Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Nauczyciele nie dostaną na razie pieniędzy z funduszy strajkowych

Nauczyciele nie dostaną na razie pieniędzy z funduszy strajkowych

10.05.2019

W maju, z powodu strajku, na nauczycielskie konta wpłynęły głodowe pensje. Są tacy, którzy otrzymali niespełna 200 złotych. Już od dziś będzie można składać wnioski o przyznanie pomocy ze społecznego funduszu strajkowego „Wspieram Nauczycieli”, na którym Polacy zgromadzili ponad 8 mln zł. Problem w tym, że nauczyciele nie zobaczą prędko tych pieniędzy.

Przepisy dotyczące procedury rozwiązywania sporów zbiorowych mówią jednoznaczne, że strajkującemu pracownikowi za okres strajku nie przysługuje wynagrodzenie. Samorządy chcąc nie chcąc, musiały więc uszczuplić majowe wypłaty. Za każdy dzień protestu strajkujący nauczyciele stracili średnio po 100 zł. Pomniejszone pensje właśnie wpływają na nauczycielskie konta, a ci nie kryją rozczarowania.

Głodowe pensje strajkujących

- Dostałam 980 po 34 latach pracy - mówi jedna z nauczycielek, a inna dodaje: - Dostałam 840 zł,za chwilę przebiłam oponę w aucie, nowa z założeniem 370 zł,szmal nie gra roli;) Chyba już przywykliśmy, że pieniędzy zawsze nam na wszystko brakuje, więc wielkiej różnicy nie ma. Cieszę się, że uczestniczyłam czynnie w wydarzeniu historycznym i dzięki niemu przejrzałam na oczy. To było warte takiej sumy. Nie żałuję.

- Spłacam pożyczkę z kasy zapomogowo-pożyczkowej, 500 złotych miesięcznie. Po odjęciu pożyczki od pensji standardowo dostaję na konto 1700 złotych. Za kwiecień dostałem przelew 180 złotych i 56 groszy - mówi cytowany dziś przez portal oko.press.pl wuefista z 10-letnim stażem pracy.

Kraków potrącił za dużo?

Niektóre samorządy deklarują, że w jakiś sposób zrekompensują nauczycielom utracone środki. Mówi się m.in. o organizacji zajęć dodatkowych lub rozłożeniu potrąceń na raty. Władze Krakowa takich deklaracji nie składają. Co więcej, zdaniem ZNP, miasto potrąciło nauczycielom więcej niż powinno.

W opinii prawnej przedstawionej przez małopolski oddział ZNP można przeczytać, że „nauczyciel powinien mieć potrącone jedynie to wynagrodzenie, które jest bezpośrednio związane z niewykonanymi z powodu strajku godzinami zajęć dydaktyczno-opiekuńczo-wychowawczych”, tymczasem miasto do potrąceń wliczyło inne składniki pensji, jak chociażby dodatek za wysługę lat, motywacyjny, czy za wychowawstwo. - Kraków posłużył się w tym wypadku inną opinią prawną niż nasza i w ten sposób nauczyciele stracili od 800 do nawet 1000 zł - mówi Maria Stalmach-Krzyworzeka z krakowskiego oddziału ZNP.

W przyszłym tygodniu związkowcy chcą spotkać się z wiceprezydent miasta Anną Korfel-Jasińską, by omówić kwestie zwrotu pieniędzy.

ZNP ma blisko 4 mln złotych. Kto dostanie te pieniądze?

Teraz nauczyciele w całym kraju czekają na uruchomienie funduszy strajkowych. Jednym z nich dysponuje ZNP, który na wypłatę zapomóg ma w sumie ok. 4 mln złotych. Do tego dojdą środki, które do tej pory były przekazywane przez związek obiektom wypoczynkowym ZNP. - Nasi nauczyciele mają w tym obiektach 15 proc. zniżki i to się nie zmieni. W tym roku ośrodki nie otrzymają natomiast od nas zwrotu, tylko będą musiały pokryć te preferencje z własnych pieniędzy - zapowiada prezes ZNP Sławomir Broniarz.

O zapomogi ze związkowego “funduszu specjalnej pomocy” mogą ubiegać się wyłącznie członkowie związku, którzy uczestniczyli w strajku i nie otrzymali za ten okres wynagrodzenia.

Wniosek trzeba złożyć do odpowiedniego oddziału związku w ciągu trzech miesięcy od zakończenia strajku.

Tyle tylko, że na razie wypłaty nie zostaną uruchomione. Przynajmniej w Krakowie. Maria Stalmach-Krzyworzeka tłumaczy, że aby wypłacić zapomogę z powodu strajku związek musi zmienić regulamin ich przyznawania (bo teraz nie ma w nim mowy o strajku), uchwałę budżetową i przygotować nowy druk wniosku.

Przedstawicielka krakowskiego oddziału ZNP przyznaje też, że nie wszyscy potrzebujący od razu otrzymają wypłaty. - Nasz fundusz socjalny pochodzi ze składek członkowskich i będzie uruchamiany w miarę posiadanych środków - mówi Maria Stalmach-Krzyworzeka.

Jest szansa, że najbardziej potrzebujący otrzymają pieniądze pod koniec przyszłego tygodnia. Maksymalnie będą mogli liczyć na ok. 500 zł.

Społeczny Komitet “nie pali się do wypłat”

Jest jeszcze społeczny fundusz strajkowy, na którym Polacy, poruszeni sytuacją strajkujących nauczycieli, zgromadzili 8,2 mln zł. Problem w tym, że tych pieniędzy nauczyciele również prędko nie zobaczą na swoich kontach.

Społeczny Komitet „Wspieram Nauczycieli”, który zarządza funduszem “nie pali się” - jak zaznacza w rozmowie z nami Sławomir Broniarz - do uruchomienia wypłat.

- Nadal nie wiadomo, jak zachowają się samorządy, a zgodnie z regulaminem funduszu pieniądze mają dostać tylko ci nauczyciele, którym gmina nie zrekompensuje potrąconych wynagrodzeń - mówi Sławomir Broniarz.

Nie wiadomo jednak, kiedy i w jakiej formie, jeśli w ogóle, samorządy zwrócą nauczycielom utracone środki. Tymczasem ci, którzy w maju otrzymali głodowe pensje już teraz potrzebują tych pieniędzy.

- Decyzja komitetu jest uzasadniona, bo jeśli samorząd zwróci nauczycielom za strajk, a oni otrzymaliby wcześniej pomoc z funduszu, to byłby problem - tłumaczy Broniarz.

Na pieniądze ze społecznego funduszu, mogą liczyć nauczyciele, którzy spełnią cztery warunki:

przystępując do strajku NIE należeli do związków zawodowych;

strajkowali minimum 9 dni (połowę czasu strajku);

nie dostali wynagrodzenia za czas strajku;

znaleźli się w trudnej sytuacji materialnej.

Maksymalna wysokość zapomogi ma wynieść 500 złotych.

Anna Kolet-Iciek
fot. pixabay.com

Dodaj komentarz

made in osostudio