Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nie stać nas na strajkowanie - mówią nauczyciele i szukają innych sposobów na udział w proteście

Nie stać nas na strajkowanie - mówią nauczyciele i szukają innych sposobów na udział w proteście

20.03.2019

Nawet kilkaset złotych ze skromnej pensji może stracić nauczyciel, który będzie strajkował przez jeden tydzień. - Będziemy apelować do samorządów, aby zrekompensowały nauczycielom utracone środki - zapowiada Sławomir Broniarz, prezes ZNP. A nauczyciele już kalkulują, czy nie lepiej wziąć w tym czasie zwolnienie lekarskie.

8 kwietnia ma się rozpocząć strajk nauczycieli, który potrwa aż do odwołania. Uczący domagają się 1000 zł podwyżki i od jej przyznania uzależniają datę zakończenia protestu. A ponieważ determinacja w środowisku jest ogromna, podobnie jak opór rządzących przed przyznaniem podwyżki w żądnej wysokości, protest może potrwać naprawdę długo.

I tu pojawia się problem, bo zgodnie z przepisami, strajkującemu pracownikowi co prawda przysługuje prawo do świadczeń z ubezpieczenia społecznego, ale nie może on otrzymywać za ten okres wynagrodzenia. Pojawiły się już nawet wyliczenia, ile nauczyciel straci jeśli będzie strajkował tylko przez jeden tydzień. Taką informację zamieściła na swoim portalu oświatowa “Solidarność”, zaznaczając, że pismo na ten temat “zastraszające nauczycieli chcących podjąć działania strajkowe” pojawiło się w jednej ze szkół. Wynika z niego, że nauczyciel dyplomowany, który weźmie udział w tygodniowym strajku zarobi mniej o 780 zł, mianowany straci 675 zł, a kontraktowy - 604 zł.

- Za czas strajku faktycznie nie przysługuje wynagrodzenie, ale nie są to aż tak duże kwoty, jakie “chodzą” w internecie. Dla każdego nauczyciela będą one inne w zależności nie tylko od stopnia awansu zawodowego, ale również dodatków wchodzących w skład wynagrodzenia - mówi Grażyna Ralska, szefowa małopolskiego oddziału ZNP i dodaje: - Otrzymywanie wynagrodzenia większego o 1000 zł chyba warte jest wysiłku.

Zdaniem Sławomira Broniarza rozsyłanie tej informacji przez związek zawodowy “Solidarność” to działanie na szkodę akcji prowadzonej przez ZNP. - Nie widzę innego powodu, dla którego zostało to zamieszczone na portalu “Solidarności”. Przecież to oczywiste, że za okres strajku wynagrodzenie się nie należy - dodaje Broniarz.

Podczas wczorajszej konferencji prasowej prezes związku zapowiedział jednak, że ZNP zaapeluje do samorządów, aby zrekompensowały nauczycielom utracone środki. - Organy prowadzące mają wiele możliwości by to zrobić, jak chociażby wypłata dodatków uzupełniających lub za wyróżniającą pracę - mówi Broniarz.

Wszystko będzie więc zależało od postawy poszczególnych włodarzy miast i gmin.
Tymczasem nauczyciele już zaczęli się zastanawiać, czy zamiast liczyć na dobrą wolę gmin nie lepiej w czasie strajku iść na zwolnienie lekarskie, co pozwoli zaoszczędzić 80 proc. uposażenia.

Uczestnik dyskusji na jednym z internetowych forów pyta: "Co myślicie na temat tych spośród nas, którzy świadomie planują w okresie strajku zwolnienie lekarskie? Czy będzie to etyczne w stosunku do tych, którzy z pełną odpowiedzialnością odbiorą sobie część wynagrodzenia i przyjdą strajkować do szkół? Wiadomo, że mamy różne sytuacje rodzinne, ale czy taka furtka bezpieczeństwa będzie na miejscu wobec ogólnopolskiej akcji?"

- Nie każdego stać na utratę kasy. Myślę, że wszyscy wiemy jak wygląda sytuacja finansowa niektórych naszych kolegów z pracy. Jeśli ma im nie starczyć do 1 to niech chociaż w ten sposób pomogą - odpowiada jeden z uczestników dyskusji.

Takich głosów jest więcej.

- Mam 2 dzieci w SP, renta po mężu mała, L4 lub wykorzystanie zaległego urlopu daje mi możliwość zabezpieczenia budżetu domowego i nie będę do dyspozycji dyrektora - stwierdza jedna z nauczycielek.

A inna dodaje: My z mężem oboje jesteśmy nauczycielami. Żeby starczyło na kredyt i na chleb dla syna jedno z nas będzie strajkować, a drugie chorować.

- Ja nie potępiam, są tacy, którzy naprawdę nie dadzą rady bez kasy, ale ważne że nie będą łamistrajkami. Tylko czy uda im się długo brać L4. Jeśli tak to super.

Nie wszystkim jednak taka postawa się podoba.

- Tak postępuje tchórz. Świetny przykład dla dzieci! - stwierdza jedna z uczestniczek dyskusji
- To kwestia sumienia.... Ja nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy! - dodaje inna. 

- Niestety czasem żeby coś zyskać najpierw trzeba stracić - apeluje kolejna uczestniczka dyskusji - Nikomu się nie przelewa ale są tacy, których naprawdę może nie być stać na strajk.

O opinię na ten temat poprosiliśmy Sławomira Broniarza. - Jeżeli ktoś podjął decyzje o udziale w strajku, a potem idzie na zwolnienie lekarskie, to jest nie do końca w porządku z samym sobą i swoimi kolegami, którzy przyjdą strajkować do szkół. Mam wątpliwości, czy jest to koleżeńska postawa - mówi prezes ZNP. - Z drugiej strony, nie ulega wątpliwości, że jest to również jakaś forma protestu i nie uważam, by było to nieetyczne, bo przecież zwolnienie lekarskie wystawia lekarz, nie znam przypadku, by otrzymała je całkiem zdrowa osoba - dodaje Broniarz.

Anna Kolet-Iciek
Fot. fotolia

Komentarze

Mał
21.03.2019 22:55
Mój tata też był twardy, gdy komuniści rządzili. Oni mają piękne emerytury, a on głodową. Ja już strajkowałam piętnaście lat temu i wtedy podnieśli płace na pięć lat, a następni na dziesięć zamrozili!
Stasiak
21.03.2019 05:32
A może ci, którzy nie chcą podwyżek a dostaną, bo strajkujący dla nich tez wywalczą, przekażą je na rzecz osób , które miały odwagę a raczej kręgosłup, by powalczyc
KT
20.03.2019 16:44
Teraz widać, ile naprawdę zarabiają. Średnio 600 zł za tydzień x 4 to nnie jest tyle, ile mówi Zalewska.

Dodaj komentarz

made in osostudio