Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Kraków szuka miejsc w przedszkolach

Kraków szuka miejsc w przedszkolach

29.09.2014

Kraków szuka nowych miejsc dla przedszkolaków. Do 2017 roku musi ich znaleźć ok. 2 tys. Urzędnicy już upomnieli się o należące do gminy budynki, w których 10 lat temu powstały prywatne przedszkola.

Ustawa przedszkolna, która weszła w życie dwa lata temu nałożyła na samorządy obowiązek zapewnienia miejsca w przedszkolach dla wszystkich dzieci mieszkających na terenie danej gminy. Najpierw, już w przyszłym roku, miejsca mają się znaleźć dla wszystkich czterolatków i pięciolatków. Od 2017 r. również każdy trzylatek musi mieć zagwarantowane miejsce w przedszkolu publicznym lub niepublicznym, ale na identycznych zasadach jak w publicznym (czyli pierwsze pięć godzin bezpłatne i złotówka za każdą kolejną godzinę, plus brak jakichkolwiek dodatkowych opłat).

W Krakowie do tego czasu w przedszkolach samorządowych musi powstać 2 tys. dodatkowych miejsc. Miasto już rozpoczęło ich poszukiwania. Na początek urzędnicy postanowili upomnieć się o należące do miasta budynki, w których od 10 lat prowadzone są przedszkola niepubliczne. Chodzi o 5 takich przedszkoli: przy ul. Staffa, Szafera, Jaremy, Batalionu „Skała” AK i na os. Uroczym.

- Jesteśmy przerażone poczynaniami miasta i rozgoryczone postawą urzędników, którzy 10 lat temu wręcz błagali nas, byśmy przejęły te przedszkola i same je poprowadziły – mówią obecne właścicielki prywatnych placówek.

Rzeczywiście, 10 lat temu, kiedy niektóre publiczne przedszkola świeciły pustymi salami, miasto rzuciło hasło przejmowania ich przez ówczesne dyrektorki. Pięć pań postanowiło zaryzykować. Przejęły przedszkola, wzięły ogromne kredyty, wyremontowały sypiące się budynki, kupiły nowe mebelki, zabawki, zdobyły zaufanie rodziców i świetnie sobie radziły … do tego roku, kiedy się dowiedziały, że miasto nie przedłuży im umowy najmu budynków o kolejnych pięć lat. Zamiast tego urzędnicy zaproponowali, by znów przekształciły się w przedszkola publiczne.

- My tego nie chcemy i nie chcą tego również rodzice naszych przedszkolaków, którzy świadomie wysłali do nas dzieci, licząc na bogatszą ofertę edukacyjną – mówią dyrektorki przedszkoli.

Słysząc odmowę, urzędnicy przedłużyli im umowę najmu budynków jedynie o 10 miesięcy – do czerwca przyszłego roku, choć przedszkola pracują również w czasie wakacji.

- Jeśli panie zgodzą się na zaproponowane przez nas warunki, dostaną kolejną umowę na pięć lat – mówi w rozmowie z nami Tadeusz Matusz, wiceprezydent Krakowa.

Jakie to warunki? Urzędnicy obiecali, że szczegóły przedstawią do końca miesiąca, czyli do jutra. Na razie właścicielki przedszkoli nic nie dostały.

Radna Agata Tatara napisała nawet w tej sprawie interpelację do prezydenta. W odpowiedzi usłyszała, że podpisywanie dłuższej umowy najmu zablokowałoby miastu możliwość zorganizowania w tych budynkach publicznych przedszkoli. A w rozmowie z nami Tadeusz Matusz dodaje: - Warto pamiętać, że te panie przez 10 lat płaciły za wynajem tych budynków symboliczny czynsz.

- Dla mnie jest to niepojęte, że teraz po 10 latach, kiedy budynki publicznych kiedyś przedszkoli są wyremontowane, dobrze utrzymane, a placówki mają świetną opinię w środowisku, miasto upomina się o ich zwrot – mówi radna Tatara.

We wszystkich pięciu sprywatyzowanych niegdyś przedszkolach jest w sumie 600 miejsc. Do 2017 roku Kraków chce również oddać dwa nowe przedszkola, których budowa wkrótce ma się rozpocząć. Będzie to przedszkole w Podgórzu i na os. Kliny, w każdym z nich ma się znaleźć miejsce dla 170 dzieci. Nadal zabraknie jednak ok. tysiąca miejsc. Tadeusz Matusz zapowiada, że w takiej sytuacji miasto będzie zamawiać miejsca dla przedszkolaków w przedszkolach niepublicznych. Obecnie trwają prace nad projektem uchwały Rady Miasta określającej zasady przeprowadzania konkursów ofert dla niepublicznych przedszkoli na prowadzenie opieki przedszkolnej na warunkach określonych przez miasto.

Fot. Wszystkie sprywatyzowane w 2004 roku przedszkola zostały wyremontowane i wyposażone za pieniądze nowych właścicielek. Na zdjęciu sala w Przedszkolu Iskierka

(AK)

Komentarze

Pietrek
20.10.2014 12:02
Może na "Wiśle" albo "Cracovii" maisto urządzi publiczne przedszkola...? Wszak nie żałowano tam pieniędzy. Czynsze ustalono w drodze negocjacji i nikt tu nikogo nie dotował (mery). Remonty były prowadzone staraniem i na koszt nowych zarządców przedszkoli (a nie miasta, którego przedstawieciele nawet nie pofatygowali się na odbiór niektórych prac, chociaż miasto zastrzegło sobie nad nimi ścisły nadzór). Urzędnicy dostali prikaz - więc się wykazują. A że nie ma to nic wspólnego z edukacją i dobrem dzieci - to już inna sprawa.
Michał
17.10.2014 21:55
Mój synek chodził pod Gwiazdki zamykanie takiego przedszkola to po prostu zbrodnia. Rozsądne pieniądze a atmosfera rewelacyjna. Urzędnika który to wymyślił należałby wywieźć na taczkach.
mama przedszkolaka
17.10.2014 09:18
Pamietajmy , że dzieci, które chodzą lub mogłyby w przyszłości chodzić do tych likwidowanych przedszkoli, też będą musiały mieć zagwarantowane miejsca w przedszkolach. Tak że raczej nie jest to tworzenie nowych miejsc dla przedszkolaków lecz likwidowanie świetnie działających placówek niepublicznych.
Rodzic
30.09.2014 22:38
Najlepiej zrobić publiczne przedszkole a dzieci niech mają po 30 w grupie. Parodia
mery
30.09.2014 22:05
Przedszkola prywatne znajdujące się w budynkach publicznych powinny płacić wysokie czynsze za wynajem. Bogata oferta ? za duże pieniądze rodziców. Wystarczy policzyć ile płaci rodzic i ile dopłaca gmina do jednego dziecka. To za czyje pieniądze były te remonty ?

Dodaj komentarz

made in osostudio