki” prof. Marka Eminowicza. Profesor miał chatę w górach, do której zapraszał czasem uczniów. Tam spędzali wspólnie czas na rozmowach. Chciałem kontynuować tę tradycję. Zacząłem organizować takie spotkania towarzyskie u siebie w domu. Jestem zapalonym kucharzem, więc spotkanie zaczynało się w kuchni, gdzie wspólnie gotowaliśmy. Uczyłem ich sztuki kulinarnej, bo trochę się na tym znam. Potem siedzieliśmy na tarasie, jedli i rozmawiali na różne tematy, które nurtowały uczniów. Mówiliśmy o sztuce, literaturze, muzyce, o tym jakie studia warto wybrać, a czasem o rzeczach całkiem błahych. Pod wieczór odbierali ich rodzice. Spotkania z czasem ustały, bo było to dość kłopotliwe dla moich domowników.


Kto uczestniczył w tych spotkaniach?

Wybrani uczniowie.


Jak ich pan wybierał?

Zapraszałem tych, których lubiłem, z którymi miałem wspólny język. Uczniowie uwielbiali te spotkania. Zaproszenie do mnie traktowali jak wyróżnienie, nobilitację. Zazdrościli sobie tego nawzajem. 


Uczennica, która doniosła na pana do kuratorium też była zapraszana?

Była na takim spotkaniu raz, czy dwa, ale w pewnym momencie zaczęła się zachowywać niestosownie. Padły z jej ust słowa wulgarne, które nie powinny były paść. I przestałem ją zapraszać.

 

Poczuła się odsunięta i postanowiła się zemścić?

Jest to bardzo prawdopodobne i to może być jeden z powodów jej działań. 


“W obleśnych detalach rozwodzi się nad fizycznością swoich uczniów i uczennic” - mówi o panu cytowany przez “Gazetę Wyborczą” absolwent V LO.

Dwa razy pozwoliłem sobie na uwagę odnośnie wyglądu uczennicy. Raz był to komplement, napisałem jej, że zgrabnie wygląda. Drugiej powiedziałem, że lepiej by wyglądała z innym kolorem szminki.


Kolor szminki uczennicy nie powinien pana interesować. Podobnie, jak to czy jest zgrabna czy nie.

I nie interesuje mnie to, ale z tymi uczennicami znaliśmy się dobrze i dlatego pozwoliłem sobie na tego typu komentarze. Koniec był taki, że jedna z tych uczennic zwróciła mi uwagę, żebym tak do niej nie mówił, więc grzecznie ją przeprosiłem. Drugą zresztą też przeprosiłem. Przeprosiny zostały przyjęte.


Przyzna pan, że było to kolejne przekroczenie tej dość cienkiej granicy, którą pan wyznaczył w relacjach z uczniami.

Dlatego za to przeprosiłem. Zawsze, gdy tylko dostawałem jakiś sygnał, że kogoś uraziłem, to przepraszałem.


Za lalunie i hoże blondyny też pan musiał przepraszać?

Nigdy nie zwracam się w ten sposób do uczennic. Ponad 20 lat temu zacząłem pisać tzw. dekrety, czyli minifelietony, w których do 2008 roku w sposób żartobliwy opisywałem życie szkoły, a następnie wieszałem to na drzwiach pracowni. Pół szkoły przychodziło i płakało ze śmiechu czytając te teksty.  Dyrektor też je czytał, aprobował i nawet zachęcał do tworzenia kolejnych, kiedy brakowało mi weny. To był element szkolnego folkloru. Dwa dekrety, w tym jeden dość frywolny “o chuci”, trafiły nawet do księgi pamiątkowej wydanej z okazji 135-lecia naszej szkoły. Nigdy przez 20 lat ukazywania się moich dekretów nikt nie obrażał się za to co napisałem i nie doszukiwał w tym na siłę podtekstów. Wiele lat temu moja uczennica, jedna z bohaterek dekretu, powiesiła go sobie nawet nad łóżkiem. Dziewczyny, o których pisałem w felietonie poświęconym blondynkom też były zachwycone, zresztą przyszły potem do szkoły w T-shirtach z odręcznie namalowanymi tekstami "Dyrek is the best".


Ma pan dziś żal do dyrektora Pietrasa, że nie stanął w pana obronie i pozwolił odejść ze szkoły?

Nie ukrywam, że tak. Przepracowaliśmy razem 25 lat i myślę, że zasługiwałem z jego strony na coś więcej. Zwłaszcza, że wiedział o zarzutach dziewczyny już od października ubiegłego roku, kiedy uczennica złożyła skargę na mnie do dyrektora. Wówczas dyrektor poprosił mnie o wyjaśnienia. Przygotowałem je na piśmie. Nie zrobił żadnego kolejnego ruchu, czyli jak zrozumiałem, moje wyjaśnienia mu wystarczyły. Sprawa ucichła aż do momentu, kiedy uczennica postanowiła zainteresować nią kuratorium.


Wówczas dyrektor zasugerował, że lepiej będzie jak odejdzie pan ze szkoły?

Kiedy okazało się, że sprawa trafiła do kuratorium poinformowałem dyrektora, że rozważam możliwość odejścia. Po dwóch dniach dyrekcja poinformowała mnie, że lepiej będzie jeśli rzeczywiście zrezygnuję z pracy, uniosłem się honorem i złożyłem wypowiedzenie. Jednak większy żal mam do uczniów niż dyrektora. Jego jestem w stanie zrozumieć, on nie chce mieć problemów z kuratorium, ale uczniowie, a zwłaszcza samorząd, zachowali się niegodnie.

 

To znaczy?

Uczennica, która zgłosiła sprawę do kuratorium w styczniu założyła zamkniętą grupę na Instagramie, na której jestem szkalowany przez byłych i obecnych “piątkowiczów”. Z grupy usuwane i hejtowane są osoby, które próbują mnie bronić. Podobne rzeczy dzieją się na grupie V LO, zarządzanej przez samorząd uczniowski. Uważam, że tym samym samorząd wykazał się hipokryzją. Przez wiele lat z nimi współpracowałem, mimo że nie jestem formalnym opiekunem samorządu. Zawsze ich wspierałem, zwłaszcza w organizacji akcji charytatywnych. Przychodzili prosić o pomoc, bo wiedzieli, że mogą na mnie liczyć. Teraz na grupie piszą, że od dawna wiedzieli, że ze mną jest coś nie tak. To po co do mnie przychodzili? Obecna przewodnicząca zapewnia, że zgadza się z zarzutami pod moim adresem, a dopiero co jej współpracowniczki przysłały mi podziękowania za współorganizację jakiejś akcji. 


Są tacy, którzy biorą pana w obronę.

Dostałem ogromne wsparcie od życzliwych mi ludzi, moich obecnych i byłych uczniów, którzy zapewniają, że przyczyniłem się do rozwoju ich ścieżki zawodowej, podałem im rękę, pokazałem drogę. To mnie podbudowuje.


Przeciwko panu toczy się postępowanie wyjaśniające przed rzecznikiem dyscyplinarnym dla nauczycieli.

Jeśli sprawa trafi przed komisję dyscyplinarną to będzie lincz. Nie wierzę w moje szanse. 


W środowisku mówi się, że kuratorium oświaty “uwzięło się” na nauczycieli z V LO. Pan się z tym zgadza?

Rzeczywiście “piątka” nie ma ostatnio łatwego życia. Wyjątkowe zaangażowanie naszych nauczycieli w strajk mogło się nie spodobać w kuratorium. Na pewno tam za nami nie przepadają. To nie jedyna sprawa dotycząca V LO, jaką w ostatnim czasie zajmuje się kuratorium. Wcześniej zaatakowano innego nauczyciela. Wyciągnięto mu sprawę sprzed trzech lat, że wtedy odezwał się niestosownie na lekcji, a uczniowie dostali do wypełnienia ankiety, w których mieli donosić na swoich nauczycieli. Przy okazji kuratorium skompromitowało się nieudolnym podejściem do tematu, cała Polska się z nich śmiała i myślę, że choćby z tego powodu nie odpuszczą nam.


Co pan teraz będzie robił?

Niezależnie od tego, jak skończy się sprawa przed komisją dyscyplinarną na pewno nigdy już nie wrócę do V LO. Mam uraz. Wieść o moim odejściu z “piątki” szybko się rozeszła i od razu dostałem sporo świetnych propozycji pracy, na pewno nie będę narzekał na brak zajęć.

 

Nadal będzie pan stosował podobne metody kontaktu z uczniami?

Może nie będę komplementował pewnych części ciała :), ale mam nadzieję, że ta cała sprawa nie zabiła mojej otwartości i życzliwości w stosunku do ludzi i nie zburzy mojego światopoglądu. Zawiodłem się bardzo na ludziach i potrzebuję czasu, żeby dojść do siebie. 

Komentarze

nosiwoda
25.02.2020 16:53
Ohydne. Czyli chłopcy mogą komentować ciała koleżanek, ale ona nie powinna używać wulgarnego słownictwa. I to ona dostała od nauczyciela uwagę, a nie oni. Panie! Przykład idzie z góry! To Pana (po części) wina, że oni się tak odzywali, że uważali to za normalne i właściwe.
Anna_Mag
25.02.2020 16:08
Pan Dyrek zdaje się cierpieć na narcystyczne zaburzenie osobowości. Nie jest w stanie nawet wziąć pod uwagę, nawet rozważyć, że mógł coś zrobić źle. Przez lata miał nad uczniami władzę i jej używał (o ile nie nadużywał), wyróżniając jednych, nie wyróżniając drugich, utrzymywał z uczniami kontakt w mediach społecznościowych (co jest nieprofesjonalne - nauczyciela nie powinny w ogóle interesować prywatne sprawy ucznia, chyba że chodzi o jakieś problemy, z którymi może pomóc - na pewno nie zdjęcia i dyskusje nastolatków na facebooku), komentował wygląd... I jeszcze zrzuca winę na uczennice, osoby bardzo młode, zależne od niego, bo przecież mogły zaprotestować. Straszne, straszne, straszne.
Nie-uczeń i nie-nauczyciel
24.02.2020 07:58
Powoływanie się przez p. Dyrka na tradycje V LO, osobę Marka Eminowicza i wyjazdy młodzieży z Nim do Chaty jest nadużyciem. Pozostaje mi mieć nadzieję, że wychowankowie Marka Eminowicza zabiorą głos w tej sprawie.
Nauczyciel
22.02.2020 14:18
Czytam wywiad, czytam komentarze; Słowa i sytuacje przytoczone przez kolegę, no cóż, są niejednoznaczne i biorąc pod uwagę wiek uczniów mogą być trudne do obrony. Myślę, że w atmosferze serdeczności, sympatii i szacunku ze strony uczniów nauczyciel powinien się tym bardziej pilnować by nie postawić stopy o 1cm za daleko, nie ująć czegoś w niestosownej formie bez względu na poczucie humoru, którym mogło być motywowane. W relacjach z uczniami świętą zasadą dla mnie zawsze była granica. Tutaj kolega co najmniej na niej balansował jeśli nie przekroczył. Jako ociec zrobiłbym zadymę w szkole gdybym zobaczył takiego sms'a. Osiągnięcia - wiem, że boli - ale nie mają nic do rzeczy w takiej sytuacji. Autorefleksja. Koniec kropka.
Absolwent z 2010
22.02.2020 05:11
Pan Dyrek był wspaniałym nauczycielem, ale okropnym pedagogiem. Nie dostrzegałem tego jako uczeń, gdyż byłem wtedy nastolatkiem który jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że takie zachowanie jest karygodne. Dopiero po ukończeniu V LO zostało to oczywiste, szczególnie z dziesiątek komentarzy zostawianych przez pana Dyrka na Facebooku pod zdjęciami nastolatek, że jego zachowanie było odpychające i niegodne nauczyciela pracującego z dziećmi, którzy biorą z niego przykład. Od 10 lat się zastanawiałem jak to jest że go jeszcze nie wylali. Oczywiście rozumiem, że jego sytuacja została wplątana w politykę z kuratorium, ale nie zmienia to faktu, że taka osoba nie powinna być pedagogiem (piszę to z całym szacunkiem za wychowanie niezliczonej ilości olimpijczyków, w tym mnie). Mam nadzieję że pan Dyrek kiedyś dorośnie do standardów współczesnego świata, a do tego czasu nie będzie miał doczynienia z niepełnoletnimi uczennicami.
bliski obserwator ze środowiska
20.02.2020 21:26
to się w głowie nie mieści, gość jest oblechem i jeszcze robi z siebie ofiarę. Ba! Jeszcze ma problem do młodzieży, która mówi 'sorry, nie z nami takie numery'. Nareszcie są tacy ludzie, którzy mają tę odwagę by powiedzieć NIE. Wstyd za tych wszystkich, którzy udają, że nic się nie stało, bo jest 'zasłużony dla szkoły' lub myślą, że takie zachowanie jest ok.
Konrad
20.02.2020 21:10
Profesor Dyrek uczył mnie - to jest facet na poziomie właśnie dzięki temu, że nie zasłania się „powagą urzędu”. To jest wspaniałe i bardzo pedagogiczne podejście, natomiast wymaga dwóch rzeczy: bardzo dużego dystansu do siebie u nauczyciela, a z drugiej strony uczniów na poziomie. Prof. Dyrek się nie zmienił i bardzo dobrze, natomiast co do reszty bohaterów tej opowieści, kierujących się etosem w stylu „huzia na Józia” - no comments. Ta szkola naprawdę pomagała kształtować młode umysły, właśnie dzięki takim ludziom jak prof. Dyrek.
Kaśka
20.02.2020 18:26
A pan nauczyciel pomyślał dlaczego chłopcy tak a nie inaczej komentują wygląd dziewczyn? Oni biorą przykład z góry - patrzą miedzy innymi na pana. Dystans można skracać na milion innych sposobów. jeśli nie umie pan inaczej tego robić, to w sumie dobrze, ze pan zrezygnował.
Agata
20.02.2020 18:15
Wspaniały nauczyciel! Miałam zaszczyt być jego uczennicą trochę lat temu. A współczesny świat, młodzież... Pretensjonalni, roszczeniowi.. Aż płakać się chce!
Nauczycielka
20.02.2020 14:50
Fuj i wstyd, kolejny pseudo-nauczyciel.
Wioletta
20.02.2020 14:09
Bardzo nie podoba mi się zachowanie nauczyciela, uważam, że jedyne, co może w tej sytuacji zrobić, to odejść ze szkoły.Sukcesy osiągane przez uczniów nie uprawniają go do tak swobodnego zachowania. Pedagog różni się od ucznia wykształceniem i powinien wiedzieć, co może, a czego na pewno nie może robić czy mówić.
Do Belfra
20.02.2020 13:11
Do "Belfer": "gdyby takie "żarty" przytrafiły się katechecie" - nikt by się nie odezwał, a na pewno Kuratorium nawet by nie dotknęło tematu - bo zdarzały sie o wiele gorsze rzeczy katechetom robić i nie było żadnej reakcji ......... no chyba, że obrona "katechety"
Belfer
20.02.2020 13:07
Zachowanie nauczyciela było niedopuszczalne. Już słyszę ten lewacki jazgot, gdyby takie "żarty" przytrafiły się katechecie.
Iwona
20.02.2020 12:00
Uważam, że lincz jaki sie odbywa na Prof. Dyrku jest zupełnie nieadekwatny do jego działań. Powszechnie wiadomo, że dzieci, młodzież uczą się efektywniej gdy lubią nauczyciela - a do tego na pewno przyczynia się skracanie dystansu. Sukcesy odnoszone przez uczniów V LO są kolejnym na to dowodem. Do tej szkoły chodzą wybitnie inteligentne uczennice, jest to szkoła w dużym mieście - to nie są już małe dzieci. Zatem dziewczyny mogą zwrócić uwagę jeżeli jakieś zachowanie im nie odpowiada. Jeżlei ktoś chce zawsze znajdzie pretekst - czy jest to opowiedziany kawał o blondynkach czy komentarz dotyczący stroju. Ale nie popadajmy w paranoję - nie można niszczyć komuś życia z tego powodu. Teraz wszyscy nagle udają świetszych od Papieża choć nomen omen nie widziałam takiej nagonki na ksieży, którzy popełniaję realne przestępstwa na dzieciach. Zatem ostrożnie z ferowaniem wyroków! Rzeczywiście dyrekcja powinna była wyjaśnić sprawę , być może zlecić ć obserwację jego działań , wysłać na szkolenie z komunikacji? Prof. nie zaprzecza ale jasno tłumaczy, że nie miał żadnych złych intencji, a przede wszystkim działania nigdy nie miały nacechowania seksualnego, nie unikał konfrontacji, przeprosił etc. W obecnych czasach można zniszczyć człowieka jednym donosem - to jest przykre i przerażające. To, że nie usprawiedliwiają jego działań jego zasługi byłoby dobrym argumentem w przypadku pawdziwego przestępcy, a nie osoby która po prostu była bezpośrednia i po prostu lubiła swoich uczniów! Ludzie opamiętajcie się! To oprócz tego że wybitny nauczyciel to osoba wspierająca uczniów uboższych, mieszkających w bursach, angażująca się w akcje charytatywne etc. .... Jeszcze raz podkreślę straty jakie ponosła społeczność szkolna są kolosalne - tylko z powodu kilku żartów jak sie okazuje na prawdę niewinnych w porównaniu z tym co widzimy na codzień w Sejmie, TV o interentowej działalności już nie wspomnę .... Pozdrawiam Pana Profesora - choć nie znam osobiście.
Byłauczennica
20.02.2020 09:15
To, że pan Dyrek skracał dystans tylko z osobami wybranymi, z którymi miał wspólny język i spędzał czas poza lekcjami to nieprawda, ponieważ niestety nawet w moją stronę skierowany został mało odpowiedni komentarz, a nie miałam z tym człowiekiem kontaktu poza zajęciami i nigdy nie rozmawiałam na bardziej prywatne tematy. Pragnę zaznaczyć, że mimo jednorazowości tego przypadku, zaczęłam czuć się niekomfortowo w obecności pana Dyrka, a co dopiero mają powiedzieć inne dziewczyny...
Mama i nauczycielka
20.02.2020 07:14
Panie,zdecydowanie powinno to jednak zburzyć Pana światopogląd. Skoro nie rozumie Pan, dlaczego ta uczennica wtedy wysyłała " uśmieszki" a teraz już nie. Skracanie dystansu a przekraczanie o w sposób niekulturalny to jest różnica. Tak,to miało podtekst seksualny. Nie życzyłbym sobie,żeby Pan tak pisał do mojej córki Nie życzyłbym sobie,żeby Pan tak komentował jej wygląd a tym bardziej zapraszał ją na naukę sztuki kulinarnej. Chłopie,serio nie widzisz,że z dorosłymi studentami to jeszcze ale nie z nastolatkami? Niezależnie od tego,jak bardzo ktoś się angażuje w Samorząd Uczniowski.
Absolwent V LO
20.02.2020 00:17
Komentarz "były uczeń VLO 19.02.2020 18:40" absolutnie nie wygląda mi na komentarz napisany przez ucznia V LO. Cała ta smutna sprawa z profesorem Dyrkiem wymaga wyjaśnienia i w tej sprawie zdecydowanie cieszę się, że mamy kuratorium, i liczę na jego (rzetelną i obiektywną) akcję, ale tylko ktoś absolutnie spoza bieżącego środowiska V LO może lansować tezę, że prof. Dyrek odpowiada za akcję strollowania kuratoryjnej ankiety. Przypominam, że w tej szkole 100 uczniów ma cotygodniowe zajęcia, na których uczy się programować. W takiej grupie naprawdę nietrudno o małą grupkę osób umiejących ciut więcej i oburzonych akcją kuratorium, które absolutnie nie potrzebują ani błogosławieństwa, ani pomocy technicznej nauczyciela, by napisać skrypt automatyzujący wypełnianie ankiety.
Uczeń V LO
20.02.2020 00:15
Panie profesorze Wbrew pozorom w szkole jest cała masa uczniów wspierających Pana którzy boją się przyznać do tego że względu na to że zostaną np. usunięci z grup szkolnych przez administratorów. Jeden uczeń został wyrzucony z oficjalnej grupy szkoły za "łamanie wolności słowa". Życzymy Panu powodzenia gdziekolwiek Pan się teraz nie uda i cookolwiek zdecyduje się Pan robić
3D
20.02.2020 00:05
Jako była uczennica Pana Dyrka, wiem, ze w szkole od lat krążyły różne opowiesci o romansach Pana Dyrka z uczennicami, które musiały zawierać choc ziarno prawdy. Co więcej, prof. Dyrek niejednokrotnie prowadził w szkole zajęcia pod wpływem alkoholu... Zapach wódki z tzw „akwarium” był nieodłącznym zapachem sali inf1... ;) w tej sytuacji szkoda mi tylko dziewczyny, która miała na tyle odwagi, żeby zgłosić te sprawę do kuratorium a potem widzi taki wywiad, ze rzekomo szuka zemsty... mam nadzieje ze Prof Dyrek zostanie odpowiednio ukarany
Ktoś
20.02.2020 00:01
To, że dorosły człowiek nie rozumie jaką krzywdę wyrządzał tym dziewczynom takimi testami jest przykre. Łatwo mówić, że powinny były reagować czy zwracać uwagę, gdy dane słowa im nie odpowiadają, ale to jest bardzo trudne, jeśli pochodzą one od znacznie starszego od nich mężczyzny, który w dodatku jest ich nauczycielem. Takie drobiazgi robią dużo złego w psychice młodej osoby.
Uczeń VLO
19.02.2020 23:59
Pan Dyrek chyba nie rozumie, że zaangażowanie charytatywne czy naukowe nie usprawiedliwia molestowania werbalnego. Bardziej problematyczne jest jednak to, że w wywiadzie przedstawia to jako jednostkowy przypadek, a to zdaje się nie być prawda. Konwersacji, niepoprawnych komentarzy i zachowań było więcej. Mam nadzieję, że one też zostaną przekazane komisji dyscyplinarnej.
Exvlo
19.02.2020 23:34
Nie rozumiem jak nauczyciel może nie rozumiec różnicy w sile jaka panuje w relacji pomiędzy nim a uczennica. Ona jest dosłownie na jego łasce będąc w szkole. Będąc w piątce, będąc młoda osoba i otrzymując wiadomości o takiej treści od nauczyciela- jak ma zareagować? To nic dziwnego ze w pierwszym momencie stara się to zbagatelizować. A to ze dorosły mężczyzna nie rozumie ze nadużywa swojej władzy sygnalizuje ze nie nadaje się do pracy z uczniami. I nie ma znaczenia ile osob pomógł na olimpiadzie. Bariery między uczniami i nauczycielami istnieją nie bez powodu. Mam nadzieje ze Pan Dyrek kiedyś zrozumie co robił
Nauczycielka
19.02.2020 20:33
Komentarze tego pana, nawet z przytoczonym kontekstem, brzmią obleśnie.
były uczeń VLO
19.02.2020 18:40
W imię wojenki z kuratorium, próbujesz wybielać takiego odrażającego osobnika. Nie zdziwię się jak wyjdzie że ten koleś próbował storpedować informatycznie szkolną ankietę.
Leon Niezawodowiec
19.02.2020 17:33
Gdyby sytuacja zdarzyła się u Orwella to i tak by była szokująca. Historia wpisuje się w opinie o tej szkole jakie panują w Krakowie.

Dodaj komentarz

made in osostudio