Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".

x

Aktualności

Gorsze dzieci, bo niepubliczne

Gorsze dzieci, bo niepubliczne

13.09.2018

Krakowscy radni uznali, że dzieci z placówek niepublicznych nie zasługują na równe traktowanie i nadal mogą być pomijane przy realizacji miejskich programów. Wcześniej podczas posiedzenia komisji edukacji padały argumenty, że za pieniądze z miasta właściciele szkół kupią sobie lepsze samochody.

Z roku na rok zwiększa się liczba dzieci uczęszczających do szkół i przedszkoli niepublicznych. W Krakowie jest ich już niemal 20 tys. Często dla rodziców posłanie dziecka do takiej placówki to konieczność, bo np. w okolicy nie ma samorządowego żłobka, przedszkola, czy szkoły.

Część tych placówek, jak te prowadzone przez organizacje kościelne, nie pobierają czesnego od rodziców. Są też szkoły społeczne, które cały dochód przeznaczają na pensje dla nauczycieli i rozwój.

Radny prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków Łukasz Wantuch chciał, aby dzieci z tych placówek przestały być pomijane przy realizacji różnego rodzaju miejskich programów, takich jak chociażby rowerowy maj, polegającej na zbieraniu naklejek za dotarcie do szkoły czy przedszkola na rowerze i przyznawaniu atrakcyjnych nagród dla najaktywniejszych uczestników, klas i placówek.

Jednak przykłady takiego nierównego traktowania można mnożyć. Dzieci z niepublicznych szkół nie są w Krakowie beneficjentami budżetu obywatelskiego, omija ich więc m.in. bezpłatna nauka języka angielskiego; nie otrzymają od miasta oczyszczaczy powietrza, nie mają szans na bezpłatną instalację pitników wody i wiele innych akcji, które finansowane są z podatków wszystkich krakowian, a zatem również rodziców “niepublicznych” uczniów.

Radny Wantuch przygotował uchwałę kierunkową o nazwie “Dziecko To Dziecko”, która miała sprawić, by placówki samorządowe i niesamorządowe były traktowane równorzędnie.
Jak czytamy w uzasadnieniu do projektu uchwały “każde dziecko, bez względu na rodzaj placówki do jakiej uczęszcza, powinno być traktowane tak samo, zwłaszcza że w wielu przypadkach oferta placówek niesamorządowych uzupełnia, a czasami wręcz zastępuje obowiązki ustawowe gminy Kraków”.

Zdaniem Łukasza Wantucha realizacja uchwały mogłaby odbywać się poprzez czasowe zwiększanie dotacji dla placówek, tak by mogły uczestniczyć w różnych programach oferowanych przez miasto.

Jego pomysł podczas wczorajszej sesji poparło jedynie pięcioro radnych: Anna Prokop-Staszecka, Adam Migdał, Sławomir Pietrzyk i Kazimierz Chrzanowski.

Dzień wcześniej, podczas posiedzenia komisji edukacji radni ostro skrytykowali projekt uchwały, a z sali padały m.in. argumenty, że za pieniądze z miasta właściciele szkół kupią sobie lepsze samochody.

Anna Kolet-Iciek

Dodaj komentarz

made in osostudio